Joanna Brodzik była nazywana BĘKARTEM. Tak dziś wspomina dzieciństwo
Joanna Brodzik od urodzenia wychowywała się tylko z mamą, która urodziła ją w wieku zaledwie 18 lat. Niedawno głośno było o tym, że aktorka znów ma kontakt z ojcem i po raz pierwszy spędziła z nim święta Bożego Narodzenia.
Magda Mołek zapytała Joannę Brodzik: „Jak to jest mieć znów kontakt z ojcem”
Joanna Brodzik o dzieciństwie
Joanna Brodzik teraz pojawiła się w podcaście Żurnalisty, któremu udało się otworzyć i szczerze porozmawiać z takimi gwiazdami jak: Iza Kuna, Mateusz Damięcki, Aleksandra Kwaśniewska, czy Marta Żmuda Trzebiatowska.
Żurnalista teraz zadał trudne pytania Joannie Brodzik. Przypomniał jej, że w dzieciństwie była nazywana „bękartem”, a jej mamę “czerwoną świnią”. Jak dziś to wspomina?
Joanna Brodzik: „To dla mnie nowy początek!”
Aktorka w dzieciństwie była wychowywana przez babcię i to głównie o niej opowiedziała w wywiadzie:
Nauczyła mnie dostrzegać w sobie ten element wyjątkowości (…) Pamiętam, że w tamtym momencie, dla mnie, siedmiolatki, ta inwektywa, biorąc pod uwagę całkowitą nieświadomość, jeśli chodzi o układ polityczny, o sytuację w kraju, byłam dzieckiem… Dla mnie to było coś niezrozumiałego, paląco obraźliwego i krzywdzącego wobec osoby, którą kochałam – powiedziała gwiazda.
Wspomina, że babcia Jadwiga dawała jej niesamowicie dużo motywacji, mówiąc np. że wszystko może, tylko musi się bardzo postarać:
Mówiła mi, że mogę wszystko. Mówiła mi: „To, że mamy bardzo mało, albo bywają momenty, że nie mamy nic, to są tylko okoliczności, a ty możesz wszystko. Tylko jak postanowisz sobie coś, to musisz sobie to mocno wyobrazić, ze szczegółami, potem to zaplanować, a potem to realizować, i przygotować się, że rzeczy nie będą szły po twojej myśli”. Tak mnie zaprogramowała – zdradza.
Joanna Brodzik dopiero teraz wyznaje: „Magda M.” nie miała być PRAWNICZKĄ
Joanna Brodzik mimo trudnego dzieciństwa osiągnęła bardzo wiele, nie każdy może pozwolić sobie na karierę aktorką i jeszcze z takim rozmachem, jak ona. Trzymamy kciuki za dalsze role!



Bardzo ładna kobieta , bez kaczego dzioba i silikonów
Pewnie mówiły to dzieci z dobrych katolickich domów. Ja byłam gnębiona przez takich bo mój ojciec porzucił rodzinę gdy byłam mała. Potem te ,,grzeczne” dzieciaczki rączki do modlitwy składały i do komunii szły.
może i obraźliwie nazywana, ale podziałało, szkoda, ze dzisiaj uzywa sie tak gladkich słow w stosunku do nieslubnych dzieci, to poluzowanie skutkuje wlasnie tym, ze mnostwo dzieci wychowuje sie w pojedynkę, za nic ma sie przede wszystkim dobro dziecka, idzie sie na łatwizne, samorealizacje a dziecko staje sie dodatkiem w zyciu, tylko dodatkiem,czasami napietnowanie pewnych zachowan dawalo lepszy skutek, brzmi to brutalnie, ale za to prawdziwie