Khloe Kardashian po świętach na siłowni (FOTO)
To się nazywa motywacja! Khloe Kardashian (31 l.) jest wytrwała i uparta w dążeniu do celu. Jakiś czas temu powzięła postanowienie, że będzie walczyć o piękną figurę i zdrowe życie. Ruch, zdrowa dieta opłaciły się. Ta, którą zawsze uważano w rodzinie za brzydkie kaczątko, wyrzeźbiła sylwetkę godną pozazdroszczenia.
Siostra Kim Kardashian nie szuka wymówek. Dzień po Bożym Narodzeniu Khloe przyjechała na sesję na siłowni. Trening to rzecz święta.
Gwiazdka upłynęła Kardashiance w rodzinnej atmosferze. Khloe sporo czasu poświęciła dzieciom, na jej Instagramie wylądowały pozytywne filmiki nakręcone podczas wspólnych harców z Masonem i Penelope.
Dobry nastrój i dawka ruchu – taka mieszanka gwarantuje Khloe świetny wygląd i samopoczucie. Tak trzymać.












ale te dzieciaki ja lubią
Niestety jestem na studiach jednolitych. Gdybym była na licencjacie to noe przekmowalabym się Tym 🙁 🙁
No i jeszcze jedno – swoje pasje rozwijaj w wolnych chwilach – zacznij od 30min dziennie. Dadza Ci radosc, poczucie, ze robisz cos pozytecznego dla siebie, a po toku jak juz skonczysz te dupne studia – bedziesz miala juz nowe umiejetnosci – dzialaj Malenka!
[b]gość, 27-12-15, 00:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 27-12-15, 00:13 napisał(a):[/b]Boze, jaka ja jestem nieszczęśliwa. Pomylilam sie. Jestem na 2 roku studiów, których nienawidzę. Codzień rano budze sie i żałuję ze w ogole się obudzilam. Najgorsze jest to, ze nikt mnie nie rozumie. Moja matka mówi ze jeszcze to polubie, ze teraz nie mogę zrezygnować. A ja czuje co innego. Nie wiąże z tym swojej przyszłości. Jestem zbyt wrazliwa na te studia. Jestem romantuczką, mam artystyczną dusze. A studia zabijają to we mnie. Czuje ze zawsze będę nieszczęśliwa, że mojemu sercu zawsze będzie czegos brakowało, ze zawsze będzie do czegos tęsknić.miałam to samo,zwłaszcza na studiach z których zrezygnowałam i nie żałuję,właśnie na studiach spotkałam ludzi potwory którzy kopali mnie po dupie,niszczyli mnie,obrażali,ciągle krytykowali,zaczepiali…wpadłam w ogromną depresje,na dwa lata osunęłam się od ludzi,ledwo wyszłam z tej choroby….jakoś doszłam do siebie,pomogły leki,terapia,wsparcie psychologa…druga strona medalu też jestem z tych wrażliwszych…tacy ludzie zawsze będą mieć przesrane jak się nie ograną…!!!![/quote]W takich sytuacjach nie jest winna wrażliwość człowieka, a zezwierzecenie otoczenia. Polecam książkę ” jak przestać się martwić i zacząć żyć” jest tam wiee wskazówek jak walczyć o siebie, i nie chodzi tylko o zmartwienia..
Khoe jest piękna i jej zazdroszczę tej figury
Wyglada jak w pampersie
Hej moja rada – dokoncz ten licencjat, to tylko rok, a potem zrob sobie swoje wymarzone studia juz na magisterce. Nie wkrecaj sie zbytnio w to czego nie lubisz tylko to co mozesz z tego miec. Skupiaj sie na korzysciach – pamietaj – nic nie trwa wiecznie – kazde doswiadczenie czegos uczy. Badz madra dziewczynka, badz silna, walcz, na sile przeprogramuj swoj zly sposob myslenia. Dasz rade! Wierze w to!!
Przejdzie ci… Fallow me on Instagram @magdallena.marta
[b]gość, 27-12-15, 00:13 napisał(a):[/b]Boze, jaka ja jestem nieszczęśliwa. Pomylilam sie. Jestem na 2 roku studiów, których nienawidzę. Codzień rano budze sie i żałuję ze w ogole się obudzilam. Najgorsze jest to, ze nikt mnie nie rozumie. Moja matka mówi ze jeszcze to polubie, ze teraz nie mogę zrezygnować. A ja czuje co innego. Nie wiąże z tym swojej przyszłości. Jestem zbyt wrazliwa na te studia. Jestem romantuczką, mam artystyczną dusze. A studia zabijają to we mnie. Czuje ze zawsze będę nieszczęśliwa, że mojemu sercu zawsze będzie czegos brakowało, ze zawsze będzie do czegos tęsknić.miałam to samo,zwłaszcza na studiach z których zrezygnowałam i nie żałuję,właśnie na studiach spotkałam ludzi potwory którzy kopali mnie po dupie,niszczyli mnie,obrażali,ciągle krytykowali,zaczepiali…wpadłam w ogromną depresje,na dwa lata osunęłam się od ludzi,ledwo wyszłam z tej choroby….jakoś doszłam do siebie,pomogły leki,terapia,wsparcie psychologa…druga strona medalu też jestem z tych wrażliwszych…tacy ludzie zawsze będą mieć przesrane jak się nie ograną…!!!!
[b]gość, 27-12-15, 00:13 napisał(a):[/b]Boze, jaka ja jestem nieszczęśliwa. Pomylilam sie. Jestem na 2 roku studiów, których nienawidzę. Codzień rano budze sie i żałuję ze w ogole się obudzilam. Najgorsze jest to, ze nikt mnie nie rozumie. Moja matka mówi ze jeszcze to polubie, ze teraz nie mogę zrezygnować. A ja czuje co innego. Nie wiąże z tym swojej przyszłości. Jestem zbyt wrazliwa na te studia. Jestem romantuczką, mam artystyczną dusze. A studia zabijają to we mnie. Czuje ze zawsze będę nieszczęśliwa, że mojemu sercu zawsze będzie czegos brakowało, ze zawsze będzie do czegos tęsknić.Mam podobnie. Kiedy otwieram oczy chce mi sie płakać i jestem wściekła ze w ogóle musze wyjsć z domu…zastanawiam sie, czy to juz depresja?
Boze, jaka ja jestem nieszczęśliwa. Pomylilam sie. Jestem na 2 roku studiów, których nienawidzę. Codzień rano budze sie i żałuję ze w ogole się obudzilam. Najgorsze jest to, ze nikt mnie nie rozumie. Moja matka mówi ze jeszcze to polubie, ze teraz nie mogę zrezygnować. A ja czuje co innego. Nie wiąże z tym swojej przyszłości. Jestem zbyt wrazliwa na te studia. Jestem romantuczką, mam artystyczną dusze. A studia zabijają to we mnie. Czuje ze zawsze będę nieszczęśliwa, że mojemu sercu zawsze będzie czegos brakowało, ze zawsze będzie do czegos tęsknić.