Khloe Kardashian podda się zabiegowi zapłodnienia in vitro?

501 501

Niedawno Kourtney Kardashian oznajmiła, że spodziewa się drugiego dziecka. W tym samym czasie u jej siostry, Khloe, rośnie frustracja. Choć ona i jej mąż, Lamar Odom, starają się o dziecko od wielu miesięcy, ich próby wciąż kończą się niepowodzeniem.

Us Weekly pisze w związku z tym, że Khloe postanowiła spróbować zapłodnienia in vitro.

Jest zdesperowana, bardzo chce mieć dziecko z Lamarem – mówią informatorzy. – Wierzy, że dzięki in vitro jej pragnienie mogłoby się spełnić.

Znajomi pary mówią, że celebrytka chce jak najszybciej poddać się zabiegowi. Patrzenie na rozkwitającą Kourtney jeszcze przyspieszyło decyzję.

\"\"
 
Beata Maj

Beata Maj - Head of Brand Content Redaktor Naczelna

Cenię gwiazdy, które inspirują i zarażają dobrą energią. Najchętniej piszę o polskich celebrytach - lubię tych, którzy mają do siebie dystans.

62 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

idiotek w tej rodzinie nie brakuje. O nieplodnosci zaczyna sie mowic po MINIMUM roku regularnego wspolzycia bez efektow. Nie po “miesiacach”. Dopiero wtedy zaczyna sie badania i dochodzi KTO ma problem ona czy maz. In vitro to jest ostatecznosc i raczej nalezy stosowac jak wiadomo ze problemu nie mozna rozwiazac inaczej bo 1) jak invitro nie wyjdzie .. to ile razy bedzie probowac? znowu pare miesiecy? pare lat?2) dzieci po invitro niekoniecznie sa tak samo zdrowe jak normalnie poczete 3) leki do invitro sa niebezpieczne i zwiekszaja ryzyko raka

Wku*wiają mnie, ale również bawią komentarze ludzi o iście światopoglądowo-filozoficznym charakterze na płytkim serwisie plotkarskim. Ludzie, ogarnijcie się! Kto by chciał to czytać?.. I tak najpewniej do żadnego konsensusu nie dojdziecie, a przynajmnniej zaoszczędzicie trochę życia, warto 😉

gość, 09-12-11, 19:36 napisał(a):gość, 09-12-11, 19:33 napisał(a):Gemmei, 09-12-11, 19:26 napisał(a):gość, 09-12-11, 19:25 napisał(a):skoro to nie są zadne istoty, to rozumiem, ze popierasz rowniez aborcję?Aborcja jest dla mnie tematem tabu dopóki nie dotyczy to mnie samej.a jezeli dotyczylaby ciebie samej?poza tym skoro aborcja jest dla ciebie tematem tabu, to dlaczego in vitro nie jest? w obu przypadkach mowimy o unicestwianiu ledwo poczetego zycia, ktorego wielu nie nazwaloby nawet jeszcze dzieckiem. to tak naprawde dokladnie ten sam temat a nawet bardziej powazny, bo przy aborcji usmierca sie jedna istote – przy in vitro o wiele wiecej.To chyba jeszcze tylko komorka czy jej zlepek nie wyksztalcona istota, ktora bedzie wiedziala i czula ze umiera, no bez przesady. Ludzie dajcie sobie siana, no sory tyle sie dzieje zla na ziemi, niesprawiedliwosci, cierpienia a oni debatuja nad czyms czego prawie nie ma.zajmijcie sie czyms potrzebnym a nie zbednym filozofowaniem.

hahahaha świetne miejsce na dyskusje tego typu

No nie, ale obumarcie plemnika nijak się ma do zabicia zarodka.. A jeżeli się już ingeruje w naturę, lepiej to robić w dobrych celach, prawda? Dla mnie osobiście nie ma znaczenia czy zarodek ma kilka dni, czy kilka miesięcy i można go już nazwać płodem -życie to życie i tyle.. Co do Gościa, który już się zwinął: Jak już powiedziała Gemmei -Na takie tematy faktycznie trudno dojść do porozumienia, ale w każdym razie miło wiedzieć, że ktoś się ze mną zgadza.. 😉 Pzdr 😉

gość, 09-12-11, 20:13 napisał(a):Gemmei, 09-12-11, 20:09 napisał(a):gość, 09-12-11, 20:05 napisał(a):ty calkowicie mylisz pojecia. wytlumacz mi, co ma bycie przeciwko in vitro do gwalcenia dzieci czy co tam jeszcze wymienilas? co ma piernik do wiatraka? wg twojego rozumowania ludzie bedacy przeciwko in vitro i aborcji powinni nie robic nic innego tylko zbawiac swiat i adoptowac sieroty, a osoby takie jak ty, majace w dupie zarodki i inne tego typu pierdoly, moga siedziec na tylkach i sikac na to wszystko sikiem prostym? pokaz mi logike w twoim rozumowaniu bo dla mnie to jeden wielki belkot.Ja mówię tutaj o osobach nazywających się “obrońcami życia”, w większości bandzie hi*okr*tó*, którzy nawet bezdomnemu bułki nie kupią. Którzy głoszą ładne hasła, a nie potrafią ”obronić życia” istot już żyjących. ale nie rozumiem po co o takich osobach mowisz, skoro nie biora one udzialu w naszej dyskusji. rozmawiamy ty, ja i talie, wiec czemu by wspominac o rozowych sloniach albo biednych dzieciach w kambodzy? to po prostu gadka nie na temat. Wspomniałam o tym, bo ktoś tu się w ten sposób nazwał, nie chcę mi się dociekać kto to. Nie mniej jednak ”własne zdanie jest jak du*a i każdy ma swoją”. Lubię czasem podyskutować, również dziękuję i pozdrawiam.

TalieAle gdyby nie plemnik to kobieta by sobie dziecka sama nie zrobiła, prawda? I na odwrót. Komórka jajowa i plemnik to dwa elementy, bez których nijak dziecka nie poczniesz (przynajmniej dopóki medycyna nic nie wymyśliła). Jeżeli ktoś uważa zabieg in-vitro za “sztuczną ingerencją w rzeczywistość” to wybacz, ale w tym przypadku każdy wynalazek jest ”sztuczną ingerencją w rzeczywistość”. Zabiegi pomagają choremu, okej. Ale in-vitro pomaga desperatom i to też jest w pewnym sensie okej. Mówi się, że Bóg zapłodnił Maryję in-vitro, skoro do końca życia pozostała dziewicą. Ale to tylko taka mała dygresja dla wierzących. Dla mnie zabicie zarodków nie jest tym samym co zabicie parutygodniowego płodu. Jest między tymi dwoma bytami ogromna przepaść, czego nauczają na każdej lekcji biologii. Ja powiem szczerze – nie chcę adoptować dziecka, bo wolę mieć własne, poczęte w odpowiednim dla mnie czasie, w godnych warunkach i przy godnej płacy i po to biorę właśnie tabletki. Nie będę się już wykłócać o moje racje, bo z doświadczenia wiem, że na takie tematy trudno dojść do porozumienia, zresztą uważam, że czyje sumienie tego sprawa 🙂

gość, 09-12-11, 20:05 napisał(a):ty calkowicie mylisz pojecia. wytlumacz mi, co ma bycie przeciwko in vitro do gwalcenia dzieci czy co tam jeszcze wymienilas? co ma piernik do wiatraka? wg twojego rozumowania ludzie bedacy przeciwko in vitro i aborcji powinni nie robic nic innego tylko zbawiac swiat i adoptowac sieroty, a osoby takie jak ty, majace w dupie zarodki i inne tego typu pierdoly, moga siedziec na tylkach i sikac na to wszystko sikiem prostym? pokaz mi logike w twoim rozumowaniu bo dla mnie to jeden wielki belkot.Ja mówię tutaj o osobach nazywających się “obrońcami życia”, w większości bandzie hi*okr*tó*, którzy nawet bezdomnemu bułki nie kupią. Którzy głoszą ładne hasła, a nie potrafią ”obronić życia” istot już żyjących.

a przypomnę, ze tematem naszej gadki jest in vitro 🙂 i dochodzac powoli do konkulzji, bo musze uciekac, uwazam ze nie dojdziemy do porozumienia z jednego prostego powodu – dla mnie i talie zarodek to istota zywa, ktorej nie mozna unicestwic, nawet w imie jakiegos “dobra”, jakim jest poczecie i urodzenie dziecka . dla ciebie jest inaczej, wiec traktujesz in vitro po prostu jako metode pomagajaca kobietom zajsc w ciaze. i na tym zakonczmy 🙂 pozdrawiam i dzięki za konstruktywną wymianę zdań.

Gemmei, 09-12-11, 20:09 napisał(a):gość, 09-12-11, 20:05 napisał(a):ty calkowicie mylisz pojecia. wytlumacz mi, co ma bycie przeciwko in vitro do gwalcenia dzieci czy co tam jeszcze wymienilas? co ma piernik do wiatraka? wg twojego rozumowania ludzie bedacy przeciwko in vitro i aborcji powinni nie robic nic innego tylko zbawiac swiat i adoptowac sieroty, a osoby takie jak ty, majace w dupie zarodki i inne tego typu pierdoly, moga siedziec na tylkach i sikac na to wszystko sikiem prostym? pokaz mi logike w twoim rozumowaniu bo dla mnie to jeden wielki belkot.Ja mówię tutaj o osobach nazywających się “obrońcami życia”, w większości bandzie hi*okr*tó*, którzy nawet bezdomnemu bułki nie kupią. Którzy głoszą ładne hasła, a nie potrafią ”obronić życia” istot już żyjących. ale nie rozumiem po co o takich osobach mowisz, skoro nie biora one udzialu w naszej dyskusji. rozmawiamy ty, ja i talie, wiec czemu by wspominac o rozowych sloniach albo biednych dzieciach w kambodzy? to po prostu gadka nie na temat.

Nie zupełnie. Wiesz, Twoje porównania są co najmniej bez sensu, np. plemnika do zarodka. Plemnik, to tylko komórka nie bd z niego samego człowieka.. Albo z tym odłączaniem aparatur. Przecież zabiegi i leki nie niszczą żadnego życia, wręcz przeciwnie służą do tego, żeby je ratować, lub podtrzymywać. A co do bezpłodności –osoba, która nie jest zdolna pokochać adoptowanego dziecka a jest zdolna zabić własne poczęte, choć nienarodzone dzieci jest egoistyczna i brak jej pokory wobec losu. Piszę tak, chociaż wyobrażam sobie że może być bardzo ciężko pogodzić się z czymś takim.. Jak mnie by to spotkało –nie wiem, ale gdybym skorzystała z in vitro sumienie nie dałoby mi chyba spokoju.. :/ Co do Ciebie –nie wiem jak jest, ale myślę, że dałabyś radę.. Może po prostu nie znalazłaś się w takiej sytuacji i wydaje Ci się, że nie. Wiele kobiet miało takie zdanie, a jednak z czasem udało im się pokochać dzieci jak swoje własne 😉 Czasem warto chociaż spróbować przekonać się do adopcji. A wszystkie fundacje ochrony życia są potrzebne –poczęte dzieci są bezbronne i ktoś musi się tą sprawą zająć, skoro ich rodzicom i zwolennikom in vitro są obojętne.. Ehh to na tyle mojego wywodu 😉

gość, 09-12-11, 19:36 napisał(a):gość, 09-12-11, 19:33 napisał(a):Gemmei, 09-12-11, 19:26 napisał(a):gość, 09-12-11, 19:25 napisał(a):skoro to nie są zadne istoty, to rozumiem, ze popierasz rowniez aborcję?Aborcja jest dla mnie tematem tabu dopóki nie dotyczy to mnie samej.a jezeli dotyczylaby ciebie samej?poza tym skoro aborcja jest dla ciebie tematem tabu, to dlaczego in vitro nie jest? w obu przypadkach mowimy o unicestwianiu ledwo poczetego zycia, ktorego wielu nie nazwaloby nawet jeszcze dzieckiem. to tak naprawde dokladnie ten sam temat a nawet bardziej powazny, bo przy aborcji usmierca sie jedna istote – przy in vitro o wiele wiecej.Jestem zdania, że aby wyrobić sobie poglądy na pewne tematy, trzeba po prostu czegoś doświadczyć. Wszystko jest kwestią sumienia i jak się okazuje w niektórych przypadkach- wiary w jakąś religię. In vitro jest o tyle insze od aborcji, że w przypadku in vitro mamy do czynienia z zapłodnioną komórką- zarodkiem. Bez żadnych funkcji życiowych. I przede wszystkim in vitro prowadzi mimo wszystko do dobrego, a aborcja w niektórych wypadkach jest wynikiem zachcianki i niedopatrzenia. Ja osobiście łykam pigułki antykoncepcyjne i jak dla mnie logiczne jest, że nie chcę teraz mieć dziecka. Są różni ludzie i różne sytuacje, nie każda kobieta poddająca się aborcji to dziunia, która daje du*y na imprezie. Ile ludzi tyle historii, a każda jest inna.

gość, 09-12-11, 19:58 napisał(a):Gemmei, 09-12-11, 19:50 napisał(a):Do gość, 09-12-11, 19:31 napisał(a):Widocznie jeszcze nie jesteś na takim etapie życia, by stwierdzić, że “teraz jest czas na dziecko”. Ja też nie jestem, ale moja mama i inne starsze kobiety ode mnie mówiły, że to się po prostu czuję. Ja w to wierzę i uważam, że skoro zabezpieczam się- to nie chcę mieć dziecka. Dla mnie to jest logiczne. Podchodzisz do tego w sposób zbyt religijny, to że kobieta ma za słaby organizm, by mieć dzieci, nie oznacza od razu, że ”tak widocznie musiało być”. Nie wierzę w bajki o Bogu, losie i innych tego typu pierdołach, wierzę natomiast w pech i szczęście. Ta para miała pecha, ale in vitro może dać im szczęście. I mają do tego prawo, bo jak im się dziecko urodzi to będą je kochać nawet mocniej niż niektóre pary, bo jest to coś wywalczonego trudem, wymagającego poświęceń i cierpień. To, że rośliny czują to jest oczywiste, bo jest to organizm żywy, który potrafi sam funkcjonować. Natomiast jest jedna znacząca różnica- u zarodka układ nerwowy pojawia się bodajże w 5 albo 7 tygodniu życia. Że już nie wspomnę o tym, że serce zaczyna bić dopiero w 3 tygodniu. Czyli reasumując, do 3 tygodnia mamy tylko i wyłącznie zarodek, z którego może powstać nowa istota, ale nie musi. muszę cię rozczarować – wg naukowych przesłanek rośliny nie posiadają ukladu nerwowego, serca, ani tym bardziej mozgu 🙂 a jednak czuja i nawet porozumiewaja sie ze soba. zarodek jest zyjaca istota, i to nie jakas jednokomorkowa, ale widoczna golym okiem :)Skoro już porównujemy człowieka do rośliny to żołądź nie jest jeszcze drzewem.

ty calkowicie mylisz pojecia. wytlumacz mi, co ma bycie przeciwko in vitro do gwalcenia dzieci czy co tam jeszcze wymienilas? co ma piernik do wiatraka? wg twojego rozumowania ludzie bedacy przeciwko in vitro i aborcji powinni nie robic nic innego tylko zbawiac swiat i adoptowac sieroty, a osoby takie jak ty, majace w dupie zarodki i inne tego typu pierdoly, moga siedziec na tylkach i sikac na to wszystko sikiem prostym? pokaz mi logike w twoim rozumowaniu bo dla mnie to jeden wielki belkot.

Gemmei, 09-12-11, 19:59 napisał(a):Gemmei, 09-12-11, 19:57 napisał(a):a skad mozesz to wiedziec, czym sie interesuje wiekszosc osob “za ochrona zycia”? czemu zakladasz, ze nie interesuja sie istotami juz zyjacymi ?:) co to w ogole za bezsensowne zalozenie? to tak jakbym stwierdzila ze na pewno wiekszosc gejow nosi rozowe skarpetki 🙂 Wystarczy czasem spojrzeć na te moherowe babcie uczestniczące w marszach. Dawanie co niedzielę na tacę nie czyni z Ciebie dobroczyńcy. Powiem tak, o ile wśród pikietujących znajdą się tacy, którzy rzeczywiście oprócz łażenia w marszach udzielają się jeszcze w akcjach charytatywnych to jest takich naprawdę niewielu. Uwierz mi, nie pierwszy raz dyskutuję na ten temat na forum i nie pierwszy raz widzę taką hi*okr*zję.Ps. A przykładów z życia wziętych mogę podać wiele: Gdzie są obrońcy życia, gdy chodzi o bezdomnych? Gdzie są obrońcy życia, gdy chodzi o zwierzęta? Gdzie są obrońcy życia, gdy ktoś zgwałci biedną dziewczynę? I NAJWAŻNIEJSZE: gdzie są obrońcy życia, gdy bidule są przepełnione?

Gemmei, 09-12-11, 19:57 napisał(a):a skad mozesz to wiedziec, czym sie interesuje wiekszosc osob “za ochrona zycia”? czemu zakladasz, ze nie interesuja sie istotami juz zyjacymi ?:) co to w ogole za bezsensowne zalozenie? to tak jakbym stwierdzila ze na pewno wiekszosc gejow nosi rozowe skarpetki 🙂 Wystarczy czasem spojrzeć na te moherowe babcie uczestniczące w marszach. Dawanie co niedzielę na tacę nie czyni z Ciebie dobroczyńcy. Powiem tak, o ile wśród pikietujących znajdą się tacy, którzy rzeczywiście oprócz łażenia w marszach udzielają się jeszcze w akcjach charytatywnych to jest takich naprawdę niewielu. Uwierz mi, nie pierwszy raz dyskutuję na ten temat na forum i nie pierwszy raz widzę taką hi*okr*zję.Ps. A przykładów z życia wziętych mogę podać wiele: Gdzie są obrońcy życia, gdy chodzi o bezdomnych? Gdzie są obrońcy życia, gdy chodzi o zwierzęta? Gdzie są obrońcy życia, gdy ktoś zgwałci biedną dziewczynę?

a skad mozesz to wiedziec, czym sie interesuje wiekszosc osob “za ochrona zycia”? czemu zakladasz, ze nie interesuja sie istotami juz zyjacymi ?:) co to w ogole za bezsensowne zalozenie? to tak jakbym stwierdzila ze na pewno wiekszosc gejow nosi rozowe skarpetki 🙂 Wystarczy czasem spojrzeć na te moherowe babcie uczestniczące w marszach. Dawanie co niedzielę na tacę nie czyni z Ciebie dobroczyńcy. Powiem tak, o ile wśród pikietujących znajdą się tacy, którzy rzeczywiście oprócz łażenia w marszach udzielają się jeszcze w akcjach charytatywnych to jest takich naprawdę niewielu. Uwierz mi, nie pierwszy raz dyskutuję na ten temat na forum i nie pierwszy raz widzę taką hi*okr*zję.

Gemmei, 09-12-11, 19:50 napisał(a):Do gość, 09-12-11, 19:31 napisał(a):Widocznie jeszcze nie jesteś na takim etapie życia, by stwierdzić, że “teraz jest czas na dziecko”. Ja też nie jestem, ale moja mama i inne starsze kobiety ode mnie mówiły, że to się po prostu czuję. Ja w to wierzę i uważam, że skoro zabezpieczam się- to nie chcę mieć dziecka. Dla mnie to jest logiczne. Podchodzisz do tego w sposób zbyt religijny, to że kobieta ma za słaby organizm, by mieć dzieci, nie oznacza od razu, że ”tak widocznie musiało być”. Nie wierzę w bajki o Bogu, losie i innych tego typu pierdołach, wierzę natomiast w pech i szczęście. Ta para miała pecha, ale in vitro może dać im szczęście. I mają do tego prawo, bo jak im się dziecko urodzi to będą je kochać nawet mocniej niż niektóre pary, bo jest to coś wywalczonego trudem, wymagającego poświęceń i cierpień. To, że rośliny czują to jest oczywiste, bo jest to organizm żywy, który potrafi sam funkcjonować. Natomiast jest jedna znacząca różnica- u zarodka układ nerwowy pojawia się bodajże w 5 albo 7 tygodniu życia. Że już nie wspomnę o tym, że serce zaczyna bić dopiero w 3 tygodniu. Czyli reasumując, do 3 tygodnia mamy tylko i wyłącznie zarodek, z którego może powstać nowa istota, ale nie musi. muszę cię rozczarować – wg naukowych przesłanek rośliny nie posiadają ukladu nerwowego, serca, ani tym bardziej mozgu 🙂 a jednak czuja i nawet porozumiewaja sie ze soba. zarodek jest zyjaca istota, i to nie jakas jednokomorkowa, ale widoczna golym okiem 🙂

gość, 09-12-11, 19:47 napisał(a):Gemmei, 09-12-11, 19:27 napisał(a):gość, 09-12-11, 19:22 napisał(a):dodam jeszcze ze zabiegi, ktore wymienilam, ratuja zdrowie i czasem zycie pacjenta i to rozni je od in vitro, ktore nie jest zabiegiem leczniczym, a wrecz prezeciwnie – kobiety poddajace sie temu zabiegowi przyjmuja rozne leki i hormony w celu sztucznego wywolania i utrzymania ciazy, czesto przez dlugie miesiace, co na pewno nie jest dzialaniem prozdrowotnym. moim zdaniem in vitro to proba zmienienia na sile rzeczywistosci, nieumiejetnosc pogodzenia sie z nia, czyli efekt wybujalego ego, braku pokory i podejscia do zycia w stylu “ma byc tak, jak tego chce, niewazne za jaka cene”.W takim razie zlikwidujmy wszystkie możliwe zabiegi i leki, bo one są po to żeby sztucznie podtrzymywać życie. Odłączmy wszelkie aparatury, nie róbmy operacji żadnych! W końcu to próba zmienienia rzeczywistości na siłę, czyż nie?o ile ta proba dotyczy tylko i wylacznie chorego, to jego sprawa, jego decyzje. jak juz pisalam wczesniej, in vitro dotyczy innych istnien. Nadal przeczysz sama sobie, podejrzewam, że gdybyś urodziła np. wcześniaka (czego Ci oczywiście nie życzę) to chciałabyś aby był podtrzymany przy pomocy aparatury (która przecież jest do sztucznego podtrzymywania życia). A miałaś kiedyś złamaną rękę? Korzystałaś z rentgena? Z nowoczesnych metod współczesnej medycyny? Tak. Więc jak przestaniesz korzystać, to wtedy możemy rozmawiać.

Do gość, 09-12-11, 19:31 napisał(a):Widocznie jeszcze nie jesteś na takim etapie życia, by stwierdzić, że “teraz jest czas na dziecko”. Ja też nie jestem, ale moja mama i inne starsze kobiety ode mnie mówiły, że to się po prostu czuję. Ja w to wierzę i uważam, że skoro zabezpieczam się- to nie chcę mieć dziecka. Dla mnie to jest logiczne. Podchodzisz do tego w sposób zbyt religijny, to że kobieta ma za słaby organizm, by mieć dzieci, nie oznacza od razu, że ”tak widocznie musiało być”. Nie wierzę w bajki o Bogu, losie i innych tego typu pierdołach, wierzę natomiast w pech i szczęście. Ta para miała pecha, ale in vitro może dać im szczęście. I mają do tego prawo, bo jak im się dziecko urodzi to będą je kochać nawet mocniej niż niektóre pary, bo jest to coś wywalczonego trudem, wymagającego poświęceń i cierpień. To, że rośliny czują to jest oczywiste, bo jest to organizm żywy, który potrafi sam funkcjonować. Natomiast jest jedna znacząca różnica- u zarodka układ nerwowy pojawia się bodajże w 5 albo 7 tygodniu życia. Że już nie wspomnę o tym, że serce zaczyna bić dopiero w 3 tygodniu. Czyli reasumując, do 3 tygodnia mamy tylko i wyłącznie zarodek, z którego może powstać nowa istota, ale nie musi.

gość, 09-12-11, 19:41 napisał(a):Gemmei, 09-12-11, 19:31 napisał(a):Talie, 09-12-11, 19:15 napisał(a):Gemmei, tu już nie chodzi o nowoczesność, ale cały proces in vitro, jest zwyczajnie niemoralny. Ok, może i są to zarodki bez funkcji życiowych, ale jakby nie było odbiera się im szansę na życie. Smutne, jest to, że ludzie którzy bardzo chcą mieć dziecko decydują się na taki krok :/ Ja osobiście jestem za ochroną życia i nie podoba mi się taka ingerencja w naturęSkoro jesteś za ochroną życia to rozumiem, że udzielasz się w organizacjach charytatywnych, pracujesz z ludźmi trzeciego świata i adoptowałaś już jakieś dziecko. Mam rację? Jestem ciekawa co Ty byś zrobiła gdybyś nie miała możliwości posiadania dziecka. Są ludzie, którzy tak jak ja, nie potrafiliby pokochać obcego dziecka i należy to uszanować. Skoro nie lubisz ingerencji w naturę, to powinnaś żyć na pustkowiu, bez internetu, telefonu, a nawet ubrań. Że już nie wspomnę o jakichkolwiek operacjach, czy korzystania z usług lekarzy. Obrońcy życia to jednak straszni h*p*kry*i.popieranie ochrony zycia nie rowna sie przymusowi adopcji dziecka z trzeciego swiata i zyciu na pustkowiu, badzmy powazne. bycie przeciwko aborcji, in vitro i innym formom zabijania nazywa sie byciem za ochrona zycia, to calkiem logiczne :)Dziwne, że większość osób “za ochroną życia” nie potrafi się zainteresować istotami już żyjącymi.

Gemmei, 09-12-11, 19:48 napisał(a):gość, 09-12-11, 19:41 napisał(a):Gemmei, 09-12-11, 19:31 napisał(a):Talie, 09-12-11, 19:15 napisał(a):Gemmei, tu już nie chodzi o nowoczesność, ale cały proces in vitro, jest zwyczajnie niemoralny. Ok, może i są to zarodki bez funkcji życiowych, ale jakby nie było odbiera się im szansę na życie. Smutne, jest to, że ludzie którzy bardzo chcą mieć dziecko decydują się na taki krok :/ Ja osobiście jestem za ochroną życia i nie podoba mi się taka ingerencja w naturęSkoro jesteś za ochroną życia to rozumiem, że udzielasz się w organizacjach charytatywnych, pracujesz z ludźmi trzeciego świata i adoptowałaś już jakieś dziecko. Mam rację? Jestem ciekawa co Ty byś zrobiła gdybyś nie miała możliwości posiadania dziecka. Są ludzie, którzy tak jak ja, nie potrafiliby pokochać obcego dziecka i należy to uszanować. Skoro nie lubisz ingerencji w naturę, to powinnaś żyć na pustkowiu, bez internetu, telefonu, a nawet ubrań. Że już nie wspomnę o jakichkolwiek operacjach, czy korzystania z usług lekarzy. Obrońcy życia to jednak straszni h*p*kry*i.popieranie ochrony zycia nie rowna sie przymusowi adopcji dziecka z trzeciego swiata i zyciu na pustkowiu, badzmy powazne. bycie przeciwko aborcji, in vitro i innym formom zabijania nazywa sie byciem za ochrona zycia, to calkiem logiczne :)Dziwne, że większość osób “za ochroną życia” nie potrafi się zainteresować istotami już żyjącymi. a skad mozesz to wiedziec, czym sie interesuje wiekszosc osob ”za ochrona zycia”? czemu zakladasz, ze nie interesuja sie istotami juz zyjacymi ?:) co to w ogole za bezsensowne zalozenie? to tak jakbym stwierdzila ze na pewno wiekszosc gejow nosi rozowe skarpetki 🙂

Gemmei, 09-12-11, 19:27 napisał(a):gość, 09-12-11, 19:22 napisał(a):dodam jeszcze ze zabiegi, ktore wymienilam, ratuja zdrowie i czasem zycie pacjenta i to rozni je od in vitro, ktore nie jest zabiegiem leczniczym, a wrecz prezeciwnie – kobiety poddajace sie temu zabiegowi przyjmuja rozne leki i hormony w celu sztucznego wywolania i utrzymania ciazy, czesto przez dlugie miesiace, co na pewno nie jest dzialaniem prozdrowotnym. moim zdaniem in vitro to proba zmienienia na sile rzeczywistosci, nieumiejetnosc pogodzenia sie z nia, czyli efekt wybujalego ego, braku pokory i podejscia do zycia w stylu “ma byc tak, jak tego chce, niewazne za jaka cene”.W takim razie zlikwidujmy wszystkie możliwe zabiegi i leki, bo one są po to żeby sztucznie podtrzymywać życie. Odłączmy wszelkie aparatury, nie róbmy operacji żadnych! W końcu to próba zmienienia rzeczywistości na siłę, czyż nie?o ile ta proba dotyczy tylko i wylacznie chorego, to jego sprawa, jego decyzje. jak juz pisalam wczesniej, in vitro dotyczy innych istnien.

Gemmei, 09-12-11, 19:31 napisał(a):Talie, 09-12-11, 19:15 napisał(a):Gemmei, tu już nie chodzi o nowoczesność, ale cały proces in vitro, jest zwyczajnie niemoralny. Ok, może i są to zarodki bez funkcji życiowych, ale jakby nie było odbiera się im szansę na życie. Smutne, jest to, że ludzie którzy bardzo chcą mieć dziecko decydują się na taki krok :/ Ja osobiście jestem za ochroną życia i nie podoba mi się taka ingerencja w naturęSkoro jesteś za ochroną życia to rozumiem, że udzielasz się w organizacjach charytatywnych, pracujesz z ludźmi trzeciego świata i adoptowałaś już jakieś dziecko. Mam rację? Jestem ciekawa co Ty byś zrobiła gdybyś nie miała możliwości posiadania dziecka. Są ludzie, którzy tak jak ja, nie potrafiliby pokochać obcego dziecka i należy to uszanować. Skoro nie lubisz ingerencji w naturę, to powinnaś żyć na pustkowiu, bez internetu, telefonu, a nawet ubrań. Że już nie wspomnę o jakichkolwiek operacjach, czy korzystania z usług lekarzy. Obrońcy życia to jednak straszni h*p*kry*i.popieranie ochrony zycia nie rowna sie przymusowi adopcji dziecka z trzeciego swiata i zyciu na pustkowiu, badzmy powazne. bycie przeciwko aborcji, in vitro i innym formom zabijania nazywa sie byciem za ochrona zycia, to calkiem logiczne 🙂

gość, 09-12-11, 19:33 napisał(a):Gemmei, 09-12-11, 19:26 napisał(a):gość, 09-12-11, 19:25 napisał(a):skoro to nie są zadne istoty, to rozumiem, ze popierasz rowniez aborcję?Aborcja jest dla mnie tematem tabu dopóki nie dotyczy to mnie samej.a jezeli dotyczylaby ciebie samej?poza tym skoro aborcja jest dla ciebie tematem tabu, to dlaczego in vitro nie jest? w obu przypadkach mowimy o unicestwianiu ledwo poczetego zycia, ktorego wielu nie nazwaloby nawet jeszcze dzieckiem. to tak naprawde dokladnie ten sam temat a nawet bardziej powazny, bo przy aborcji usmierca sie jedna istote – przy in vitro o wiele wiecej.

Talie, 09-12-11, 19:15 napisał(a):Gemmei, tu już nie chodzi o nowoczesność, ale cały proces in vitro, jest zwyczajnie niemoralny. Ok, może i są to zarodki bez funkcji życiowych, ale jakby nie było odbiera się im szansę na życie. Smutne, jest to, że ludzie którzy bardzo chcą mieć dziecko decydują się na taki krok :/ Ja osobiście jestem za ochroną życia i nie podoba mi się taka ingerencja w naturęSkoro jesteś za ochroną życia to rozumiem, że udzielasz się w organizacjach charytatywnych, pracujesz z ludźmi trzeciego świata i adoptowałaś już jakieś dziecko. Mam rację? Jestem ciekawa co Ty byś zrobiła gdybyś nie miała możliwości posiadania dziecka. Są ludzie, którzy tak jak ja, nie potrafiliby pokochać obcego dziecka i należy to uszanować. Skoro nie lubisz ingerencji w naturę, to powinnaś żyć na pustkowiu, bez internetu, telefonu, a nawet ubrań. Że już nie wspomnę o jakichkolwiek operacjach, czy korzystania z usług lekarzy. Obrońcy życia to jednak straszni h*p*kry*i.

Gemmei, 09-12-11, 19:26 napisał(a):gość, 09-12-11, 19:25 napisał(a):skoro to nie są zadne istoty, to rozumiem, ze popierasz rowniez aborcję?Aborcja jest dla mnie tematem tabu dopóki nie dotyczy to mnie samej.a jezeli dotyczylaby ciebie samej?

Powodzenia.

fakt, ja w ogole nie rozumiem terminu “staranie sie o dziecko”. jesli kogos kocham to uprawiam z nim seks. jesli w wyniku tego seksu pojawia sie dziecko – fajnie. jesli sie nie pojawia – tez fajnie, widocznie tak wlasnie ma byc. ale to odrebna sprawa i inny temat.tak, in vitro jest egoizmem poniewaz jest proba spelnienia zachcianki dwojga ludzi, ktorzy nie potrafia pogodzic sie z losem i faktem, ze jesli do ich rodziny nie chce zawitac zadna nowa dusza, to widocznie ma ku temu powody. i tak, zapłodnione komórki to istoty. nie uczyli cie w szkole ze nowe zycie powstaje w momencie polaczenia plemnika z komorka jajowa? i nie masz bladego pojecia czy czuja, wiec nie mozesz sie na ten temat wypowiadac. naukowcy ostatnio odkryli, ze rosliny czuja i posiadaja emocje, co nie miesci sie w glowach najwiekszych myslicieli tego swiata, jednak to fakt. tym bardziej my, mali ludzie, nie mozemy miec pojecia, co czuje a czego nie czuje zarodek.

skoro to nie są zadne istoty, to rozumiem, ze popierasz rowniez aborcję?

gość, 09-12-11, 19:22 napisał(a):dodam jeszcze ze zabiegi, ktore wymienilam, ratuja zdrowie i czasem zycie pacjenta i to rozni je od in vitro, ktore nie jest zabiegiem leczniczym, a wrecz prezeciwnie – kobiety poddajace sie temu zabiegowi przyjmuja rozne leki i hormony w celu sztucznego wywolania i utrzymania ciazy, czesto przez dlugie miesiace, co na pewno nie jest dzialaniem prozdrowotnym. moim zdaniem in vitro to proba zmienienia na sile rzeczywistosci, nieumiejetnosc pogodzenia sie z nia, czyli efekt wybujalego ego, braku pokory i podejscia do zycia w stylu “ma byc tak, jak tego chce, niewazne za jaka cene”.W takim razie zlikwidujmy wszystkie możliwe zabiegi i leki, bo one są po to żeby sztucznie podtrzymywać życie. Odłączmy wszelkie aparatury, nie róbmy operacji żadnych! W końcu to próba zmienienia rzeczywistości na siłę, czyż nie?

Gemmei, 09-12-11, 19:24 napisał(a):gość, 09-12-11, 19:14 napisał(a):Gemmei, to nie jest zabieg jak kazdy inny. kazdy inny zabieg, jak nastawienie zlamanej kosci, wyciecie woreczka zolciowego czy usuniecie guza, dotyczy tylko i wylacznie osoby, na ktorej ten zabieg jest przeprowadzany i ona ponosi tego zabiegu konsekwencje. natomiast in vitro ingeruje zarowno w zycie rodzicow, poczetego dziecka jak i zycie zarodkow, ktore skazywane sa na smierc. ingeruje w sferę, ktora nie lezy w kompetencji czlowieka, czyli powstanie nowego zycia. nawet jesli ktos nie wierzy w boga to kazdy myslacy czlowiek ze zdolnoscia obserwacji swiata go otaczajacego wie, ze sa w zyciu rzeczy, na ktore nie mamy i nie powinnismy miec wplywu, jak wypadki losowe, sily natury, czy wlasnie pojawienie sie nowej istoty. ja na przyklad wierze w reinkarnacje i nie chcialabym brac na siebie odpowiedzialnosci za karme tylu istot. jesli w mojej rodzinie nie chce pojawic sie nowa dusza, widocznie sa ku temu powody i walka na sile, w dodatku walka wymagajaca tak wielu ofiar, moim zdaniem jest czystym egoizmem, glupota i wlasnie “sredniowiecznym pogladem”, jak to zgrabnie nazwalas.To nie są żadne istoty, tylko zapłodnione komórki, nawet płodem nie da się tego nazwać. Nic nie czuje, nie widzi, jedyne co może robić to żyć dzięki matce. Od kiedy danie życia nowej istocie jest egoizmem? Od kiedy chęć posiadania jej, dania jej miłości, otoczenia troską i opieką przy jednoczesnym poświęceniu matki jest egoizmem? W takim razie wszystkie matki to egoistki, bo przecież urodziły dzieci. Jeszcze lepiej jak jakaś para stara się o dziecko- to jest dopiero egoizm!PS. Nie dość, że egoizm to jeszcze droga po trupach, bo miliony plemników ginie tylko po to by egoistyczna para mogła mieć dzieci. Skandal!

gość, 09-12-11, 19:25 napisał(a):skoro to nie są zadne istoty, to rozumiem, ze popierasz rowniez aborcję?Aborcja jest dla mnie tematem tabu dopóki nie dotyczy to mnie samej.

gość, 09-12-11, 19:14 napisał(a):Gemmei, to nie jest zabieg jak kazdy inny. kazdy inny zabieg, jak nastawienie zlamanej kosci, wyciecie woreczka zolciowego czy usuniecie guza, dotyczy tylko i wylacznie osoby, na ktorej ten zabieg jest przeprowadzany i ona ponosi tego zabiegu konsekwencje. natomiast in vitro ingeruje zarowno w zycie rodzicow, poczetego dziecka jak i zycie zarodkow, ktore skazywane sa na smierc. ingeruje w sferę, ktora nie lezy w kompetencji czlowieka, czyli powstanie nowego zycia. nawet jesli ktos nie wierzy w boga to kazdy myslacy czlowiek ze zdolnoscia obserwacji swiata go otaczajacego wie, ze sa w zyciu rzeczy, na ktore nie mamy i nie powinnismy miec wplywu, jak wypadki losowe, sily natury, czy wlasnie pojawienie sie nowej istoty. ja na przyklad wierze w reinkarnacje i nie chcialabym brac na siebie odpowiedzialnosci za karme tylu istot. jesli w mojej rodzinie nie chce pojawic sie nowa dusza, widocznie sa ku temu powody i walka na sile, w dodatku walka wymagajaca tak wielu ofiar, moim zdaniem jest czystym egoizmem, glupota i wlasnie “sredniowiecznym pogladem”, jak to zgrabnie nazwalas.To nie są żadne istoty, tylko zapłodnione komórki, nawet płodem nie da się tego nazwać. Nic nie czuje, nie widzi, jedyne co może robić to żyć dzięki matce. Od kiedy danie życia nowej istocie jest egoizmem? Od kiedy chęć posiadania jej, dania jej miłości, otoczenia troską i opieką przy jednoczesnym poświęceniu matki jest egoizmem? W takim razie wszystkie matki to egoistki, bo przecież urodziły dzieci. Jeszcze lepiej jak jakaś para stara się o dziecko- to jest dopiero egoizm!

dodam jeszcze ze zabiegi, ktore wymienilam, ratuja zdrowie i czasem zycie pacjenta i to rozni je od in vitro, ktore nie jest zabiegiem leczniczym, a wrecz prezeciwnie – kobiety poddajace sie temu zabiegowi przyjmuja rozne leki i hormony w celu sztucznego wywolania i utrzymania ciazy, czesto przez dlugie miesiace, co na pewno nie jest dzialaniem prozdrowotnym. moim zdaniem in vitro to proba zmienienia na sile rzeczywistosci, nieumiejetnosc pogodzenia sie z nia, czyli efekt wybujalego ego, braku pokory i podejscia do zycia w stylu “ma byc tak, jak tego chce, niewazne za jaka cene”.

Gemmei, tu już nie chodzi o nowoczesność, ale cały proces in vitro, jest zwyczajnie niemoralny. Ok, może i są to zarodki bez funkcji życiowych, ale jakby nie było odbiera się im szansę na życie. Smutne, jest to, że ludzie którzy bardzo chcą mieć dziecko decydują się na taki krok :/ Ja osobiście jestem za ochroną życia i nie podoba mi się taka ingerencja w naturę

gość, 09-12-11, 18:48 napisał(a):gość, 09-12-11, 18:33 napisał(a):gość, 09-12-11, 18:03 napisał(a):A ja w ogóle jestem przeciwna in vitro, ale nawet nie miałam siły tu o tym pisać bo od razu by mnie zlinczowały te kobiety która rozpaczliwie się starają o dziecko. Ta tematyka jest wyjątkowo agresywnie broniona zupełnie jak promowanie homoseksualizmu, choć in vitro było dla mnie do tej pory jakimś obcym tematem dopóki się nie dowiedziałam o mojej przyjaciółce która już wiem że zapewne podda się temu zabiegowi. Ja uważam że to jest zabawa w Boga i grubiański egoizm na zasadzie po trupach do celu i tutaj nawet w sensie dosłownym tego powiedzenia ale nie powiem jej o tym bo wynikłaby z tego gruba kłótnia i to byłby za pewne koniec naszej znajomości. zgadzam się w pełni z twoją opinią. gdybym nie mogła mieć dzieci i nie skutkowałyby terapie, po prostu bym uznała że widocznie w tym życiu zostać matką nie jest mi dane.Żałosne jesteście!żałosne jest obrażanie innych ludzi moja droga. jeśli się nie zgadzasz z nami, zapraszam do dyskusji, przedstaw kontrargumenty, ale w kulturalny sposób, jeśli potrafisz.

Gemmei, to nie jest zabieg jak kazdy inny. kazdy inny zabieg, jak nastawienie zlamanej kosci, wyciecie woreczka zolciowego czy usuniecie guza, dotyczy tylko i wylacznie osoby, na ktorej ten zabieg jest przeprowadzany i ona ponosi tego zabiegu konsekwencje. natomiast in vitro ingeruje zarowno w zycie rodzicow, poczetego dziecka jak i zycie zarodkow, ktore skazywane sa na smierc. ingeruje w sferę, ktora nie lezy w kompetencji czlowieka, czyli powstanie nowego zycia. nawet jesli ktos nie wierzy w boga to kazdy myslacy czlowiek ze zdolnoscia obserwacji swiata go otaczajacego wie, ze sa w zyciu rzeczy, na ktore nie mamy i nie powinnismy miec wplywu, jak wypadki losowe, sily natury, czy wlasnie pojawienie sie nowej istoty. ja na przyklad wierze w reinkarnacje i nie chcialabym brac na siebie odpowiedzialnosci za karme tylu istot. jesli w mojej rodzinie nie chce pojawic sie nowa dusza, widocznie sa ku temu powody i walka na sile, w dodatku walka wymagajaca tak wielu ofiar, moim zdaniem jest czystym egoizmem, glupota i wlasnie “sredniowiecznym pogladem”, jak to zgrabnie nazwalas.

gość, 09-12-11, 18:03 napisał(a):A ja w ogóle jestem przeciwna in vitro, ale nawet nie miałam siły tu o tym pisać bo od razu by mnie zlinczowały te kobiety która rozpaczliwie się starają o dziecko. Ta tematyka jest wyjątkowo agresywnie broniona zupełnie jak promowanie homoseksualizmu, choć in vitro było dla mnie do tej pory jakimś obcym tematem dopóki się nie dowiedziałam o mojej przyjaciółce która już wiem że zapewne podda się temu zabiegowi. Ja uważam że to jest zabawa w Boga i grubiański egoizm na zasadzie po trupach do celu i tutaj nawet w sensie dosłownym tego powiedzenia ale nie powiem jej o tym bo wynikłaby z tego gruba kłótnia i to byłby za pewne koniec naszej znajomości. zgadzam się w pełni z twoją opinią. gdybym nie mogła mieć dzieci i nie skutkowałyby terapie, po prostu bym uznała że widocznie w tym życiu zostać matką nie jest mi dane.

gość, 09-12-11, 18:33 napisał(a):gość, 09-12-11, 18:03 napisał(a):A ja w ogóle jestem przeciwna in vitro, ale nawet nie miałam siły tu o tym pisać bo od razu by mnie zlinczowały te kobiety która rozpaczliwie się starają o dziecko. Ta tematyka jest wyjątkowo agresywnie broniona zupełnie jak promowanie homoseksualizmu, choć in vitro było dla mnie do tej pory jakimś obcym tematem dopóki się nie dowiedziałam o mojej przyjaciółce która już wiem że zapewne podda się temu zabiegowi. Ja uważam że to jest zabawa w Boga i grubiański egoizm na zasadzie po trupach do celu i tutaj nawet w sensie dosłownym tego powiedzenia ale nie powiem jej o tym bo wynikłaby z tego gruba kłótnia i to byłby za pewne koniec naszej znajomości. zgadzam się w pełni z twoją opinią. gdybym nie mogła mieć dzieci i nie skutkowałyby terapie, po prostu bym uznała że widocznie w tym życiu zostać matką nie jest mi dane.Żałosne jesteście!

gość, 09-12-11, 18:03 napisał(a):A ja w ogóle jestem przeciwna in vitro, ale nawet nie miałam siły tu o tym pisać bo od razu by mnie zlinczowały te kobiety która rozpaczliwie się starają o dziecko. Ta tematyka jest wyjątkowo agresywnie broniona zupełnie jak promowanie homoseksualizmu, choć in vitro było dla mnie do tej pory jakimś obcym tematem dopóki się nie dowiedziałam o mojej przyjaciółce która już wiem że zapewne podda się temu zabiegowi. Ja uważam że to jest zabawa w Boga i grubiański egoizm na zasadzie po trupach do celu i tutaj nawet w sensie dosłownym tego powiedzenia ale nie powiem jej o tym bo wynikłaby z tego gruba kłótnia i to byłby za pewne koniec naszej znajomości. In vitro jest zabiegiem jak każdy inny,a każdy zabieg ma pomóc pacjentowi. Nie widzę w tym nic strasznego, jeżeli ktoś nie wierzy w Boga to się w niego bawić nie będzie. Naprawdę smutne, że niektórzy ludzie mają takie średniowieczne poglądy. Nauka idzie do przodu, a religia powinna iść wraz z nią. Dla mnie to chore, że istnieją religię, gdzie zabroniona jest np. transfuzja krwi. Tylko i wyłącznie przez religię, zabieg In vitro nie może być przeprowadzony w Polsce (bo jeżeli mam aktualne wiadomości to In Vitro wciąż jest zakazane).

Sweety_Kitty, 09-12-11, 17:21 napisał(a):Gemmei, 09-12-11, 15:35 napisał(a):gość, 09-12-11, 14:20 napisał(a):Gemmei, 09-12-11, 14:09 napisał(a):Zdarzają się takie rzeczy, na szczęście jest coś takiego jak in vitro. I nie mówcie, że mogą zaadoptować, bo przecież adoptowane dziecko to zupełnie inna bajka niż własne- z DNA twojego i kochającego faceta.Jest też coś takiego jak miłość bezwarunkowa, kiedy DNA nie ma znaczenia, liczy się tylko więź z dzieckiem i pragnienie zapewnienia mu jak najlepszego okresu wzrastania.Jasne, że jest coś takiego, ale też jestem zdania, że nie wszyscy potrafili by pokochać obce dziecko, dlatego tym bardziej mam szacunek dla osób, które adoptują dzieci (zwłaszcza w Polsce, bo nasza procedura adopcyjna to po prostu jakiś koszmar i niepotrzebne przeciąganie sprawy), niemniej jednak sądzę, że inaczej patrzy się na dziecko biologiczne, a takie adoptowane, np. gdy dorasta widzisz jak nabiera cech mamusi, albo tatusia, zaczyna przypominać rodziców itd. Mówię tu o typowych aspektach fizycznych, które można dostrzec.A właśnie, że nie. Mam kolegę, który jest adoptowany i wygląda jakby skórę zdarł ze swojego ojca przybranego. Nie potrafię tego wyjaśnić. A in vitro jeżeli niszczy się zapłodnione komórki jest po prostu morderstwem. Więc wcale nie jest takie super, chyba że użyją tylko jednej komórki.Bez przesady, żołądź jeszcze nie jest drzewem, zresztą większość zarodków nie jest “zabijana” tylko zwyczajnie obumiera, bo potrafią żyć w specyficznych warunkach. Bez przesady, rozumiem, że można być przeciwko aborcji trzymiesięcznego płodu, ale dajmy spokój trzydniowym zarodkom nie mających absolutnie żadnych funkcji życiowych.

A ja w ogóle jestem przeciwna in vitro, ale nawet nie miałam siły tu o tym pisać bo od razu by mnie zlinczowały te kobiety która rozpaczliwie się starają o dziecko. Ta tematyka jest wyjątkowo agresywnie broniona zupełnie jak promowanie homoseksualizmu, choć in vitro było dla mnie do tej pory jakimś obcym tematem dopóki się nie dowiedziałam o mojej przyjaciółce która już wiem że zapewne podda się temu zabiegowi. Ja uważam że to jest zabawa w Boga i grubiański egoizm na zasadzie po trupach do celu i tutaj nawet w sensie dosłownym tego powiedzenia ale nie powiem jej o tym bo wynikłaby z tego gruba kłótnia i to byłby za pewne koniec naszej znajomości.

Gemmei, 09-12-11, 15:35 napisał(a):gość, 09-12-11, 14:20 napisał(a):Gemmei, 09-12-11, 14:09 napisał(a):Zdarzają się takie rzeczy, na szczęście jest coś takiego jak in vitro. I nie mówcie, że mogą zaadoptować, bo przecież adoptowane dziecko to zupełnie inna bajka niż własne- z DNA twojego i kochającego faceta.Jest też coś takiego jak miłość bezwarunkowa, kiedy DNA nie ma znaczenia, liczy się tylko więź z dzieckiem i pragnienie zapewnienia mu jak najlepszego okresu wzrastania.Jasne, że jest coś takiego, ale też jestem zdania, że nie wszyscy potrafili by pokochać obce dziecko, dlatego tym bardziej mam szacunek dla osób, które adoptują dzieci (zwłaszcza w Polsce, bo nasza procedura adopcyjna to po prostu jakiś koszmar i niepotrzebne przeciąganie sprawy), niemniej jednak sądzę, że inaczej patrzy się na dziecko biologiczne, a takie adoptowane, np. gdy dorasta widzisz jak nabiera cech mamusi, albo tatusia, zaczyna przypominać rodziców itd. Mówię tu o typowych aspektach fizycznych, które można dostrzec.A właśnie, że nie. Mam kolegę, który jest adoptowany i wygląda jakby skórę zdarł ze swojego ojca przybranego. Nie potrafię tego wyjaśnić. A in vitro jeżeli niszczy się zapłodnione komórki jest po prostu morderstwem. Więc wcale nie jest takie super, chyba że użyją tylko jednej komórki.

A właśnie, że nie. Mam kolegę, który jest adoptowany i wygląda jakby skórę zdarł ze swojego ojca przybranego. Nie potrafię tego wyjaśnić. A in vitro jeżeli niszczy się zapłodnione komórki jest po prostu morderstwem. Więc wcale nie jest takie super, chyba że użyją tylko jednej komórkiŚwięte słowa dziewczyno, wreszcie trafiłam na kogoś kto myśli podobnie.. Strasznie denerwuje mnie argumentacja innych ludzi że to tylko zarodki, albo że skoro współczesna nauka na to pozwala, powinno się próbować in vitro zamiast adopcji, itd. itp.. lepiej bym tego nie napisała 😉 morderstwo to morderstwo..

szkoda mi jej oby si ę się jej udało

Mam nadzieję, że uda się jej w naturalny sposób.. Albo wybierze adopcję. Byłoby super

Bardzo dobrze, Khloe jest być może chora (na co moga wskazywać jej problemy z wagą np. pco) itp. przy takich zaburzeniach ciężko zajść w ciąże, wypada tylko współczuć i życzyć, aby metoda in vitro doczekała się upragnionego potomka.

gość, 09-12-11, 14:20 napisał(a):Gemmei, 09-12-11, 14:09 napisał(a):Zdarzają się takie rzeczy, na szczęście jest coś takiego jak in vitro. I nie mówcie, że mogą zaadoptować, bo przecież adoptowane dziecko to zupełnie inna bajka niż własne- z DNA twojego i kochającego faceta.Jest też coś takiego jak miłość bezwarunkowa, kiedy DNA nie ma znaczenia, liczy się tylko więź z dzieckiem i pragnienie zapewnienia mu jak najlepszego okresu wzrastania.Jasne, że jest coś takiego, ale też jestem zdania, że nie wszyscy potrafili by pokochać obce dziecko, dlatego tym bardziej mam szacunek dla osób, które adoptują dzieci (zwłaszcza w Polsce, bo nasza procedura adopcyjna to po prostu jakiś koszmar i niepotrzebne przeciąganie sprawy), niemniej jednak sądzę, że inaczej patrzy się na dziecko biologiczne, a takie adoptowane, np. gdy dorasta widzisz jak nabiera cech mamusi, albo tatusia, zaczyna przypominać rodziców itd. Mówię tu o typowych aspektach fizycznych, które można dostrzec.

Gemmei, 09-12-11, 14:09 napisał(a):Zdarzają się takie rzeczy, na szczęście jest coś takiego jak in vitro. I nie mówcie, że mogą zaadoptować, bo przecież adoptowane dziecko to zupełnie inna bajka niż własne- z DNA twojego i kochającego faceta.Jest też coś takiego jak miłość bezwarunkowa, kiedy DNA nie ma znaczenia, liczy się tylko więź z dzieckiem i pragnienie zapewnienia mu jak najlepszego okresu wzrastania.