Im częściej LeAnn Rimes opowiada na temat tego, że jest zdrowa, a jej szczupła sylwetka nie jest wynikiem żadnych chorób ani zaburzeń, tym częściej ludzie plotkują o tym, że jest akurat odwrotnie.

By przekonać niedowiarków, że wygląda OK, piosenkarka wrzuciła do sieci sporo swoich fotek w bikini. Głos zabrał nawet jej mąż, aktor Eddie Cibrian, zapewniając, że nie obawia się o zdrowie LeAnn i że wszystko z nią w porządku.

To wciąż za mało – ostatnio wokalistka znów zabrała głos w sprawie swego wyglądu.

W ciągu ostatnich lat sporo przeszłam – tłumaczy się Rimes. – Był rozwód, po którym odechciało mi się żyć. Nie wstawałam z łóżka, przytyłam 10 funtów. Potem zrzuciłam te 10 funtów, bo znów zaczęłam się ruszać, pracować, ciągle to robię, a nikt nie może uwierzyć, że waga spadła naturalnie – przekonuje piosenkarka.

Naszym zdaniem, gdyby Rimes sama przestała „wałkować\” temat swego wyglądu, media zostawiłyby ją w spokoju. A tak – sama wywołuje niezdrowe emocje. Jaki w tym sens?

\"\"