“Ludzie nie mieli pojęcia, co przeżywałem”. Marcin Prokop wyznał tuż po ogłoszeniu rozwodu

Marcin Prokop, fot. AKPA Marcin Prokop, fot. AKPA

Marcin Prokop zszokował fanów niedawnym ogłoszeniem rozwodu. Teraz dziennikarz “Dzień Dobry TVN” zaskoczył kolejnym szokującym wyznaniem. Nikt nie wiedział, co się z nim dzieje.

Marcin Prokop powiadomił o rozwodzie

Kilka dni temu sieć obiegła zaskakująca wiadomość od Marcina Prokopa. Dziennikarz wstawił wspólne zdjęcie z żoną, pod którym zamieścił osobisty komunikat.

Wyznał w nim, że jego małżeństwo z Marią Prażuch-Prokop to już przeszłość. Jak się okazało, para rozeszła się już wcześniej, lecz z oficjalnym ogłoszeniem tej nowiny czekali aż do teraz.

Tak wyglądają ludzie, którzy bardzo się lubią, szanują i wspierają, którzy przeżyli ze sobą ponad 20 lat i, mimo że jakiś czas temu rozstali się jako małżeństwo, to jako przyjaciele i rodzice Zosi nadal pozostają razem. dla niektórych rozwód to koniec wspólnego świata. dla nas – był początkiem nowego. innego, ale bardziej dopasowanego do tego, kim dzisiaj jesteśmy i dokąd osobno szczęśliwie zmierzamy – pisał Prokop.

Dziennikarz zaznaczył, że – w przeciwieństwie do wielu medialnych rozstań – ich relacja zakończyła się bez konfliktów. Wyjaśnił również, że postanowił poinformować o tym fanów, kierując się zwykłą uczciwością wobec osób, które go śledzą.

“dobre rozstanie” brzmi jak oksymoron, ale – jak się okazuje – jest całkiem możliwe. chcieliśmy, żebyście usłyszeli o tym od nas, bo wydaje nam się to uczciwe wobec ludzi, którzy nas obserwują, a więc – jak zakładamy – dobrze nam życzą. to wszystko, co chcemy na ten temat powiedzieć. dziękujemy, można się rozejść – podsumował dziennikarz.

To jednak niejedyne trudności, z którymi musiał w ostatnim czasie mierzyć się Marcin Prokop.

Zobacz więcej: Marcin Prokop się rozwodzi. Żona podjęła ważną decyzję. Właśnie to ogłosiła

Marcin Prokop opowiedział o trudnym okresie w życiu

Choć Marcin Prokop cieszy się statusem topowego prezentera, rzadko dopuszcza opinię publiczną do swojego świata osobistego, skupiając się w wywiadach na karierze i nowych projektach. Jego dewizą jest dyskrecja w kwestiach rodzinnych.

Ostatnio jednak prezenter postanowił przełamać milczenie – w rozmowie z Przemkiem Górczykiem otworzył się na temat trudnych chwil, z którymi musiał się niedawno zmierzyć.

Trzeci sezon “Niezwykłych Stanów Prokopa” był sezonem, który nagrywałem w bardzo słabej kondycji psychicznej. Nie będę się na ten temat rozwodził, bo uważam, że jak to śpiewa zespół Embrace, który lubię, “moja słabość nie jest twoim biznesem”, więc nie będę się dzielił pewnymi rzeczami publicznie. Natomiast miałem moment, kiedy parę rzeczy mi się w głowie odłożyło nie tak, jak bym chciał, łącznie z tym, że ciężko było mi się zmotywować, żeby cokolwiek zrobić. Czułem się wypalony, przemęczony – stwierdził.

I dodał:

Czułem, że nie mam w sobie energii, pasji do tego, co mam za chwilę zrobić przez kolejne tygodnie, a już tam jestem. Wylądowałem już w tych Stanach. Mam kamerę, mojego brata. Karty zostały rozdane.

Zobacz więcej: Marcin Prokop przyłapany na gorącym pocałunku. Kilka dni przed ogłoszeniem rozwodu

Trudny czas odbił się na pracy Prokopa

Marcin Prokop zaznaczył, że mimo przeciwności nie zamierzał wycofywać się z obowiązków zawodowych – wykrzesał z siebie resztki sił i doprowadził nagrania kolejnych odcinków do końca.

Teoretycznie mógłbym powiedzieć: “Słuchajcie, nie czuję tego. Wracam”. Zapłacić kary, oddać zaliczki, nie zrobić tego. Ale wtedy miałem jeszcze takie poczucie, że nie pęka się na robocie. Niezależnie, co cię spotkało, to masz dowieźć. Dzisiaj jestem bardziej łaskawy wobec siebie. Dzisiaj pewnie bym odpuścił. Dzisiaj najważniejsze dla mnie jest to, żebym ja się dobrze czuł ze sobą, a nie żebym coś komuś lub sobie udowadniał – wyznał.

Marcin Prokop podsumował, że z dzisiejszej perspektywy widzi w nagranym materiale, jak ogromną cenę zapłacił za to, by mimo trudności wciąż profesjonalnie pełnić rolę showmana.

Nie było dobrze i mimo wszystko zrobiliśmy ten sezon, który się obejrzał bardzo dobrze. Czasami zdjęcia zaczynałem po 14.00 albo 15.00, bo wcześniej się zbierałem do tego, żeby w ogóle wyjść na ulicę. Ludzie, którzy to oglądali, nie mieli zielonego pojęcia, co przeżywałem, jak bardzo musiałem się spinać, żeby bądź co bądź rozrywkowy program pełen śmiesznostek, różnych głupotek zrobić – powiedział Prokop.

Sam stwierdził, że wówczas przeżył swój “ciemny moment”.

Jak dzisiaj oglądam ten program — nie to, żebym oglądał swoje stare programy nałogowo, ale czasami jak wyświetla się powtórka — w takich chwilach, mikromgnieniach, widzę, co się ze mną działo. (…) Ciemny moment w życiu, ciemny samochód, jasne, kolorowe opowieści — podsumował.

Zobacz więcej: Dopiero ogłosił rozwód, a już huczy o romansie Prokopa z uwielbianą wokalistką
Marcin Prokop- wiosenna ramówka TVN 2026, fot.: AKPA
Marcin Prokop- wiosenna ramówka TVN 2026, fot.: AKPA
Marcin Prokop po nagraniach "DDTVN", fot. KAPiF
Marcin Prokop po nagraniach “DDTVN”, fot. KAPiF
Marcin Prokop, fot. KAPiF
Marcin Prokop, fot. KAPiF
Marcin Prokop/AKPA
Marcin Prokop/AKPA
Marcin Prokop, fot. AKPA.
Marcin Prokop, fot. AKPA.
 

Kamila Szamik - Redaktor

Kamila Szamik, redaktorka portalu "Kozaczek.pl". Doskonale czuje się w tematach związanych z show-biznesem i lifestyle’em. W szczególności z ciekawością obserwuje świat polskiego internetu i influencerów.

2 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Nic nie powiem, ale troche powiem, ale nie pytajcie;)… Zenada, straszna atencja

Każdy miewa takie momenty w zyciu – Prokop dowozi i zmusza się do roboty za porządną kasę, jak sądzę. Natomiast Ewa z Dino, czy Zbyszek z Lidla muszą dowozić codziennie i na pewno nie za takie pieniądze.