Monika Mrozowska (39 l.) udostępniła znaczący post na swoim Instagramie, w którym pokazała jak wygląda naprawdę jej sylwetka. Mrozowska przy okazji namawiała kobiety do wzajemnego wspierania się a nie hejtowania. Sprawdźcie, co aktorka ma do powiedzenia na ten temat.

Monika Mrozowska zdradziła szczegóły swojego ślubu

Monika Mrozowska o sylwetce o trzech ciążach

Monika Mrozowska od kiedy została mamą skupiła się na rodzicielstwie i odsunęła się w cień. Teraz aktorka poruszyła bardzo ważny temat na Instagramie, gdzie podgląda ją prawie 89 tys. Internautów.

Monika nigdy nie ukrywała, że trzy porody zmieniły jej ciało. Aktorka postanowiła zabrać głos, ponieważ w sieci od jakiegoś czasu coraz częściej pojawiały się komentarze nieprzychylnie oceniające prawdziwą sylwetkę przeciętnej kobiety.

Przeglądając portale społecznościowe widzimy zdjęcia długonogich i mega szczupłych modelek, jednak żadna z nich nie napisze, że efekt „idealnego ciała” jest wynikiem programów do obróbki graficznej.

Tak odrealnione fotografie mogą doprowadzić do kompleksów. Mrozowska postanowiła przerwać milczenie i udostępniła wymowny wpis, który opatrzyła fotkami własnego brzucha.

Monika Mrozowska na starych zdjęciach

Zazwyczaj nie wrzucam tutaj takich zdjęć, bo … bo zawsze zastanawiam się, po co niby miałabym to robić? Mówię o zdjęciu drugim i trzecim. Zdjęcie drugie przedstawia mój opuchnięty, zgięty brzuch podczas menstruacji, po 3 dzieci i wycięciu wyrostka. Zdjęcie numer trzy to ten sam brzuch, dalej opuchnięty, ale wyprostowany. Zdjęcie pierwsze specjalnie wybrałam względnie „ładne” , bo jak się okazuje, ciągle niektórzy z nas (niestety głównie dotyczy to kobiet) mają ból dupy i wielki problem z tym, że nie wszystko co się pojawia w mediach społecznościowych przypomina okładki #harpersbazaar czy innego #womanshealth – zaczęła Monika

Aktorka przyznała, że bardzo o siebie dba. Regularnie ćwiczy i zdrowo się odżywia a mimo to, są dni kiedy jej ciało nie wygląda jak na okładkach magazynów. Czasami brzuch jest wzdęty, a skóra na nim inaczej wygląda – innego dnia widać zarys mięśni.

Ta sprawa w ogóle nie dotyczy mnie. Ćwiczę, jestem aktywna, wklepuje w ciało rozmaite mazidła, zdrowo się odżywiam, nie wpierniczam słodyczy, ale mimo to moje ciało raz wygląda lepiej, a raz gorzej! Raz brzuch jest płaski i podobno nawet widać na nim zarys mięśni, a raz jest spuchnięty, raz skóra jest błyszcząca, napięta i opalona, a innym razem przesuszona i blada… Pomimo, że o siebie dbam i…jestem ZDROWA! (…) –

Monika Mrozowska

Fot.Instagram/monikakingamrozowska

Monika w swoim wpisie tłumaczyła, że kobiety powinny się wpierać – a nierzadko jest tak, że zamiast dobrego słowa usłyszeć możemy tylko krytykę

Ostatnio moja przyjaciółka usłyszała od swojej znajomej , że na zdjęciach w necie wygląda dużo gorzej i grubiej niż na żywo. Wiecie ile razy ja coś takiego usłyszałam ? Nie jestem w stanie policzyć. Tylko, że niektórzy mają grubszą skórę na krytykę, a innych dotyka do żywego najdrobniejsza wbita szpileczka. Zwłaszcza, gdy ta osoba miała podejrzenie nowotworu, miała operację usunięcia tarczycy i w tej chwili przyjmuje hormony. A mimo to jest aktywna zawodowo, biega, ćwiczy i się nie poddaje, ale… o dawną sylwetkę musi walczyć 10 razy mocniej niż kiedyś. Tylko… właśnie ? Czy MUSI?! Czy to jednak zdrowie powinno być priorytetem, a nie kaloryfer na brzuchu za wszelką cenę.

Monika Mrozowska

Fot.Instagram/monikakingamrozowska

Mrozowska zwróciła uwagę na poważny problem, jakim jest mierzenie wszystkim jedną miarą. Nie każdy ma naturalne predyspozycje do szybkiego powrotu do formy. Jednej kobiecie powrót do idealnej sylwetki po ciąży zajmie pół roku, a innej jeszcze więcej czasu.

Aktorka podkreśla, że nie powinno być takich sytuacji, że „kobieta kobiecie wilkiem„.

Monika Mrozowska zwraca uwagę na hejt wśród kobiet

Monika swoją popularność stara się przekuć w coś dobrego, korzysta z zasięgów by zwrócić uwagę na poważny problem, jakim jest brak okazywania wsparcia przez kobiety. Mrozowska podkreśla, że nie każdy musi być odporny psychicznie na hejt. Jedną osobę takie słowa nawet nie dotkną, a ktoś inny może przez to mieć spadek wiary w siebie.

Czasami jednym durnym zdaniem możemy popsuć komuś nastrój na długie tygodnie. Jestem ostatnią osobą, która powie: „Nic nie rób! Połóż się na kanapie i wpierdzielaj chipsy! Jak się komuś nie podoba Twój gruby tyłek, to jego problem!” Ale często te dodatkowe kilogramy, to spuchnięte ciało, to nie jest nasz wybór! Choroba nie wybiera! Może dotknąć każdego ! Dziewczyny! Powinnyśmy się WSPIERAĆ, a nie sobie dopierd**ać – zakończyła w mocny sposób

View this post on Instagram

Zazwyczaj nie wrzucam tutaj takich zdjęć, bo … bo zawsze zastanawiam się, po co niby miałabym to robić? Mówię o zdjęciu drugim i trzecim. Zdjęcie drugie przedstawia mój opuchnięty, zgięty brzuch podczas menstruacji, po 3 dzieci i wycięciu wyrostka . Zdjęcie numer trzy to ten sam brzuch, dalej opuchnięty, ale wyprostowany. Zdjęcie pierwsze specjalnie wybrałam względnie „ładne” , bo jak się okazuje, ciągle niektórzy z nas ( niestety głównie dotyczy to kobiet 🤦‍♀️) mają ból dupy i wielki problem z tym, że nie wszystko co się pojawia w mediach społecznościowych przypomina okładki #harpersbazaar czy innego #womanshealth Ta sprawa w ogóle nie dotyczy mnie. Ćwiczę, jestem aktywna, wklepuje w ciało rozmaite mazidła, zdrowo się odżywiam, nie wpierniczam słodyczy, ale mimo to moje ciało raz wygląda lepiej, a raz gorzej! Raz brzuch jest płaski i podobno nawet widać na nim zarys mięśni, a raz jest spuchnięty, raz skóra jest błyszcząca, napięta i opalona, a innym razem przesuszona i blada… Pomimo, że o siebie dbam i…jestem ZDROWA! I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Ostatnio moja przyjaciółka usłyszała od swojej znajomej , że na zdjęciach w necie wygląda dużo gorzej i grubiej niż na żywo. Wiecie ile razy ja coś takiego usłyszałam ? Nie jestem w stanie policzyć. Tylko, że niektórzy mają grubszą skórę na krytykę, a innych dotyka do żywego najdrobniejsza wbita szpileczka… Zwłaszcza, gdy ta osoba miała podejrzenie nowotworu, miała operację usunięcia tarczycy i w tej chwili przyjmuje hormony… A mimo to jest aktywna zawodowo, biega, ćwiczy i się nie poddaje, ale… o dawną sylwetkę musi walczyć 10 razy mocniej niż kiedyś… Tylko… właśnie ? Czy MUSI?! Czy to jednak zdrowie powinno być priorytetem, a nie kaloryfer na brzuchu za wszelką cenę. Czasami jednym durnym zdaniem możemy popsuć komuś nastrój na długie tygodnie. Jestem ostatnią osobą, która powie: „Nic nie rób! Połóż się na kanapie i wpierdzielaj chipsy! Jak się komuś nie podoba Twój gruby tyłek, to jego problem!” Ale często te dodatkowe kilogramy, to spuchnięte ciało, to nie jest nasz wybór! Choroba nie wybiera! Może dotknąć każdego ! Dziewczyny! Powinnyśmy się WSPIERAĆ , a nie sobie dopierdalać 😔 …

A post shared by Monika Mrozowska (@monikakingamrozowska) on

Monika Mrozowska

Fot.Instagram/monikakingamrozowska

Zgadzacie się z Moniką?

ZOBACZ WIĘCEJ:

Monika Mrozowska łączy pracę z macierzyństwem (FOTO)

Monika Mrozowska urodziła synka!

Monika Mrozowska nie wygląda na przygnębioną (FOTO)