Paulina Młynarska: Nienawidzę rozwydrzonych bachorów!

paulina-mlynarska-R1 paulina-mlynarska-R1

Tematem jednej z rozmów w niedzielnym Dzień Dobry TVN było wychowanie młodych ludzi. Zebrani w studio goście opowiadali o swoich doświadczeniach z wychowaniem dzieci. Swoimi spostrzeżeniami na ten temat podzieliła się między innymi Paulina Młynarska, która sama wychowywała córkę Alę.

Siostra Agaty Młynarskiej zastrzegła najpierw, że powie coś, co może się nie spodobać części osób:

– Jak ja nienawidzę rozwydrzonych bachorów! – wypaliła. – Nienawidzę tego!

Młynarska, która na co dzień mieszka na Podhalu, stwierdziła, że tam dzieci są wychowywane inaczej, niż w bogatych warszawskich domach. W jej okolicy dzieci mają dużo obowiązków, sporo pomagają w domach – zarówno w gospodarstwach, jak i przy opiece nad rodzeństwem. Zdaniem Młynarskiej dzieci z dobrze usytuowanych rodzin w miastach mają jedno przykazanie: “Dobrze się ucz”. Młynarska nie zgadza się z takimi zasadami.

Dziennikarka wspominała czas, gdy sama wychowywała córkę. Wyznała, że często zdarzało się jej krzyczeć na pociechę i podkreślać, że jest jej matką, a nie sługą.

Młynarska widzi dziś efekty swojego wychowania. Jak mówi, Ala dobrze sobie radzi, utrzymuje się w Warszawie, a gdy przyjeżdża do niej do Zakopanego, zdarza się, że korzysta z paru wolnych chwil i pomaga matce w sprzątaniu.

Całą rozmowę o rozwydrzonych bachorach i dobrze wychowanych panienkach znajdziecie tutaj.

Paulina Młynarska: Nienawidzę rozwydrzonych bachorów!

Paulina Młynarska: Nienawidzę rozwydrzonych bachorów!

Paulina Młynarska: Nienawidzę rozwydrzonych bachorów!

 
Beata Maj

Beata Maj - Head of Brand Content Redaktor Naczelna

Cenię gwiazdy, które inspirują i zarażają dobrą energią. Najchętniej piszę o polskich celebrytach - lubię tych, którzy mają do siebie dystans.

70 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

A ja nienawidzę rozwydrzonych starych,beztalencia wypromowanego przez tatusia – ktore ma tak posrane we łbie ze żaden chłop nie chce ;))))

a któzby cię chciał molestować stara paskudna ruro!!!!!

[b]gość, 14-04-14, 13:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 09:17 napisał(a):[/b]Najgorsze jest to, ze w wielu polskich domach dziewczynki uczone sa sprzatac od malego, a chlopcom podsuwane jest wszystko pod nos. I potem wyrastaja kolesie co maja dwie lewe rece do wszystkiego i postawe roszczeniowa.U mnie w domu tak jest.Mama wszystko robi za brata.Dodam, że brat ma 23(!) lata.Matka sprząta staremu koniowi pokój, kanapki do pracy, pranie, prasowanie.Nie mogę na to patrzeć i zawsze kiedy wpadam do rodziców są awantury.Ja od najmłodszych lat musiałam być samodzielna, a w wieku 17 lat wyprowadziłam się na rok do Stanów do szkoły.Szczerze mówiąc nie mogłam nic lepszego zrobić, bo szybko dojrzałam, stałam się niezależna.Uważam, że rodzice tak powinni wychowywać swoje dzieci, żeby w wieku 17-18 lat były gotowe na przecięcie pępowiny i zdolne do wzięcia losu w swoje ręce.Bo niestety potem mamy 25 latków, którzy mieszkają z rodzicami, doją ich z kasy i ciągle nie wiedzą co chcą robić w życiu.[/quote]Bo to wlasnie polskie matki wychowuja takich paniczow, ktory pozniej nic tylko zony- sprzataczki szuka ( oczywiscie pieknej i wyksztalconej, ale zeby udawala glupsza niz on) 🙂

[b]gość, 14-04-14, 21:33 napisał(a):[/b]zgadzam się z nią. Mądrzy rodzice wiedzą o co chodzi, bo tylko durni wychowują rozwydrzone bachory- “bezstresowe wychowanie”. Za 20 lat dowiedzą się gdzie leży błąd.Bezstresowe wychowanie to cudowna rzecz. Kto z nas nie chciałby być wychowanym w spokojnym, przyjaznym domu? Problem polega na tym, że ludzie nie mają pojęcia, co ten termin oznacza. A oznacza głownie to, że zamiast wrzeszczeć na dzieciaka czy go szarpać, mamy mu tłumaczyć i objaśniać co należy robić i jak. Dziecko nie ma np. gryźć innych dzieci z obawy, że mu matka za to złoi tyłek, ale dlatego, że agresja jest zła, że dzieci boli, jak im to robi itd. I stresu nie ma, a dzieci są mądre i rozumieją, co się do nich mówi, trzeba tylko wiedzieć, jakich słów użyć, ale mądry rodzic nie ma z tym problemu.

Czy ja wiem… Moja opinia jest taka, że nastolatki w dużych miastach uczą się w dobrych liceach, gdzie zapieprzają do matury, bo rodzice traktują studia jako oczywisty etap edukacji. W Warszawie to już w ogóle, bo przecież dziecko powinno się dostać na uw, sgh czy inną uczelnię z wysokimi progami. Z kolei w góralskich rodzinach edukacja, za którą trzeba przecież zapłacić (w sensie utrzymania dziecka na studiach), nie jest już taka oczywista, a dzieciaki po szkole nie spędzają nie wiadomo ilu godzin nad książkami. I stąd mają czas na pomaganie w domu, trudno przecież, żeby nic nie robiły po zajęciach, szczególnie jak mają kilkanaście lat

zgadzam się z nią. Mądrzy rodzice wiedzą o co chodzi, bo tylko durni wychowują rozwydrzone bachory- “bezstresowe wychowanie”. Za 20 lat dowiedzą się gdzie leży błąd.

Uczę w jednej ze szkół Montesorii w NY nikt tu nue krzyczy na dzieci bo nie ma takiej potrzeby, uczymy dzieci samodzielności, sprzątania po sobie, odpowiedzialności, dzieci pochodzą z bogatych rodzin w NY, rodzice chętnie zapisują sie na kursy dla nich przeznaczone, nie trzeba krzyczeć na dziecko zeby dobrze je wychowsc prosze Pani, wystarczy do niego mowić i byc konsekwentnym w wychowaniu. Wystarczy nie rozpieszczać, nie ma rozwydrzonych bachorow sa tylko bezmyślni rodzice, ale nie zauważyłam zeby krzyk dawał efekty w wychowaniu a mam własna córkę i uczę w dwóch szkołach.

I dlatego jesteś sama i nikt normalny cię nie chce. Egoistyczna pinda.

[b]gość, 14-04-14, 21:33 napisał(a):[/b]zgadzam się z nią. Mądrzy rodzice wiedzą o co chodzi, bo tylko durni wychowują rozwydrzone bachory- “bezstresowe wychowanie”. Za 20 lat dowiedzą się gdzie leży błąd.ludzie, czy wy jesteście bez serca?! otóż tak, można wychować zdrowo i bezstresowo mądrego dzieciaka. liczy się wsparcie, wpajanie podstawowych wzorców i dawanie WŁASNEGO PRZYKŁADU! nie zasłaniajcie się durnymi wymówkami typu ,,darcie się” bo tylko pokazujecie swoją bezsilność i to, że nie umiecie poradzić sobie z życiem na spokojnie, bez pokazywania, jacy jesteście silni i o ile więcej wam wolno w stosunku do WŁASNYCH dzieci.piszę to z perspektywy dziecka na którym było praktykowane takie właśnie ,,darcie się”. i wiecie co? całe moje dzieciństwo to strach, zero poczucia jakiegokolwiek bezpieczeństwa, granic- mamie wszystko było wolno, ja musiałam przemyśleć każdy swój ruch. to było piekło. modliłam się, żeby następnego dnia nie było krzyku, czekałam tylko na to, by dorosnąć. nie było żadnej beztroski, było tylko poczucie, że muszę to wszystko ścierpieć i że kiedyś przyjdzie taki czas, że wreszcie się uwolnię i wyjadę z domu. nie życzę przechodzić takiego czegoś żadnemu dziecku.

Dziecko, do którego skierowany jest krzyk – traci rozum. I nie jest to przenośnia. Jeśli osoba, która powinna zapewnić mu bezpieczeństwo, traci nad sobą panowanie i zastrasza je, dziecko traci na tę chwilę rozum. Jest wygłupione, zalęknione i nie wie, gdzie się schronić, skoro najbliższa osoba nie daje schronienia. I na 100% prędzej czy później zacznie stosować tę samą metodę. Skoro mama – mój autorytet i guru – wrzeszczy, tzn. że tak trzeba. Krzykiem jeszcze nikt nikogo nie wychował. Najwyżej – wytresował.

kiedy wywala Jol ona juz przegina w rozmowach ze wszytskimi :/ jak moze tak sie zachowywac dziennikarka 🙁

nie dawać dziecku obowiązków to jedna z najgorszych krzywd jakie można mu wyrządzić. ale jeszcze gorsze jest, jak to określiła, ,,darcie się”. faktycznie, są te ,,rozwydrzone bachory” na które i krzyk działa,bo po prostu nie robi na nich wrażenia. ale są i dzieci wrażliwe, które przez takich rodziców mają zrujnowane dzieciństwo, a dzięki temu i przyszłe życie. wystarczy, że mama podniesie głos, dziecko nie rozumie, czy to chwilowa złość i czy matka aktualnie musi się wyżyć na najmniej winnej osobie bo tak jej ciężko. jeśli się uważa za dorosłego, to trzeba temu podołać,a nie stosować najniższe ze sposobów wychowawczych takie jak zastraszanie, jakim jest krzyk czy bicie. gardzę takimi osobami.

[b]gość, 14-04-14, 18:03 napisał(a):[/b]I zgadzam się z nią w 100% Sama jestem matką więc nie obce jest mi wychowanie dziecka. Jak chce wyjść na kawę żeby chwile odpocząć to graniczy to z cudem, bo wszędzie biegają krzycząc rozwydrzone bez nadzory bachory! Uważam że powinny być wydzielone strefy bez dzieci!Coś jak z filmu “Niania w Nowym Jorku”? To raczej nie jest dobre wyjście. Dzieciom należy wytłumaczyć, jak powinny się zachowywać w określonych sytuacjach i miejscach. Dzieciaki nie są winne temu, że się od nich niczego nie oczekuje.

I zgadzam się z nią w 100% Sama jestem matką więc nie obce jest mi wychowanie dziecka. Jak chce wyjść na kawę żeby chwile odpocząć to graniczy to z cudem, bo wszędzie biegają krzycząc rozwydrzone bez nadzory bachory! Uważam że powinny być wydzielone strefy bez dzieci!

ja tam wprzęgam dzieciory do robót domowych – wkładania prania do pralki, opróżnianie zmywarki, wyrzucanie śmieci, sprzątanie w swoim pokoju oraz po sobie gdziekolwiek się znajdą. To nawet nie chodzi o moją wygodę, ale o ich przyszłe życie, żeby potrafiły się ogarnąć w świecie i w relacjach z drugą osobą. Nie wychowuję ich w końcu wyłącznie dla siebie…

[b]gość, 14-04-14, 12:08 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 09:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 09:17 napisał(a):[/b]Polecam przeczytanie listu tygodnia w sobotnich Wysokich Obcasach. O tym, jak rodzice zostawiają dzieci w ogródkach zabaw w centrach handlowych. Na 7 godzin np., bez jedzenia, picia i zmiany pampersa. Mycie włosów nawet 15-latce to przy tym jest przejawem cudownego wychowania, przynajmniej córka wie, że mam matkę.sorry,ale nikt normalny nie czyta wyborczej, chyba że samotne, wyzwolone matki przyszłych transseksualistów[/quote]Jeśli ty ze swoimi poglądami uważasz się za normalną, to ja chętnie będę matką przyszłego transseksualisty.[/quote]polaczki-cebulaczki nigdy nie zmądrzeją, a utrzymuj pejsów z własnej kieszeni

ja również się zgadzam,mimo iż sama byłam rozkapryszonym i rozpieszczonym bachorem z pretensjami i wymaganiami do tego z wielką rozdartą gębom,na całe szczęście mój mąż bogatszy o doświadczenie życiowe zdołał mnie naprostować,choć było to dla mnie bolesne doświadczenie… Ale dzięki temu teraz gdy sama mam dziecko wiem jak ważne jest wychowanie,co prawda utrudniają mi to dziadkowie którym od czasu do czasu muszę zostawić małą,kiedy od nich wraca mam wrażenie że cała praca na marne…

[b]gość, 14-04-14, 09:17 napisał(a):[/b]Najgorsze jest to, ze w wielu polskich domach dziewczynki uczone sa sprzatac od malego, a chlopcom podsuwane jest wszystko pod nos. I potem wyrastaja kolesie co maja dwie lewe rece do wszystkiego i postawe roszczeniowa.U mnie w domu tak jest.Mama wszystko robi za brata.Dodam, że brat ma 23(!) lata.Matka sprząta staremu koniowi pokój, kanapki do pracy, pranie, prasowanie.Nie mogę na to patrzeć i zawsze kiedy wpadam do rodziców są awantury.Ja od najmłodszych lat musiałam być samodzielna, a w wieku 17 lat wyprowadziłam się na rok do Stanów do szkoły.Szczerze mówiąc nie mogłam nic lepszego zrobić, bo szybko dojrzałam, stałam się niezależna.Uważam, że rodzice tak powinni wychowywać swoje dzieci, żeby w wieku 17-18 lat były gotowe na przecięcie pępowiny i zdolne do wzięcia losu w swoje ręce.Bo niestety potem mamy 25 latków, którzy mieszkają z rodzicami, doją ich z kasy i ciągle nie wiedzą co chcą robić w życiu.

Jeśli wychowuje się dziecko samemu, bo nie ma drugiego partnera albo pracuje to tak właśnie jest, że jest się zmęczonym , traci się cierpliwość, więc nerwy puszczają i człowiek wydziera się na dziecko. Wiem coś o tym, bo zajmuję się córką, mąż dużo pracuje i jestem zdana na siebie. Dom i dziecko na głowie.

[b]gość, 14-04-14, 11:09 napisał(a):[/b]Ma racje mam siostre 7 letnia a roznica miedzy nami to 18 lat. Niektore jej kolezanki to fajne dziewczyny naprawde mozna usmiac sie z tych pomyslow,ale ma dwie takie ktorych szczerze nienawidze ,staram sie tego oczywiscie nie okazywac uwazam,ze sa zle wychowane. A tam widze ktos napisal ze jak chlopczyk w domu to nie robi nic a jak dziewczyna to wszystko,wiem i widze to u ludzi to jest tragedia matki nawet nie wiedza jaka roba krzywde tym dzieciom , a jaka krzywde robia przyszlej partnerce syna to juz nie wspomne,ja np mam faceta ktory musial robic wszystko sam i teraz robi pranie ,gotuje dla siebie,ale najgorsze jest to ze kobiety wiekszosc z nich lubi uslugiwac facetom i taki jest fakt.a można jeszcze raz napisać, tylko po polsku ?

pomaga w sprzątaniu? to już taka bieda, że na gosposię nie stać?

[b]gość, 14-04-14, 11:15 napisał(a):[/b]Też nie znoszę rozpieszczonych i niegrzecznych dzieci,a jeszcze bardziej ich niewydolnych wychowawczo rodziców.Amen! Zeby posiadać broń, czy być kierowcą publicznego środka transportu trzeba przejść testy psychologiczne, być niekaranym itp. Za to nic nie stoi na przeszkodzie by każda patologia, osoby niezrównoważone psychicznie, ludzie nie będący w stanie zadbać o samych siebie się rozmnażali, skazując pozostałych na kontakt z “owocami” ich żywota.

[b]gość, 14-04-14, 09:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 09:17 napisał(a):[/b]Polecam przeczytanie listu tygodnia w sobotnich Wysokich Obcasach. O tym, jak rodzice zostawiają dzieci w ogródkach zabaw w centrach handlowych. Na 7 godzin np., bez jedzenia, picia i zmiany pampersa. Mycie włosów nawet 15-latce to przy tym jest przejawem cudownego wychowania, przynajmniej córka wie, że mam matkę.sorry,ale nikt normalny nie czyta wyborczej, chyba że samotne, wyzwolone matki przyszłych transseksualistów[/quote]Jeśli ty ze swoimi poglądami uważasz się za normalną, to ja chętnie będę matką przyszłego transseksualisty.

[b]gość, 14-04-14, 09:37 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 09:17 napisał(a):[/b]Najgorsze jest to, ze w wielu polskich domach dziewczynki uczone sa sprzatac od malego, a chlopcom podsuwane jest wszystko pod nos. I potem wyrastaja kolesie co maja dwie lewe rece do wszystkiego i postawe roszczeniowa.zgadzam sie w 100%[/quote]ja też się zgadzam, mój brat taki jest. Jak byliśmy mali to mieszkali z nami dziadkowie, babcia chodziła koło wnusia, wszystko mu podsuwała pod nos, sprzątala po nim, a jak ja talerza nie wstawiłam do zlewu to już była awantura, na szczęście mój tata ją ochrzaniał i mowił,ze to on wychowuje dzieci a nie ona.

ja też nie jestem za “beztresowym wychowaniem”

[b]gość, 14-04-14, 09:37 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 09:17 napisał(a):[/b]Najgorsze jest to, ze w wielu polskich domach dziewczynki uczone sa sprzatac od malego, a chlopcom podsuwane jest wszystko pod nos. I potem wyrastaja kolesie co maja dwie lewe rece do wszystkiego i postawe roszczeniowa.zgadzam sie w 100%[/quote]niestety. u mnie tak było, że mama mówiła do mnie: “zrób ojcu herbatę”..a dodam, że mam brata i jego o takie rzeczy nie proszono. przecież facet nie będzie sobie/komuś herbaty robił!

Też nie znoszę rozpieszczonych i niegrzecznych dzieci,a jeszcze bardziej ich niewydolnych wychowawczo rodziców.

Ma racje mam siostre 7 letnia a roznica miedzy nami to 18 lat. Niektore jej kolezanki to fajne dziewczyny naprawde mozna usmiac sie z tych pomyslow,ale ma dwie takie ktorych szczerze nienawidze ,staram sie tego oczywiscie nie okazywac uwazam,ze sa zle wychowane. A tam widze ktos napisal ze jak chlopczyk w domu to nie robi nic a jak dziewczyna to wszystko,wiem i widze to u ludzi to jest tragedia matki nawet nie wiedza jaka roba krzywde tym dzieciom , a jaka krzywde robia przyszlej partnerce syna to juz nie wspomne,ja np mam faceta ktory musial robic wszystko sam i teraz robi pranie ,gotuje dla siebie,ale najgorsze jest to ze kobiety wiekszosc z nich lubi uslugiwac facetom i taki jest fakt.

[b]gość, 14-04-14, 09:12 napisał(a):[/b]no i dobrze powiedziala… pracuje w galerii i jak widze w niedziele punkt 10 rano lub 19:30 cale rodziny z dziecmi to mnie tak denerwuje… to co oni nie maja jak wychowywac dzieci tylko chodzic do galerii? niech pojda z dziecmi zrobic zakupy doslownie ‘na chwile’ okej…. ale jak widze jak mamusia z tatusiem wachaja sobie kazdy zel po prysznic czy deodorant a dzieci w miedzy czasie szaleja… no to sorry… dla mnie tacy ludzie nie powinni miec dzieci!niestety, ale chodzenie do galerii handlowych to jest forma spędzania wolnego czasu (dla ludzi ubogich intelektualnie). jak nie masz dzieci i twoim hobby jest wąchanie buteleczek z żelami – to ok. ale tak jak piszesz – odpowiedzialny człowiek tak nie robi.

[b]gość, 14-04-14, 10:30 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 09:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 09:08 napisał(a):[/b]A ja nienawidzę niewychowanych krów jak Młynarska, można kulturalnej powiedziec rozwydrzone dzieci a nie bachory. Bachor to jest jej córka skoro wychowana bez ojca.Puknij się w swój durny łeb! Dziecko wychowywane w niepełnej rodzinie jest gorsze od pozostałych?[/quote]Panienkaz 1 komentarza się oburzyła, bo pewnie sama ma rozwydrzone dziecko. Dla mnie bachorem jest właśnie źle wychowane dziecko które nie ma szacunku do nikogo i niczego. Prosty przykład miałam wczoraj w kościele. Stała za mną 4 osobowa rodzina. Tata, mama, synek, córcia. Rodzice przez całą msze sobie rozmawiali a bachornia robiła co chciała i jeszcze mnie po nogach kopała.[/quote]To masz racje…jakie szczęście ,że ja nie mam bachorów i nie chodzę do kościoła :)))

W sumie to bardzo mądrze się wypowiadała, ale i tak śmieszy mnie jej podejście do rozwydrzonych bachorów w zestawieniu z kilkoma faktami z jej prywatnego, nastoletniego życia. ktoś jeszcze pamięta, że ta pani uciekła z domu i we Włoszech tańczyła przy rurce?

[b]gość, 14-04-14, 09:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 09:08 napisał(a):[/b]A ja nienawidzę niewychowanych krów jak Młynarska, można kulturalnej powiedziec rozwydrzone dzieci a nie bachory. Bachor to jest jej córka skoro wychowana bez ojca.Puknij się w swój durny łeb! Dziecko wychowywane w niepełnej rodzinie jest gorsze od pozostałych?[/quote]Panienkaz 1 komentarza się oburzyła, bo pewnie sama ma rozwydrzone dziecko. Dla mnie bachorem jest właśnie źle wychowane dziecko które nie ma szacunku do nikogo i niczego. Prosty przykład miałam wczoraj w kościele. Stała za mną 4 osobowa rodzina. Tata, mama, synek, córcia. Rodzice przez całą msze sobie rozmawiali a bachornia robiła co chciała i jeszcze mnie po nogach kopała.

To prawda !

I ma rację ….ja też czasem krzyknę czasem jakąś karę wymyślę. Ważna jest konsekwencja w wychowaniu dzieci i tyle.

[b]gość, 14-04-14, 09:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 09:17 napisał(a):[/b]Polecam przeczytanie listu tygodnia w sobotnich Wysokich Obcasach. O tym, jak rodzice zostawiają dzieci w ogródkach zabaw w centrach handlowych. Na 7 godzin np., bez jedzenia, picia i zmiany pampersa. Mycie włosów nawet 15-latce to przy tym jest przejawem cudownego wychowania, przynajmniej córka wie, że mam matkę.sorry,ale nikt normalny nie czyta wyborczej, chyba że samotne, wyzwolone matki przyszłych transseksualistów[/quote]moze czytaj ze zrozumieniem! przedmowczyni mowi, że ‘poleca’ … a co tez zostawiasz tak dziecko, że jeszcze musialas dodac swoją wiązanke?

[b]gość, 14-04-14, 09:08 napisał(a):[/b]A ja nienawidzę niewychowanych krów jak Młynarska, można kulturalnej powiedziec rozwydrzone dzieci a nie bachory. Bachor to jest jej córka skoro wychowana bez ojca.Puknij się w swój durny łeb! Dziecko wychowywane w niepełnej rodzinie jest gorsze od pozostałych?

[b]gość, 14-04-14, 08:17 napisał(a):[/b]Nie lubię baby, ale tu dobrze mówi.Moje dziecko ma w domu taką kindersztubę, że inni rodzice nazywają mnie faszystką. Bo mój syn nie histeryzuje w sklepie, nie drze się na innych, nie wyrywa innym zabawek, sprząta swoje zabawki, sam się ubiera, myje, umie sobie zorganizować czas sam. Ma pięć lat i jest grzecznym ułożonym dzieckiem. Nie musiałam na niego krzyczeć ani go bić, tylko być konsekwentną i stanowczą.Natomiast dzieci moich znajomych to w większości rozwydrzone tałatajstwo. Ludzi nie stać na więcej niż jedno dziecko, więc ładują w jedynaka kasę bez opamiętania i bezstresowo wychowują swoje gwiazdeczki. A potem taka gwiazdeczka żąda w sklepie zabawki za dwie stówy, a jak mamusia stara się ściszonym głosem udobruchać kochane maleństwo, bo zabawka jest za droga, to zostaje przez nie albo skopana albo opluta, a do tego zwyzywana. A jak gwiazdeczka dorośnie i mamusia nie będzie chciała dać na melanżyk, to zarobi z liścia od synusia lub córeczki.Gwiazdeczki to pol biedy – ostatnio bardziej widze rozwydrzonych synusiow…. no na potege… a najgorsze jest to ze pozniej taka kobieta – matka w ogole nie jest szanowana.. bo Gwiazdeczka nawet jak nie szanuje na poczatku to pozniej jednak docenia swoją matke.. a synek heh… traktuje jak popychadlo jak wejdzie w stan dojrzewania

[b]gość, 14-04-14, 09:17 napisał(a):[/b]Najgorsze jest to, ze w wielu polskich domach dziewczynki uczone sa sprzatac od malego, a chlopcom podsuwane jest wszystko pod nos. I potem wyrastaja kolesie co maja dwie lewe rece do wszystkiego i postawe roszczeniowa.zgadzam sie w 100%

[b]gość, 14-04-14, 09:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 09:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 09:17 napisał(a):[/b]Polecam przeczytanie listu tygodnia w sobotnich Wysokich Obcasach. O tym, jak rodzice zostawiają dzieci w ogródkach zabaw w centrach handlowych. Na 7 godzin np., bez jedzenia, picia i zmiany pampersa. Mycie włosów nawet 15-latce to przy tym jest przejawem cudownego wychowania, przynajmniej córka wie, że mam matkę.sorry,ale nikt normalny nie czyta wyborczej, chyba że samotne, wyzwolone matki przyszłych transseksualistów[/quote]moze czytaj ze zrozumieniem! przedmowczyni mowi, że ‘poleca’ … a co tez zostawiasz tak dziecko, że jeszcze musialas dodac swoją wiązanke?[/quote]nie, zostawiam dziecko przywiązane przed supermarketem

[b]gość, 14-04-14, 08:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 08:52 napisał(a):[/b]Mój mąż ma 14-letnią siostrę, której rodzice kupują niemalże wszystko, kiedy dziewczyna ma zachciankę. Nowy iphone – proszę bardzo! Ubrania muszą być koniecznie z metkami. Wszystko nowe a po kilku miesiącach nowsze. Oczywiście, w domu nic rodzicom nie pomaga, bo jest jeszcze “za mała”. Choćbym była mega bogata, nigdy nie pozwolę na takie wychowanie swojego dziecka. Moi rodzice na kasę nie narzekali, ale zawsze było skromnie i z umiarem, bo się wychowa roszczące sobie prawa do wszystkiego, rozpieszczone wydmuszki.Mam identyczny przypadek! Na haslo: “bo chce!” dostaje gesiej skorki i zastanawiam sie co dobrego z niej wyrosnie?![/quote]Mam w najbliższej rodzinie przypadek 17-latki, która jest tak samo wychowywana przez mamusię. Żal patrzeć na to dziewczę, jeszcze trudniej wytrzymać z nią dłużej pod jednym dachem!

Polecam przeczytanie listu tygodnia w sobotnich Wysokich Obcasach. O tym, jak rodzice zostawiają dzieci w ogródkach zabaw w centrach handlowych. Na 7 godzin np., bez jedzenia, picia i zmiany pampersa. Mycie włosów nawet 15-latce to przy tym jest przejawem cudownego wychowania, przynajmniej córka wie, że mam matkę.

[b]gość, 14-04-14, 08:34 napisał(a):[/b]Matki same się kreują na męczennice, dzieciak rośnie a matka dalej mu sprząta, robi pranko, gotuje obiadki, podstawia je pod nos itd. Dzieci brudzą tak samo jak inni domownicy więc też powinni sprzątać i mieć obowiązki domowe. Co do tego, że matki nie są służącymi zgadzam się natomiast często się na takie kreują, aby być komuś potrzebne a później na fejsa wrzucają masę tych pierdół “może dla innych jestem nikim ale dla swojego dzieciątka jestem wszystkim” itd. 🙂 No bo nie zrozumiem dlaczego robią pranie czy sprzątają w pokoju np. licealistom, którzy dawno umieliby sami o siebie zadbać. popieram!!!

Najgorsze jest to, ze w wielu polskich domach dziewczynki uczone sa sprzatac od malego, a chlopcom podsuwane jest wszystko pod nos. I potem wyrastaja kolesie co maja dwie lewe rece do wszystkiego i postawe roszczeniowa.

[b]gość, 14-04-14, 09:17 napisał(a):[/b]Polecam przeczytanie listu tygodnia w sobotnich Wysokich Obcasach. O tym, jak rodzice zostawiają dzieci w ogródkach zabaw w centrach handlowych. Na 7 godzin np., bez jedzenia, picia i zmiany pampersa. Mycie włosów nawet 15-latce to przy tym jest przejawem cudownego wychowania, przynajmniej córka wie, że mam matkę.sorry,ale nikt normalny nie czyta wyborczej, chyba że samotne, wyzwolone matki przyszłych transseksualistów

Poki co żadnego, ale mam trójkę rodzeństwa, dwie siostry i brata i uwierz mi, że żadnej z nas mama nie myła włosów w wieku nawet dziewięciu lat, choć wszystkie miałyśmy długie. Rodzice niczego po nas nie poprawiali: robiliśmy coś tak długo, aż to było zrobione dobrze. Szybko się człowiek uczył samodzielności i dokładności.Tak, więc twoje racje mają z całą pewnością ręce i nogi, czy jednak dopuszczasz do siebie taką ewentualność, że twoja mama właśnie dlatego tak dążyła do waszej samodzielności, że przy tak sporej gromadce nie była w stanie każdemu z was poświęcić tyle czasu, ile może mama jedynaka? I czy gdyby miała jedno dziecko, postępowałaby podobnie? Być może twoja mama ma wrodzoną mądrość życiową i instynktownie wiedziała, co robić. Ja widocznie nie mam a mój instynkt mnie zawodzi, ale zapewniam: żadnego problemu ze sobą nie mam. Ponadto: nie ciesz się zbyt szybko – sztuka wychowywania dzieci nie jest dziedziczna, każde dziecko jest inne, inny jest też jego ojciec, który też ma coś do powiedzenia.

no i dobrze powiedziala… pracuje w galerii i jak widze w niedziele punkt 10 rano lub 19:30 cale rodziny z dziecmi to mnie tak denerwuje… to co oni nie maja jak wychowywac dzieci tylko chodzic do galerii? niech pojda z dziecmi zrobic zakupy doslownie ‘na chwile’ okej…. ale jak widze jak mamusia z tatusiem wachaja sobie kazdy zel po prysznic czy deodorant a dzieci w miedzy czasie szaleja… no to sorry… dla mnie tacy ludzie nie powinni miec dzieci!

Darcie sie to zaprawdę cudowna metoda wychowawcza hahahaha i w gwoli wyjaśnienia to bachory sa z nieslubnych związków jak jej córka.

A ja nienawidzę niewychowanych krów jak Młynarska, można kulturalnej powiedziec rozwydrzone dzieci a nie bachory. Bachor to jest jej córka skoro wychowana bez ojca.

[b]gość, 14-04-14, 08:51 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 08:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 08:47 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 08:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-04-14, 08:37 napisał(a):[/b]Też nie cierpię rozwydrzonych dzieciaków. Sama mam 12-letnią córkę i jestem bardzo dumna, bo to jest naprawdę fajna “kobietka”, zrównoważona i rozsądna. Jednocześnie znowu muszę przyznać rację Młynarskiej: nie nauczyłam jej wielu podstawowych czynności, które dziewczynka w jej wieku powinna potrafić. Myślę tu głownie o radzeniu sobie w kuchni, ale też np. do dziś sama myję jej włosy, bo – i tu kolejny mój błąd – nie mam cierpliwości patrzeć na jej nieporadne zmagania. Ale grunt, że zdaję sobie sprawę z własnych błędów, nie wypieram się ich i staram się je naprawić.Dwunastoletniej dziewczynie myjesz włosy? PORĄBAŁO CIĘ????????????????????????[/quote]A co w tym dziwnego? Ja swojej też długo myłam włosy. Jak dziewczyny mają gęste, długie włosy, to to wcale nie jest takie proste porządnie je umyć.[/quote]Właśnie o tym mówiła Młynarska. Dwunastoletnia dziewczynka już od przynajmniej dwóch lat jest w stanie wszystkie czynności higieniczne wykonywać sama. Robicie z własnych dzieci kaleki, nie mówiąc już o tym, że z psychologicznego punktu widzenia macie ze sobą problem, mamusie i nawet tego nie dostrzegacie. “Co wtym dziwnego?” – dobre sobie :D[/quote]Ja bym się chętnie dowiedziała, ile ty dzieci odchowałaś i jacy geniusze z nich wyrośli.[/quote]Póki co, żadnego, ale mam trójkę rodzeństwa, dwie siostry i brata i uwierz mi, że żadnej z nas mama nie myła włosów w wieku nawet dziewięciu lat, choć wszystkie miałyśmy długie. Rodzice niczego po nas nie poprawiali: robiliśmy coś tak długo, aż to było zrobione dobrze. Szybko się człowiek uczył samodzielności i dokładności.

[b]gość, 14-04-14, 08:52 napisał(a):[/b]Mój mąż ma 14-letnią siostrę, której rodzice kupują niemalże wszystko, kiedy dziewczyna ma zachciankę. Nowy iphone – proszę bardzo! Ubrania muszą być koniecznie z metkami. Wszystko nowe a po kilku miesiącach nowsze. Oczywiście, w domu nic rodzicom nie pomaga, bo jest jeszcze “za mała”. Choćbym była mega bogata, nigdy nie pozwolę na takie wychowanie swojego dziecka. Moi rodzice na kasę nie narzekali, ale zawsze było skromnie i z umiarem, bo się wychowa roszczące sobie prawa do wszystkiego, rozpieszczone wydmuszki.Mam identyczny przypadek! Na haslo: “bo chce!” dostaje gesiej skorki i zastanawiam sie co dobrego z niej wyrosnie?!