Problemy w małżeństwie Timberlake’a i Biel?
Jessica Biel (33 l.) i Justin Timberlake (34 l.) długo cieszyli się spokojem. Wydawałoby się, że tabliody o nich zapomniały. W erze rozstań, problemów i zdrad o państwie Timberlake w kolorowych magazynach nie było ani śladu. Cóż, wszystko, co dobre, szybko się kończy, przynajmniej w Hollywood.
Magazyn Life&Style ze smutkiem informuje, że Jess i Justin przeżywają kryzys. Podobno wszystkiemu jest winna kontrolująca natura muzyka. Sprawowanie “władzy” nad żoną utrudnia mu jego zawód – piosenkarz częściej niż w domu jest poza nim. Jessica, która do tej pory była uległa, nagle pokazała pazurki.
Podobno od momentu przyjścia na świat Silas gwiazda zyskała pewność siebie.
Mamy nadzieję, że Timberlake’owie nie dołączą do pokaźnego grona gwiazd, które rozstały się w 2015 roku. Przypomnijmy, mówiąc o najgłośniejszych rozpadach związków należy wymienić Kourtney Kardashian, Scotta Disicka, Bena Afflecka, Jennifer Garner, Megan Fox i Briana Austina Greena.



masakra ona ma nos jak MJ
[b]gość, 27-12-15, 19:45 napisał(a):[/b]Nie wiem wydaje mi się, że to zależy za jakiego mężczyznę sie wyszło. Ja jestem 5 lat po ślubie mam 14 miesięczną córkę i jak do tej pory nic sie nie zmieniło między mną a moim mężem. Dla mnie to normalne, że przez ten cały rok w ciągu tygodnia kiedy on pracuje nie wstaje do dziecka w nocy bo szybko z rana musi wstac a pracy lekkiej nie ma. Za to weekendy ja moge spać ile chce on zajmuje sie z rana lub w nocy mala (teraz juz minęły cięższe dni ale mowie ogolnie jak bylo przez 14 miesiecy) gotuje w weekendy , zajmuje sie mala rowniez po pracy nigdy nie marudzil nie klocilismy sie o to .Jedyne czego nie robi to nie ubiera jej jakis bluzeczek czy bodow bo sie boi . On zawsze marzył bardzo o dziecku tak samo jak i ja i wie, że Do wychowywania trzeba dwojga i zajmuje sie nią , mną tak jak i przedtem. Ja sobie raz w tygodniu wieczorami na basen chodze z kolezankami on siedzi z małą jak on chce sobie gdzies wyjsc to tez idzie. bardzo się ciesze ze sa jeszcze tacy faceci i gratuluje Ci serdeczne ze na takiego trafilas :).
dziwne, że tyle par rozstaje się po narodzinach dziecka
[b]gość, 27-12-15, 19:51 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 27-12-15, 10:43 napisał(a):[/b]Odnoszę wrażenie, że dla wielu ludzi małe dziecko to zbyt duże obciążenie. A może zmiany z którymi sobie nie radzą. Wielu ludzi ma dzieci “bo tak trzeba”, “bo już czas”, “bo znajomi mają”. Coraz więcej ludzi nie chce mieć dzieci. Nastały czasy wolnego wyboru a to zmieniło postrzeganie rodzicielstwa.[/quote] Nie wolno się zmuszać do posiadania dzieci.
[b]gość, 27-12-15, 10:43 napisał(a):[/b]Odnoszę wrażenie, że dla wielu ludzi małe dziecko to zbyt duże obciążenie. A może zmiany z którymi sobie nie radzą. Wielu ludzi ma dzieci “bo tak trzeba”, “bo już czas”, “bo znajomi mają”. Coraz więcej ludzi nie chce mieć dzieci. Nastały czasy wolnego wyboru a to zmieniło postrzeganie rodzicielstwa.
[b]gość, 27-12-15, 19:45 napisał(a):[/b]Nie wiem wydaje mi się, że to zależy za jakiego mężczyznę sie wyszło. Ja jestem 5 lat po ślubie mam 14 miesięczną córkę i jak do tej pory nic sie nie zmieniło między mną a moim mężem. Dla mnie to normalne, że przez ten cały rok w ciągu tygodnia kiedy on pracuje nie wstaje do dziecka w nocy bo szybko z rana musi wstac a pracy lekkiej nie ma. Za to weekendy ja moge spać ile chce on zajmuje sie z rana lub w nocy mala (teraz juz minęły cięższe dni ale mowie ogolnie jak bylo przez 14 miesiecy) gotuje w weekendy , zajmuje sie mala rowniez po pracy nigdy nie marudzil nie klocilismy sie o to .Jedyne czego nie robi to nie ubiera jej jakis bluzeczek czy bodow bo sie boi . On zawsze marzył bardzo o dziecku tak samo jak i ja i wie, że Do wychowywania trzeba dwojga i zajmuje sie nią , mną tak jak i przedtem. Ja sobie raz w tygodniu wieczorami na basen chodze z kolezankami on siedzi z małą jak on chce sobie gdzies wyjsc to tez idzie. Tak wlasnie powinno byc a nie ze kobieta urobiona po lokcie skacze kolo dziecka I jescze meza a ten wielki panicz w niczym nie pomoze. Niestety wiele takich zwiazkow jest. On nic nie robi bo przeciez pracuje a zona “siedzi w domu i nic nie robi”. Dziecko ma 2 rodzicow i oboje powinni sie nim zajmowac i sie nawzajem wspierac. Tak trzymac:)
a jak ma nie byc kryzysu jak byl wczesniej Justin z innymi dziewczynami sie zabawial a tu nagle dziecko na “zatrzymanie go” ja sie wcale nie dziwie ona powinna przystopowac z opoeracjami a ladna byla kiedys… mloda a tak sie zniszczyla
a kozak durny pisze dyrdymaly na temat czegoś nie potwierdzonego tylko plotki i plotki , napiszcie lepiej ze sylwia grzeszczak urodzila i jak sie czuje a nie piepszycie trzy po trzy
[b]gość, 27-12-15, 13:14 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 27-12-15, 10:43 napisał(a):[/b]Odnoszę wrażenie, że dla wielu ludzi małe dziecko to zbyt duże obciążenie. A może zmiany z którymi sobie nie radzą.Z tego co ja ibserwuje, to kobiety czesto sa zbyt obciazone i sfrustrowane ta zmiana a mezczyzni sie ulatniaja z domu. W mojej pracy niejeden facet bierze nadgodziny byle tylko do domu nie wracac za wczesnie bo zona ich zagoni do obowiazkow. Zauwazcie, ze rozwody pojawily sie wtedy, gdy kobiety zaczely walczyc o podzial obowiazkow w domu, gdy same chca pracowac itd. Te kobiety, ktore godza sie zycie spedzic w domu, raczej nie gonia facetow do roboty w domu, bo mezowie zarabiaja. Wtedy taka kobieta nic nie mowi, bo ma co chciala – siedzi z dzieckiem i ogarnia dom. Ale jak kobieta sie na to nie pisala i przed ciaza byly ustalenia, ze obowiazki sa dzielone a kobieta kilka miesiecy id porodu wraca di pracy, angazuje w pomoc babcie czy nianke, no to zauwazylam, ze tu zaczynaja sie problemy… A bo to facet po pracy musi cos w domu jeszcze zrobic albo wstac w nocy do dziecka i wtedy pretensje bo on po cichu liczyl, ze jednak kobieta wszystko ogarnie bo (uwaga niezastapiony argument) “to ona jest matka i powinna to robic”. Tak obserwuje.[/quote]
Nie wiem wydaje mi się, że to zależy za jakiego mężczyznę sie wyszło. Ja jestem 5 lat po ślubie mam 14 miesięczną córkę i jak do tej pory nic sie nie zmieniło między mną a moim mężem. Dla mnie to normalne, że przez ten cały rok w ciągu tygodnia kiedy on pracuje nie wstaje do dziecka w nocy bo szybko z rana musi wstac a pracy lekkiej nie ma. Za to weekendy ja moge spać ile chce on zajmuje sie z rana lub w nocy mala (teraz juz minęły cięższe dni ale mowie ogolnie jak bylo przez 14 miesiecy) gotuje w weekendy , zajmuje sie mala rowniez po pracy nigdy nie marudzil nie klocilismy sie o to .Jedyne czego nie robi to nie ubiera jej jakis bluzeczek czy bodow bo sie boi . On zawsze marzył bardzo o dziecku tak samo jak i ja i wie, że Do wychowywania trzeba dwojga i zajmuje sie nią , mną tak jak i przedtem. Ja sobie raz w tygodniu wieczorami na basen chodze z kolezankami on siedzi z małą jak on chce sobie gdzies wyjsc to tez idzie.
[b]gość, 27-12-15, 13:14 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 27-12-15, 10:43 napisał(a):[/b]Odnoszę wrażenie, że dla wielu ludzi małe dziecko to zbyt duże obciążenie. A może zmiany z którymi sobie nie radzą.Z tego co ja ibserwuje, to kobiety czesto sa zbyt obciazone i sfrustrowane ta zmiana a mezczyzni sie ulatniaja z domu. W mojej pracy niejeden facet bierze nadgodziny byle tylko do domu nie wracac za wczesnie bo zona ich zagoni do obowiazkow. Zauwazcie, ze rozwody pojawily sie wtedy, gdy kobiety zaczely walczyc o podzial obowiazkow w domu, gdy same chca pracowac itd. Te kobiety, ktore godza sie zycie spedzic w domu, raczej nie gonia facetow do roboty w domu, bo mezowie zarabiaja. Wtedy taka kobieta nic nie mowi, bo ma co chciala – siedzi z dzieckiem i ogarnia dom. Ale jak kobieta sie na to nie pisala i przed ciaza byly ustalenia, ze obowiazki sa dzielone a kobieta kilka miesiecy id porodu wraca di pracy, angazuje w pomoc babcie czy nianke, no to zauwazylam, ze tu zaczynaja sie problemy… A bo to facet po pracy musi cos w domu jeszcze zrobic albo wstac w nocy do dziecka i wtedy pretensje bo on po cichu liczyl, ze jednak kobieta wszystko ogarnie bo (uwaga niezastapiony argument) “to ona jest matka i powinna to robic”. Tak obserwuje.[/quote]Niestety mężczyźni to pasożyty i chcieliby wieść wygodne życie na plecach kobiet.
[b]gość, 27-12-15, 11:37 napisał(a):[/b]Pewnie mieli problemy juz przedtem. Typowa baba zaciążyła bo myślała ze to pomoże go utrzymać…A co, Twoja mamusia tak próbowała?
[b]gość, 27-12-15, 15:23 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 27-12-15, 15:08 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 27-12-15, 13:14 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 27-12-15, 10:43 napisał(a):[/b]Odnoszę wrażenie, że dla wielu ludzi małe dziecko to zbyt duże obciążenie. A może zmiany z którymi sobie nie radzą.Z tego co ja ibserwuje, to kobiety czesto sa zbyt obciazone i sfrustrowane ta zmiana a mezczyzni sie ulatniaja z domu. W mojej pracy niejeden facet bierze nadgodziny byle tylko do domu nie wracac za wczesnie bo zona ich zagoni do obowiazkow. Zauwazcie, ze rozwody pojawily sie wtedy, gdy kobiety zaczely walczyc o podzial obowiazkow w domu, gdy same chca pracowac itd. Te kobiety, ktore godza sie zycie spedzic w domu, raczej nie gonia facetow do roboty w domu, bo mezowie zarabiaja. Wtedy taka kobieta nic nie mowi, bo ma co chciala – siedzi z dzieckiem i ogarnia dom. Ale jak kobieta sie na to nie pisala i przed ciaza byly ustalenia, ze obowiazki sa dzielone a kobieta kilka miesiecy id porodu wraca di pracy, angazuje w pomoc babcie czy nianke, no to zauwazylam, ze tu zaczynaja sie problemy… A bo to facet po pracy musi cos w domu jeszcze zrobic albo wstac w nocy do dziecka i wtedy pretensje bo on po cichu liczyl, ze jednak kobieta wszystko ogarnie bo (uwaga niezastapiony argument) “to ona jest matka i powinna to robic”. Tak obserwuje.[/quote]Niestety mężczyźni to pasożyty i chcieliby wieść wygodne życie na plecach kobiet.[/quote] pracuje od 8 do 12 godzin dziennie, i mimo naszych ustaleń nadal wykonuje większość obowiązków domowych, moja druga połówka wiecznie jest zbyt zmęczona aby pozmywać…a pracuje standardowo 8. Jakbym miała teraz jeszcze miec dziecko, to bym musiała wyzionąć ducha.[/quote]Ja nie wiem jak mozna zostawiac zonie dodatkowe obowiazki, skoro niby sie ja kocha… Dziwna to mil9sc kiedy facet kocha kobiete jak… sluzaca.
[b]gość, 27-12-15, 15:08 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 27-12-15, 13:14 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 27-12-15, 10:43 napisał(a):[/b]Odnoszę wrażenie, że dla wielu ludzi małe dziecko to zbyt duże obciążenie. A może zmiany z którymi sobie nie radzą.Z tego co ja ibserwuje, to kobiety czesto sa zbyt obciazone i sfrustrowane ta zmiana a mezczyzni sie ulatniaja z domu. W mojej pracy niejeden facet bierze nadgodziny byle tylko do domu nie wracac za wczesnie bo zona ich zagoni do obowiazkow. Zauwazcie, ze rozwody pojawily sie wtedy, gdy kobiety zaczely walczyc o podzial obowiazkow w domu, gdy same chca pracowac itd. Te kobiety, ktore godza sie zycie spedzic w domu, raczej nie gonia facetow do roboty w domu, bo mezowie zarabiaja. Wtedy taka kobieta nic nie mowi, bo ma co chciala – siedzi z dzieckiem i ogarnia dom. Ale jak kobieta sie na to nie pisala i przed ciaza byly ustalenia, ze obowiazki sa dzielone a kobieta kilka miesiecy id porodu wraca di pracy, angazuje w pomoc babcie czy nianke, no to zauwazylam, ze tu zaczynaja sie problemy… A bo to facet po pracy musi cos w domu jeszcze zrobic albo wstac w nocy do dziecka i wtedy pretensje bo on po cichu liczyl, ze jednak kobieta wszystko ogarnie bo (uwaga niezastapiony argument) “to ona jest matka i powinna to robic”. Tak obserwuje.[/quote]Niestety mężczyźni to pasożyty i chcieliby wieść wygodne życie na plecach kobiet.[/quote] pracuje od 8 do 12 godzin dziennie, i mimo naszych ustaleń nadal wykonuje większość obowiązków domowych, moja druga połówka wiecznie jest zbyt zmęczona aby pozmywać…a pracuje standardowo 8. Jakbym miała teraz jeszcze miec dziecko, to bym musiała wyzionąć ducha.
[b]gość, 27-12-15, 15:23 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 27-12-15, 15:08 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 27-12-15, 13:14 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 27-12-15, 10:43 napisał(a):[/b]Odnoszę wrażenie, że dla wielu ludzi małe dziecko to zbyt duże obciążenie. A może zmiany z którymi sobie nie radzą.Z tego co ja ibserwuje, to kobiety czesto sa zbyt obciazone i sfrustrowane ta zmiana a mezczyzni sie ulatniaja z domu. W mojej pracy niejeden facet bierze nadgodziny byle tylko do domu nie wracac za wczesnie bo zona ich zagoni do obowiazkow. Zauwazcie, ze rozwody pojawily sie wtedy, gdy kobiety zaczely walczyc o podzial obowiazkow w domu, gdy same chca pracowac itd. Te kobiety, ktore godza sie zycie spedzic w domu, raczej nie gonia facetow do roboty w domu, bo mezowie zarabiaja. Wtedy taka kobieta nic nie mowi, bo ma co chciala – siedzi z dzieckiem i ogarnia dom. Ale jak kobieta sie na to nie pisala i przed ciaza byly ustalenia, ze obowiazki sa dzielone a kobieta kilka miesiecy id porodu wraca di pracy, angazuje w pomoc babcie czy nianke, no to zauwazylam, ze tu zaczynaja sie problemy… A bo to facet po pracy musi cos w domu jeszcze zrobic albo wstac w nocy do dziecka i wtedy pretensje bo on po cichu liczyl, ze jednak kobieta wszystko ogarnie bo (uwaga niezastapiony argument) “to ona jest matka i powinna to robic”. Tak obserwuje.[/quote]Niestety mężczyźni to pasożyty i chcieliby wieść wygodne życie na plecach kobiet.[/quote] pracuje od 8 do 12 godzin dziennie, i mimo naszych ustaleń nadal wykonuje większość obowiązków domowych, moja druga połówka wiecznie jest zbyt zmęczona aby pozmywać…a pracuje standardowo 8. Jakbym miała teraz jeszcze miec dziecko, to bym musiała wyzionąć ducha.[/quote]Ja bym facetowi powiedziała, że albo się poprawi, albo rozwód, bo szczerze, po co ci ktoś taki.
natalio z Palmir ciagniesz druty zonatym
[b]gość, 27-12-15, 13:14 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 27-12-15, 10:43 napisał(a):[/b]Odnoszę wrażenie, że dla wielu ludzi małe dziecko to zbyt duże obciążenie. A może zmiany z którymi sobie nie radzą.Z tego co ja ibserwuje, to kobiety czesto sa zbyt obciazone i sfrustrowane ta zmiana a mezczyzni sie ulatniaja z domu. W mojej pracy niejeden facet bierze nadgodziny byle tylko do domu nie wracac za wczesnie bo zona ich zagoni do obowiazkow. Zauwazcie, ze rozwody pojawily sie wtedy, gdy kobiety zaczely walczyc o podzial obowiazkow w domu, gdy same chca pracowac itd. Te kobiety, ktore godza sie zycie spedzic w domu, raczej nie gonia facetow do roboty w domu, bo mezowie zarabiaja. Wtedy taka kobieta nic nie mowi, bo ma co chciala – siedzi z dzieckiem i ogarnia dom. Ale jak kobieta sie na to nie pisala i przed ciaza byly ustalenia, ze obowiazki sa dzielone a kobieta kilka miesiecy id porodu wraca di pracy, angazuje w pomoc babcie czy nianke, no to zauwazylam, ze tu zaczynaja sie problemy… A bo to facet po pracy musi cos w domu jeszcze zrobic albo wstac w nocy do dziecka i wtedy pretensje bo on po cichu liczyl, ze jednak kobieta wszystko ogarnie bo (uwaga niezastapiony argument) “to ona jest matka i powinna to robic”. Tak obserwuje.[/quote]wchodze na kozaczka a tu sensowny komentarz pod artykulem! to sie zdziwilam… a tak powaznie (oprocz tego, ze moge sie w 100% podpisac pod tym komentarzem), to jesli tylko beda na to warunki, rzucilabym prace w dobrze platnym korpo i zostala w domu zajmujac sie dziecmi, mezem i domem. moze sie uda, kiedy urodze pierwsze dziecko (za niecale 8 miesiecy ) i drugie bedzie w drodze 🙂
[b]gość, 27-12-15, 10:43 napisał(a):[/b]Odnoszę wrażenie, że dla wielu ludzi małe dziecko to zbyt duże obciążenie. A może zmiany z którymi sobie nie radzą.Z tego co ja ibserwuje, to kobiety czesto sa zbyt obciazone i sfrustrowane ta zmiana a mezczyzni sie ulatniaja z domu. W mojej pracy niejeden facet bierze nadgodziny byle tylko do domu nie wracac za wczesnie bo zona ich zagoni do obowiazkow. Zauwazcie, ze rozwody pojawily sie wtedy, gdy kobiety zaczely walczyc o podzial obowiazkow w domu, gdy same chca pracowac itd. Te kobiety, ktore godza sie zycie spedzic w domu, raczej nie gonia facetow do roboty w domu, bo mezowie zarabiaja. Wtedy taka kobieta nic nie mowi, bo ma co chciala – siedzi z dzieckiem i ogarnia dom. Ale jak kobieta sie na to nie pisala i przed ciaza byly ustalenia, ze obowiazki sa dzielone a kobieta kilka miesiecy id porodu wraca di pracy, angazuje w pomoc babcie czy nianke, no to zauwazylam, ze tu zaczynaja sie problemy… A bo to facet po pracy musi cos w domu jeszcze zrobic albo wstac w nocy do dziecka i wtedy pretensje bo on po cichu liczyl, ze jednak kobieta wszystko ogarnie bo (uwaga niezastapiony argument) “to ona jest matka i powinna to robic”. Tak obserwuje.
A to nie Silas jest?!
[b]gość, 27-12-15, 11:37 napisał(a):[/b]Pewnie mieli problemy juz przedtem. Typowa baba zaciążyła bo myślała ze to pomoże go utrzymać…dokladnie, pewnie i tak szybko sie rozwioda, jak to w hollywood szybkie sluby i szybkie rozwody a potem kolejni partnerzy
Pewnie mieli problemy juz przedtem. Typowa baba zaciążyła bo myślała ze to pomoże go utrzymać…
Odnoszę wrażenie, że dla wielu ludzi małe dziecko to zbyt duże obciążenie. A może zmiany z którymi sobie nie radzą.