Według doniesień brytyjskiej prasy perkusista Rolling Stones, Charlie Watts, został pochowany podczas skromnego pogrzebu w Wielkiej Brytanii – podobno nawet jego legendarni koledzy z zespołu zostali zmuszeni do pominięcia go z powodu ograniczeń COVID-19.

Fanka The Rolling Stones OBURZONA organizacją koncertu w Warszawie

Rodzina słynnego perkusisty legendarnego The Rolling Stones zorganizowała mały pogrzeb w Devon, pasujący do bezkompromisowej postaci rockmana, który zmarł w wieku 80 lat, zaledwie kilka tygodni po wycofaniu się z amerykańskiej trasy Stonesów, napisał dziennik The Sun.

Na pogrzebie Charliego Wattsa zabrakło piosenkarza Micka Jaggera (78 lat) i gitarzystów Keitha Richardsa (77 lat) i Ronniego Wooda (74 lata), którzy byli w tym czasie w Bostonie na próbach do nadchodzącej trasy po USA.

Podobno muzycy nie byli w stanie polecieć do domu do rodzinnej Anglii z powodu ograniczeń COVID’owych, podała brytyjska gazeta, nie precyzując dokładnie, dlaczego nie zrobili nic więcej, by oddać hołd swojemu przyjacielowi z zespołu.

Podobno zamiast tego kultowy zespół planuje oddać hołd Wattsowi w sposób, który jest dla nich najbardziej odpowiedni – na koncercie, podczas trasy zespołu „No Filter”, która rozpoczyna się 26 września w St. Louis w stanie Missouri.