Tylko u nas! Edyta Górniak w końcu przerwała milczenie. “Ukrywałam mnóstwo rzeczy”
Na konferencji Polsat Super Hit Festiwal 2026, Klaudia Lewandowska z portalu Kozaczek.pl przeprowadziła rozmowę z Edytą Górniak oraz reżyserką filmu dokumentalnego o artystce, Aleksandrą Machnik. Spotkanie było pełne emocji, a wokalistka otwarcie opowiadała o procesie powstawania dokumentu, wyzwaniach związanych z byciem w centrum uwagi oraz trudnych doświadczeniach życiowych, które udało się uchwycić w filmie.
Aleksandra Machnik o współpracy z artystką
Na konferencji Polsat Super Hit Festiwal 2026 Klaudia Lewandowska z portalu Kozaczek.pl przeprowadziła wyjątkowy wywiad z Edytą Górniak i reżyserką dwuczęściowego filmu dokumentalnego o artystce, Aleksandrą Machnik. Spotkanie odbyło się w wyjątkowej atmosferze: pełnej emocji, wspomnień i refleksji nad trudami życia publicznego i prywatnego w świecie show-biznesu. Film, który powstał pod szyldem SkyShowtime, pokazuje Edytę Górniak z zupełnie innej strony niż ta, którą znamy z mediów m.in. jako kobietę szczerością, emocjonalną i niezwykle autentyczną. Rozmowa zaczęła się od pytania o proces tworzenia dokumentu i współpracy reżyserki z artystką. Aleksandra Machnik opowiadała o początkach projektu:
To była wyjątkowa podróż. Długa, bo trwająca w zasadzie rok takiej intensywnej pracy. Spotkałyśmy się dokładnie na festiwalu w Sopocie – mówiła Machnik, przywołując moment, kiedy ich współpraca faktycznie się rozpoczęła.
Reżyserka podkreślała, że film nie był standardowym dokumentem celebrującym wizerunek gwiazdy, lecz próbą uchwycenia prawdziwej osoby stojącej za sceną:
Miałyśmy takie zdjęcia próbne. Tak, dokładnie były w Sopocie, na festiwalu Polsatu. Właściwie to Sopot połączył dwie kobiety, które zrobiły taki piękny film. To był bardzo trudny proces. Nie było to po prostu, że siadłyśmy i wszystko się samo ułożyło. Nawet sam fakt, że mieliśmy trudne zdjęcia, wymagał spotkania się z różnymi reżyserami i operatorami. Chciałam, żeby Edyta miała przestrzeń do opowiedzenia swojej historii w taki sposób, w jaki potrzebowała.
Edyta Górniak zwróciła uwagę, że istotnym elementem była cierpliwość i stopniowe budowanie zaufania, tak aby sama artystka mogła poczuć się komfortowo:
To był bardzo trudny proces, ale dzięki temu udało się uchwycić prawdę i autentyczność Edyty. To nie było łatwe, bo każdy ruch był obserwowany i analizowany przez media i fanów, a my starałyśmy się oddać prawdziwą osobę, nie kreować wizerunku.
Ogromna akceptacja w filmie
Praca nad dokumentem o Edycie Górniak była dla artystki niezwykle wymagającym doświadczeniem, które wymagało od niej nie tylko otwartości, ale także odwagi, by stanąć twarzą w twarz z własnym życiem i decyzjami, które podejmowała na oczach całej Polski. Wokalistka, przyzwyczajona do medialnej krytyki i oceny każdego ruchu musiała przezwyciężyć strach przed oceną innych, aby pokazać prawdziwe oblicze siebie. Edyta Górniak opowiedziała, jak trudno było jej zaakceptować własne życie i decyzje, stojąc w obiektywie kamery:
Jestem bardzo szczęśliwa, ale uczyłam się rozumieć ten film. Szczerze, prawda? Dlatego że ja przyzwyczaiłam się do tego, że ludzie mają różne spojrzenia na mnie, ale jednak przyzwyczaiłam się, że te spojrzenia są bardzo surowe i nie patrzą raczej na aspekt człowieka, tylko osoby publicznej. To było takie bardzo zawężone spojrzenie. I tutaj miałam jakieś wyobrażenia tego filmu, no bo znam te swoje historie, ale tutaj Pani Ola układała sobie ten scenariusz i potem montaż.
Każde ujęcie dokumentu wymagało od Edyty nie tylko fizycznej obecności, ale także emocjonalnego zanurzenia się w doświadczenia z przeszłości. Proces ten był niczym podróż w głąb siebie, podczas której musiała zmierzyć się z własnymi wspomnieniami, lękami i krytyką, jakiej doświadczała przez lata swojej kariery. Wokalistka przyznała, że praca nad dokumentem była jednocześnie podróżą w głąb siebie:
Ja się uczyłam najpierw akceptować siebie w ogóle w tym filmie, patrząc tak w lustro trochę bardzo szczerze. Krytycznie, aż wreszcie przekonałam się do niego i na końcu wyszłam pod całej produkcji, ja wyszłam bardzo szczęśliwa.
Pokazanie prawdziwej siebie przed kamerą wiązało się również z obawą o reakcje publiczności. Edyta długo wahała się, czy ludzie zaakceptują jej szczerość i brak kreowanego wizerunku, który przez lata był jej „maską” w świecie show-biznesu. Zaznaczyła również, że reakcje publiczności po premierze filmu przerosły jej oczekiwania:
To, co się wydarzyło potem w reakcjach ludzi, to już w ogóle mnie przerosło. Naprawdę przerosło mnie, bo ja się tak skupiłam na tym, żeby mieć jak najwięcej prawdy, żebym w końcu przemówił człowiek, żebym dopuściła ten głos człowieka, który gdzieś tam został zgnieciony przez show-biznes. To był dla mnie główny cel. I zapomniałam, że jak ten film będzie oddany ludziom, to rozpocznie się nowe życie tego filmu, więc byłam w ogromnym szoku i jestem bardzo szczęśliwa z tych opinii, reakcji, referatów, które ludzie piszą do nas. Naprawdę niesamowite.
Trudne doświadczenia




