Tylko u nas! Wielki przełom ws. Iwony Wieczorek?! Wykorzystano budowę, żeby ją ukryć?
Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek od lat budzi ogromne emocje i wraca w kolejnych teoriach. W podcaście Kozaczek.pl Wiktor Słojkowski rozmawiał z Marcinem Mikszą, byłym policjantem znanym jako „Borys”. Ekspert przedstawił swoją perspektywę i przyznał, że jego zdaniem wokół tej historii narosło wiele teorii, choć rozwiązanie może być prostsze, niż wielu osobom się wydaje.
Były policjant o sprawie Iwony Wieczorek
Sprawa Iwony Wieczorek od lat pozostaje jedną z najbardziej tajemniczych historii kryminalnych w Polsce. Młoda kobieta zaginęła w 2010 roku po wyjściu z klubu w Sopocie, a mimo licznych działań śledczych, nagrań z monitoringu i ogromnego zainteresowania mediów, do dziś nie odnaleziono jej ciała ani nie ustalono jednoznacznie, co się wydarzyło.
W podcaście Kozaczek.pl Wiktor Słojkowski rozmawiał z Marcinem Mikszą, byłym policjantem, który przez lata zajmował się poważnymi sprawami kryminalnymi. Miksza nie ukrywał, że przypadek Iwony Wieczorek jest wyjątkowo medialny, ale jego zdaniem właśnie ta medialność sprawiła, że wokół sprawy narosło wiele hipotez.
Myślę, że nawiązując do tego, o czym chcesz ze mną porozmawiać, o sprawie Iwony Wieczorek, uważam, że nadbudowanie teorii wokół tej sprawy powoduje, że ona jest taka spektakularna, medialna. Natomiast w mojej ocenie, ja nie chcę tu oceniać prowadzących tę sprawę, bo wiem, że tam było wiele ocen, natomiast myślę, że jakby została ona rozwikłana, to ona by się okazała bardziej prosta, niż się wszystkim wydawało — mówił.
Były policjant podkreślił, że w podobnych sprawach śledczy najczęściej zaczynają od analizy najbliższego otoczenia osoby zaginionej. Jego zdaniem konflikty rodzinne, towarzyskie lub relacyjne bardzo często okazują się kluczowe dla zrozumienia tragedii.
My zawsze zaczynaliśmy rozwiązywanie tego typu spraw od kręgu najbliższych osób. Oczywiście zdarzają się przypadki seryjnych zboczeńców, patusów, które potrafią doprowadzić do takiej sytuacji. Natomiast najczęściej te konflikty, te nieporozumienia towarzyskie, czy rodzinne powodują taką tragedię — tłumaczył.
Czy ciało mogło zostać ukryte na budowie?
Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy była teoria dotycząca ewentualnego ukrycia ciała. Marcin Miksza zaznaczył, że nie ma zwłok, a to właśnie ten element sprawia, że sprawa od lat budzi tak ogromne emocje i pozostaje nierozwiązana. Były policjant rozważał, czy do tragedii mogło dojść w sposób zaplanowany.
W jego ocenie osoba działająca spontanicznie najczęściej ukrywa ciało chaotycznie, blisko miejsca zdarzenia. W przypadku Iwony Wieczorek brak jakiegokolwiek śladu może sugerować, że ktoś wcześniej wiedział, gdzie i jak można coś ukryć.
Ciekawe jest to, że nie ma tych zwłok. To jest takie spektakularne, że tyle lat nie możemy tych zwłok znaleźć. Czyli hipotetycznie zakładając, to załóżmy wersję: ktoś to planował. Nie wiem, może była z kimś w ciąży i ujawnienie zwłok doprowadziłoby do tego badania, że tam coś jest i przez to można do tego dotrzeć — mówił.
Następnie były policjant wskazał na możliwy trop związany z miejscem, w którym prowadzone były prace budowlane. Podkreślił jednak, że mówi hipotetycznie i nie przesądza, co naprawdę stało się z Iwoną.
Czyli ktoś sobie znalazł wcześniej miejsce, nie wiem, na przykład wiedział, że gdzieś będzie pobudowany dom, budowa, czyli tam wykopanie dziury i zasypanie nie wzbudza naprawdę sensacji, jakichkolwiek podejrzeń, no bo to jest budowa. I to było zaplanowane i doszło do takiej sytuacji — tłumaczył.
Według byłego policjanta w sprawie kluczowe jest pytanie, czy zniknięcie było efektem nagłego, przypadkowego zdarzenia, czy wcześniej przygotowanego działania. W jego opinii sprawca, który działa spontanicznie, zwykle popełnia więcej błędów.
Sprawca działający spontanicznie, on to robi w chaosie, w panice. On nie będzie z tymi zwłokami biegał w torbie i szukał, gdzie mogę zakopać — zauważył.
Mama Iwony Wieczorek od lat jest oceniana
Wiktor Słojkowski zapytał również o mamę Iwony Wieczorek, która od lat mierzy się z publicznymi ocenami. W internecie wielokrotnie komentowano jej sposób zachowania, ton wypowiedzi czy brak widocznych emocji. Miksza stanowczo przestrzegł jednak przed wyciąganiem pochopnych wniosków.
Reakcja człowieka na stres, na nerwy jest różna. Czasami spotykam się z tym, że ktoś komentuje, czy mówi: no dobra, mówi o tragedii, a się śmieje. To jest czynnik ludzki tak naprawdę. Ja też na stres, na nerwy reaguję żartami — mówił.
Były policjant zaznaczył, że nie można oceniać człowieka wyłącznie po tym, jak okazuje emocje. Jego zdaniem osoby dotknięte tragedią często szukają własnych mechanizmów obronnych, które pozwalają im przetrwać.
Ja nie oceniam tutaj udziału mamy w tej całej sprawie i daleki jestem od tego, bo wiem, że kobieta przeżyła swoją tragedię. Natomiast uważam, że od tego są śledczy — podkreślił.




