W końcu to powiedziała! Grzeszczak potwierdza przypuszczenia fanów
Sylwia Grzeszczak należy do grona artystek, które rzadko komentują swoje życie prywatne i zawodowe w mediach społecznościowych, dlatego każda jej wypowiedź szybko przyciąga uwagę fanów. Tym razem wokalistka postanowiła zrobić wyjątek i odpowiedziała na pytania, które od dłuższego czasu regularnie pojawiały się wśród słuchaczy. Jej słowa rozwiały część wątpliwości i potwierdziły to, o czym wielu mówiło już od miesięcy.
Sylwia Grzeszczak rzadko mówi o sobie, ale tym razem zrobiła wyjątek
Artystka od lat konsekwentnie trzyma życie prywatne z dala od medialnego szumu. Choć pozostaje jedną z najpopularniejszych wokalistek w Polsce, nie należy do osób, które codziennie relacjonują swoją codzienność w internecie. Zdecydowanie częściej skupia się na pracy w studiu, koncertach i nowych projektach muzycznych, niż na komentowaniu plotek, czy odpowiadaniu na spekulacje.
Właśnie dlatego jej ostatnia aktywność w mediach społecznościowych zwróciła tak dużą uwagę. Grzeszczak postanowiła zorganizować krótką serię pytań i odpowiedzi, w której odniosła się do tematów powracających wśród fanów od dłuższego czasu. Już sam fakt, że zdecydowała się na taką formę kontaktu, został odebrany jako sygnał, że chce w końcu wyjaśnić kilka spraw.
Wśród zadawanych pytań najczęściej pojawiały się te dotyczące przyszłości artystycznej i nowych projektów. Fani od dawna zastanawiali się, kiedy pojawi się kolejna muzyka i czy wokalistka pracuje nad czymś nowym. Grzeszczak nie unikała odpowiedzi, ale postawiła sprawę w sposób, który pokazuje, że w jej przypadku nic nie dzieje się przypadkowo.
Fani od dawna o to pytali. Grzeszczak potwierdziła, że pracuje po swojemu
W odpowiedzi na powtarzające się pytania wokalistka przyznała, że proces tworzenia u niej wygląda inaczej, niż wielu osobom może się wydawać. Nie chodzi o szybkie nagrywanie kolejnych utworów, ale o długą pracę nad materiałem i emocje, które muszą pojawić się w odpowiednim momencie.
Tworzenie powstaje na skutek różnych emocji: złości, strachu, miłości, radości, mieszanych uczuć. To jest taka chwila, w której to się pojawia i chcesz opowiedzieć wszystko dźwiękami. Wszystko dosłownie, co siedzi w twojej duszy tutaj – wyjaśniła.
Artystka podkreśliła, że nie nagrywa muzyki tylko po to, by szybko coś opublikować. Często zdarza się, że gotowe utwory trafiają do szuflady i czekają na właściwy moment.
Ta muzyka dojrzewa często przez lata, miesiące, tygodnie. Kiedy skomponuję dany utwór, odkładam go do półeczki i weryfikuję, który jest lepszy, który gorszy, który fajniejszy, który po prostu gra mi teraz – dodała.
Takie podejście sprawia, że przerwy między kolejnymi premierami bywają dłuższe, ale dla samej wokalistki ważniejsza jest jakość niż tempo wydawania nowych singli.
Grzeszczak jasno mówi, dlaczego każe fanom czekać
W dalszej części wypowiedzi Sylwia Grzeszczak wprost przyznała, że nie chce publikować muzyki, która nie spełnia jej oczekiwań. To właśnie dlatego nowe utwory pojawiają się rzadziej, niż życzyliby sobie słuchacze.
Utwory, które wypuszczam, muszą być dobre. Muszą być hiciorami, uwielbiam tworzyć hiciory, same hiciory -powiedziała bez wahania.
Jak zaznaczyła, dla niej moment, w którym piosenka zaczyna nabierać ostatecznego kształtu, jest jednym z najważniejszych etapów pracy.
Dodała też, że każdy utwór przechodzi długi proces dopracowywania, zanim trafi do odbiorców.
Ta demówka, którą komponuję, rozkwita, rozwija się na oczach i wszyscy zawsze dążymy do tego, żeby utwór brzmiał jak najlepiej – po prostu był hiciorem – wyjaśniła.
Słowa artystki wielu fanów odebrało jako potwierdzenie tego, co podejrzewali od dawna. Grzeszczak nie zniknęła ze sceny i nie zwolniła tempa, tylko pracuje we własnym rytmie, nie spiesząc się z premierami. Wszystko wskazuje na to, że nowe utwory powstają, ale wokalistka pokaże je dopiero wtedy, gdy uzna, że są naprawdę gotowe.



