W środę odsłonili mural Kołaczkowskiej. Fani zszokowani. “Ktoś tu nie miał zdolności plastycznych”
To miało być symboliczne i pełne emocji upamiętnienie jednej z najbardziej cenionych artystek kabaretowych w Polsce. W środę odsłonięto mural, który od razu przyciągnął uwagę internautów i nie tylko ze względu na swój przekaz. W sieci rozpętała się burzliwa dyskusja, a część fanów nie kryje rozczarowania.
Hołd po stracie, która wstrząsnęła środowiskiem artystycznym
Śmierć Joanny Kołaczkowskiej, która odeszła 17 lipca 2025 roku, była ogromnym ciosem nie tylko dla fanów, ale i całego środowiska artystycznego. Przez lata rozśmieszała Polaków, a jej charakterystyczny styl, absurdalne poczucie humoru i niezwykła wrażliwość uczyniły ją jedną z najważniejszych postaci polskiego kabaretu. Informacja o jej chorobie, glejaku, wyszła na jaw dopiero po jej śmierci, co jeszcze bardziej spotęgowało emocje.
Dla współpracowników i przyjaciół artystki strata była szczególnie bolesna. Nic więc dziwnego, że pojawiła się potrzeba trwałego upamiętnienia jej obecności i znaczenia. Jednym z takich gestów miał być mural, symbol pamięci, wdzięczności i żalu po odejściu kogoś wyjątkowego.
Mural w Oławie i poruszające słowa kabaretu hrAbi
Mural poświęcony Joannie Kołaczkowskiej powstał na ścianie oławskiego domu kultury – miejsca, z którym artystka była silnie związana. Uroczyste odsłonięcie zostało pokazane w mediach społecznościowych przez członków Kabaretu Hrabi, którzy po śmierci Joanny symbolicznie zmienili nazwę formacji na hrAbi.
Artyści podkreślili, że dzieło powstało “z potrzeby serca” i ma szczególne znaczenie zarówno dla nich, jak i dla lokalnej społeczności. W opublikowanym wpisie nie kryli wzruszenia, zaznaczając, że Joanna “lubiła to miejsce” i że mural ma przywoływać uśmiech, ciepłe wspomnienia oraz nieuchronnie tęsknotę. Zapowiedzieli również, że to nie koniec takich inicjatyw i że kolejne murale poświęcone Kołaczkowskiej mają powstać m.in. w Zielonej Górze.
W Oławie odsłonięto mural Asi. I to jest po prostu piękne. Powstał z potrzeby serca, a takie rzeczy mają szczególną moc. Oława ma teraz Asię dla siebie trochę bardziej. Mural znalazł się w domu kultury – miejscu nam bliskim, które często odwiedzaliśmy i do którego wciąż wracamy. Asia je lubiła. Było wzruszająco. Bardzo. I bardzo się z tego cieszymy. Mamy nadzieję, że to dopiero pierwszy z murali z Asią, a nie ostatni. Ten oławski będzie przywoływał uśmiech, miłe wspomnienia… i pewnie też nutkę tęsknoty. Już niedługo kolejny mural Asi pojawi się w Zielonej Górze – w mieście, gdzie wszystko się zaczęło. A Warszawa? Marzy nam się bardzo. I jeszcze wiele innych miejsc. Kto wie… Tego życzymy sobie i Wam – wszystkim, którzy o Niej pamiętają. I którzy pamiętają trochę bardziej.
Zachwyt miesza się z krytyką. “To nie jest Asia”
Choć intencje twórców muralu spotkały się z dużym uznaniem, sam efekt wizualny wzbudził ogromne kontrowersje. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się komentarze, w których internauci zaczęli oceniać podobieństwo portretu do Joanny Kołaczkowskiej. I tu opinie okazały się wyjątkowo podzielone.
Część fanów doceniła gest i emocjonalny wymiar projektu, podkreślając, że najważniejsze jest serce włożone w upamiętnienie artystki. Inni jednak nie kryli rozczarowania, wskazując, że postać na muralu jest zbyt smutna, zmęczona i, ich zdaniem, zupełnie nieoddająca charakteru Kołaczkowskiej, którą zapamiętali jako pełną energii i radości.
- Zabrakło uśmiechu… najpiękniejszego, cudownego, “Asiowego”…
- Troszkę za smutny 🙁 Asia kojarzy mi się z radością, śmiechem.
- Trochę podobna. Szkoda, że ktoś tego nie dopracował.
- Komuś zabrakło zdolności plastycznych- piszą rozczarowani komentujący.
W komentarzach pojawiły się ostre opinie: internauci zwracali uwagę na rysy twarzy, wyraz oczu czy detale brody, sugerując brak podobieństwa i niedostatki warsztatowe autora.
Pojawiały się głosy, że Asia “powinna się śmiać całą sobą”, a nie patrzeć z muralu w sposób przygnębiający. Dyskusja szybko nabrała tempa, pokazując, jak silne emocje wciąż budzi postać zmarłej artystki.





