24. rocznica ataku na World Trade Center! Przypominamy rozpaczliwe pożegnania i dramatyczne sceny
Do dziś bohaterzy WTC borykają się ze skutkami tej tragedii!
11 września 2001 roku to data, która na zawsze zmieniła świat. To właśnie wtedy doszło do największego zamachu we współczesnej historii. Terroryści z organizacji Al-Kaida porwali w Stanach Zjednoczonych cztery samoloty pasażerskie. Dwa z nich uderzyły w bliźniacze wieże World Trade Center w Nowym Jorku. Trzeci samolot rozbił się o budynek Pentagonu w Waszyngtonie, a czwarty spadł na pole w Pensylwanii, bo pasażerowie stawili opór terrorystom. Ich prawdopodobnym celem zamachu miał być Kapitol lub Biały Dom.
Ten dzień przepełniony był ogromnym strachem i bólem. W tę potworną historię na stałe wpisały się dramatyczne sceny z WTC, w tym rozpaczliwe i pożegnalne telefony, próby ratowania życia czy ludzie spadający z budynku.
W wyniku tego dramatycznego zamachu zginęło około 3 tys. osób, a tysiące zostały ranne. Większość poniosła śmierć wskutek uderzenia w budynki World Trade Center, które zawaliły się i przepełniły ogromnymi pożarami. Wśród ofiar znajdowały się osoby różnej narodowości, ale także obywatele Polski i pochodzenia polskiego, którzy pracowali m.in. jako księgowi, maklerzy czy pracownicy techniczni. Niektórym udało się ocaleć, ale niestety nie wszyscy mieli tyle szczęścia.
Wśród ocalałych z zamachu na WTC znalazła się Polka – Leokadia Głogowska, której biuro znajdowało się na 82. piętrze budynku. W jednym z wywiadów z mediami wspominała:
„Była wtedy piękna pogoda. W biurze panowała cisza. Nagle rozległ się przerażający huk i wszystko się strasznie zatrzęsło. W momencie uderzenia przez mgnienie oka widziałam w oknie całą masę unoszących się w powietrzu kartek papieru. Dziękuję Bogu, że oszczędził mi upiornego widoku spadających w dół rąk czy nóg. Niektórzy ludzie to widzieli”.
„Jeśli ktoś natychmiast nie uciekł, po pół minucie już mógł nie wyjść żywy. Na moim piętrze od razu pojawił się gęsty dym, a za dymem szedł ogień, który wszystkim odciął drogę. Straciliśmy trzech kolegów, komputerowców. Zatrzymali się, aby zabezpieczyć system i już nie wyszli” – dodała Polka.
Wśród ofiar ataku na WTC z Polski znalazł się m.in. syn polskiego kolarza Ryszarda Szurkowskiego, który wtedy tapetował ściany budynku. Szurkowski o śmierci syna dowiedział się na zebraniu Polskiego Komitetu Olimpijskiego, wówczas gdy sekretarka oglądała telewizor. Kolarz wtedy zapytał: “A ty co za horror oglądasz?!” Dopiero kiedy zadzwoniła zrozpaczona żona, zorientował się, co się dzieje. Najpierw próbował skontaktować się z synem, ale już nie odbierał, a potem z synową, która tak samo była w rozpaczy. Warto dodać, że żona zmarłego Norberta na miesiąc przed zamachem dowiedziała się, że spodziewają się drugiego dziecka.
Z okazji 24. rocznicy zamachu World Trade Center warto również przypomnieć jedną z najbardziej bohaterskich historii ocalenia. Miała ona miejsce w północnej wieży WTC w roli głównej z Polakiem, Janem Demczurem, który był pracownikiem myjącym okna. Tego dnia Polak wsiadł do windy na 44. piętrze, mając przy sobie wiadro i ściągaczkę do szyb. Razem z nim było również 5 osób. Niestety nie udało im się dojechać na piętro, bo międzyczasie w budynek uderzył porwany przez terrorystów samolot.
Demczur wraz z innymi osobami utknęli w windzie. W akcie desperacji udało im się otworzyć winę, a następnie dzięki przyrządowi sprzątającemu Polaka zaczęli przebijać się przez ścianę, chcąc wydostać się na zewnątrz. Po trudnej walce udało im się wydostać i uciekli schodami w dół z płonącego północnego wieżowca. Z budynku zdołali uciec dosłownie chwilę przed jego zawaleniem się.
Jeden z polskich strażaków Stanley Trojanowski był zaangażowany w pomoc i ratunek z ataku na WTC. Tego dnia rano, kiedy sprawdzał swój wóz strażacki, przerażony kolega krzyknął, aby wszyscy przybiegli i zobaczyli, co się dzieje w telewizji. Następnie ruszyli w drogę do akcji.
„Czułem, że jedziemy do piekła. Potwierdziło się to, gdy radio podało informację o drugim uderzeniu − w wieżę południową. Wtedy zadzwoniła komórka. To był jeden z moich synów: “Jedziecie już? Tato, kocham cię, uważaj na siebie. Życzę ci dużo szczęścia”. W oczach pojawiły mi się łzy, ale nie chciałem, by wiedział o moim wzruszeniu, więc twardo odpowiedziałem: „Będzie dobrze”, choć tak naprawdę nie wiedziałem, co nas czeka” – opowiadał Trojanowski w rozmowie z Onetem.
„Jeszcze przed zawaleniem wież widoczność była bardzo słaba. Gdy spoglądałem czasem w górę, myślałem, że to zagubione ptaki nie wiedzą, dokąd lecieć. To jednak byli zdesperowani ludzie, którzy woleli wyskoczyć z wysokiego piętra płonącej wieży, niż czekać na nieuniknioną śmierć w budynku. Później nie było widać już nic” – opisywał.
“Warstwy pyłu na ciałach były tak grube, że nie było nawet widać krwi, która albo parowała pod wpływem gorąca, albo okrył ją kurz” – wspominał Trojanowski przeraźliwe sceny z akcji ratowniczej,
Jedną z najpopularniejszych rozmów telefonicznych, która odbyła się w trakcie zamachu był to telefon Kevina Cosgrove, który był wiceprezesem w Aon Corporation. Tego dnia znajdował się w północno-zachodnim rogu 105. piętra South Tower. Chwilę przed godziną 10:00 czasu lokalnego, zadzwonił na numer alarmowy 911. Mężczyzna rozpaczliwie prosił o pomoc dyspozytora mówiąc, że on, ani jego koledzy nie chcą umierać.
“Moja żona myśli, że wszystko w porządku, zadzwoniłem i powiedziałem, że wychodzę z budynku i że nic mi nie jest, a tu bum!” – powiedział w trakcie rozmowy.
Mężczyzna podczas połączenia opisuje, co dzieje się i tłumaczy, że wokół znajduje się czarny dym. W pewnym momencie tą straszliwą rozmowę przerywa krzyk i ostatnie słowa pracownika, który mówił: “O Boże! Och!”. Po tym nastała cisza, a Wieża World Trade Center runęła.
Dramatyczne skutki ataku na WTC do dziś dają o sobie znać. To nie tylko żałoba i straszliwe wspomnienia, ale również choroby nowotworowe. Prawie 50 tysięcy strażaków, policjantów i innych bohaterów, którzy ratowali życie po zamachach na World Trade Center, boryka się z rakiem.
Z podsumowania udostępnionego przez CDC tuż przed 24. rocznicą zamachów, wynika, że aż ponad 48 tys. osób, które naraziły swoje życie po 11 września, cierpi dziś na nowotwory związane z tamtą tragedią. Wynik wzrostu to 143% w porównaniu do statystyki sprzed 5 lat. Wzrostowa jest także liczba tych, którzy zmarli z powodu choroby nowotworowej. Liczba zmarłych uczestników WTC Health Program przekracza już liczbę ofiar z zamachu, a wynosi około 8200 osób.