Gwiazdy, które tragicznie wspominają ciążę i poród. “Błogosławiony stan” dał im mocno w kość!
Choć dziś są szczęśliwymi matkami, początki nie były łatwe.
Choć ciążę określa się jako “błogosławiony stan”, wiele kobiet dobrze wie, że ta nazwa często ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Traumatyczne momenty, ból, strach i bezsilność nie dyskryminują nikogo i dopadają nawet znane gwiazdy i celebrytki. Zobaczcie, które z nich źle wspominają ciążę i poród.
Anna i Robert Lewandowscy doczekali się dwóch córek: Klary i Laury. Pierwszy poród Ani był jednak niezwykle trudny. Trenerka opowiedziała o nim w katalońskiej rozgłośni radiowej „Catalunya Radio”. Jak wyznała, trwał 28 godzin:
“Rodziłam 28 godzin, pierwsze dziecko, Klarę, a Laurę 28 minut. Generalnie pierwszy poród był bardzo, bardzo, bardzo, bardzo ciężki”.
Z kolei Robert Lewandowski w rozmowie z “Faktem” wyznał, że niewiele brakowało, by narodziny starszej córki zakończyły się tragicznie:
“To wszystko trwało z trzydzieści godzin. Poród był bardzo trudny, Ania straciła bardzo dużo krwi, potem pani doktor powiedziała, że niewiele brakowało, by skończyło się to o wiele gorzej… Gdy walczyła, ja trzymałem Klarę na rękach. Byłem tak zestresowany, zesztywniały z nerwów, że nie potrafiłem podnieść ręcznika z podłogi. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy, że zagrożenie jest tak duże, więc i dziś przede wszystkim pamiętam to szczęście, gdy zobaczyłem naszą córkę”.
Sandra Kubicka w maju 2024 roku powitała swoje pierwsze dziecko – syna Leona. Przez długi czas lekarze wmawiali celebrytce, że w związku z PCOS nigdy nie uda jej się zajść w ciążę, jednak Sandra ostro wzięła się za swoje zdrowie i styl życia, by ostatecznie udowodnić im, że nie mieli racji. Choć udało jej się spełnić marzenie o dziecku, “błogosławiony stan” nie był dla niej litościwy i mocno dał modelce w kość:
“Naoglądałam się w Internecie relacji kobiet, które miały ten słynny ciążowy „glow”. A ja miałam pryszcze, jakbym znowu była nastolatką, nie mogłam nic jeść, więc zaczęłam chudnąć, bolało mnie dosłownie całe ciało. Burza hormonów sprawiała, że ciągle płakałam, nie chodziłam do pracy przez 3 miesiące. Zastanawiałam się, czy będę tak się czuła przez dziewięć miesięcy. Czy to jest ten „glow”, o którym wszyscy piszą? To jest ten błogosławiony stan?” – opowiadała.
Również poród należał do jednego, z najtrudniejszych momentów w życiu Sandry – jej synek urodził się jako wcześniak i krótko po narodzinach trafił na oddział intensywnej terapii, gdzie swoje pierwsze chwile spędzał w inkubatorze.
Zosia Zborowska w maju 2024 powitała na świecie drugie dziecko. Razem z Andrzejem Wroną doczekali się córeczki Jaśminy. Wcześniej w 2021 roku na świat przyszła ich pierwsza córka Nadzieja. Jak przyznała fanom na Instagramie aktorka, ciąża mocno dała jej w kość i pozostawiła jej ciało w fatalnej kondycji. Celebrytka przez 1,5 roku dochodziła do siebie:
“Największym dla mnie paradoksem było to, że po ciąży i porodzie, gdy zdałam sobie, że moje ciało może autentycznie WSZYSTKO i jestem (jak każda z nas) bohaterką to moje ciało zaczęło się po prostu rozsypywać….Kontuzja goniła kontuzje. Wystarczył jeden konkretny stres, a ja następnego dnia nie mogłam chodzić” – pisała.
Jednocześnie wyznała, że ze względu na liczne komplikacje w ciąży, była niemal całkowicie przykuta do łożka, co znacząco wpłynęło na jej kondycję i stan zdrowia.
Joanna Opozda w lutym 2022 roku powitała na świecie synka Vincenta. Niestety, jego narodziny splotły się z ogromnymi aferami, których Opozda była mimowolną bohaterką – jeszcze w styczniu aktorka przeżywała dramatyczne chwile, gdy wybuchła awantura z jej ojcem Dariuszem Opozdą i Antkiem Królikowskim w rolach głównych. Joanna trafiła wówczas do szpitala z powodu ogromnego stresu, który negatywnie wpływał na i tak trudną dla niej ciążę. Następny cios przyszedł tuż po narodzinach synka, gdy na jaw wyszło, że jej mąż ją zdradza.
Również sama ciąża była dla aktorki trudnym przeżyciem – Opozda niechętnie dzieliła się w sieci swoimi przeżyciami i unikała pytań o ciążę i swoje samopoczucie. Jak wyznała w późniejszym wywiadzie, ciąża była dla niej niezwykle trudnym czasem i kilka razy wylądowała na oddziale patologii ciąży:
“Ciąża jest dla mnie bardzo trudnym czasem. Większość przeleżałam w łóżku. Trzy razy patologia ciąży, także ciężko mi znosić ten błogosławiony stan. Ja o tym nie opowiadam za bardzo, bo nie mam na to ani ochoty, ani czasu. Cieszę się, że dzisiaj jestem tutaj i czuję się dobrze, że jakoś wyglądam” – opowiadała w rozmowie z Jastrząb Post.
Z kolei w “Dzień Dobry TVN” przyznała, że w trakcie ciąży sporo przytyła i źle się czuła zarówno fizycznie jak i psychicznie:
“W ciąży przytyłam 18 kg. Chyba ważyłam wtedy jakieś 69 kg, a zwykle ważę ok. 51 kg, więc to było naprawdę sporo. Wiem, że mówi się, że to jest stan błogosławiony, ale ja absolutnie się tak nie czułam w ciąży ani fizycznie, ani mentalnie. To był dla mnie bardzo trudny okres”.
Kasia Kowalska doczekałą się dwójki dzieci – córki Aleksandry Julii Yoriadis i syna Ignacego Ułanowskiego. W podcaście “Tak mamy!” zdobyła się na intymne wyznanie, w którym opowiedziała o pierwszej ciąży, trudnym i pełnym komplikacji porodzie oraz partnerze, który namawiał ją do aborcji. Gdy mimo nacisków partnera Kasia zdecydowała się urodzić dziecko, spadło na nią kolejne nieszczęście – piosenkarka zachorowała na wówczas mało znaną chorobę, dotykającą niewielki procent kobiet – cholestazę ciążową:
“W związku z tą cholestazą wzięli mnie na patologię ciąży i z tego co pamiętam wystarczyło podłączyć kroplówkę, która w sekunde zabrała wszystkie te niedogodności. I to mnie zdziwiło, że nikt nie wiedział, że to jest taka prosta sprawa. Żaden lekarz, żadna pielęgniarka. Dopiero na tej patologii ciąży, dwa tygodnie przed tym moim równie ciężkim porodem, uśmierzono mi ten ból.”
Również sam poród okazał się problematyczny i niebezpieczny, choć o skali zagrożenia Kasia dowiedziała się dopiero po latach. Jak wyznała z samego porodu pamięta niewiele, ale wiedziała, że coś jest nie tak – na sali operacyjnej szczękała zębami ze stresu, a jej córka po urodzeniu nie oddychała i potrzeba było wielu prób, by przywrócić jej funkcje życiowe. Udało się dopiero za czwartym razem.
Marina Łuczenko w 2024 roku powitała na świecie swoje drugie dziecko z Wojtkiem Szczęsnym – córkę Noelię. Artystka bardzo długo ukrywała drugą ciążę przed światem. Jakiś czas później w instagramowym Q&A opowiedziała o swoim “błogosławionym stanie”. Okazało się, że nie należał on do kolorowych:
“Pierwsze trzy miesiące byłam nieobecna, zmęczona, nudności, wstręt do zapachów, średnio z apetytem. Wylądowałam w szpitalu z wymiotami. Po mniej więcej 12 tygodniach ustąpiło”.
Później w kolejnym Q&A opowiadała, że jeszcze gorszy od porodu był pierwszy tydzień po:
“Pierwszy poród skończył się awaryjnym CC, o którym nic nie wiedziałam, ponieważ byłam przekonana, że uda mi się naturalnie urodzić. Niestety nie udało się. To był okropnie ciężki poród, ale dość szybko doszłam do siebie. Przy drugim miałam już wskazanie na CC, ale pierwszy tydzień był najtrudniejszym tygodniem mojego życia jeśli chodzi o samopoczucie. Nie mogłam wstać z łóżka, okropny ból”
Paulina i Jakub Rzeźniczakowie 10 lutego 2024 powitali na świecie córkę Antoninę. Paulina przez cały czas pozostawała aktywna na Instagramie i starała się na bieżąco relacjonować fanom kolejne etapy ciąży. W jednym z Q&A przyznała, że przytyła aż 30 kg w ciąży. Jakiś czas później opowiedziała o przebiegu porodu, który odbył się z komplikacjami. Paulina bardzo bała się o zdrowie swojego dziecka, ponieważ wcześniej pierwszą ciążę poroniła.
“Bardzo mi zależało, żeby urodzić siłami natury i się udało. Nie wiem, jak to się stało, ale mimo tego bólu pamiętam tylko szczęście, jak zobaczyłam Malutką. Czuję się dobrze, mieliśmy komplikacje po porodzie z Malutką i chyba przez to nawet nie myślałam o czymś takim jak połóg, bo cieszę się każdego dnia, że z Antoniną jest wszystko dobrze. Oczywiście czasem też nie mam sił, ale Kuba bardzo wspiera. W moim przypadku w pierwszych tygodniach byłam bardzo nadwrażliwa i stresowałam się każdym odchyleniem od prawidłowego samopoczucia ze względu na utratę pierwszej ciąży. Później było już trochę lepiej, bo ciąża rozwijała się prawidłowo, jednak wciąż z tyłu głowy miałam, co wydarzyło się pierwszym razem i czasem panikowałam bez potrzeby” – opowiadała.