Jakie biznesy prowadził Tadeusz Gołębiewski? To miał być jego ostatni HOTEL nazywany DUBAJEM. Niestety nie doczekał się jego otwarcia
Nie żyje Tadeusz Gołębiewski. Miał nie tylko HOTELE! Kto teraz się tym wszystkim zajmie?
Tadeusz Gołębiewski zmarł 21 czerwca 2022 roku, w wieku 79 lat. Zostawił znaną i cenioną sieć hoteli. Kto teraz się tym zajmie?
Tadeusz Gołębiewski to przykład dobrego polskiego przedsiębiorcy.
Jako jeden z niewielu w kraju budował ogromne i w nietypowych kształtach hotele, obok których nie da się przejść obojętnie.
W biznesy wszedł już w latach 80. Jego pierwszy hotel powstał w 1989 roku w Mikołajkach. Natomiast nie od razu zbudował wielki gmach, tylko z czasem dobudowywał kolejne kondygnacje. Obecnie budynek liczy prawie 700 pokoi i apartamentów.
Podobno na otwarcie pierwszego hotelu musiał sprzedać całe złoto i dolary.
Następnie swoje imperium postawił w Wiśle, Karpaczu i Pobierowie. Wszystkie nazywają się tak samo, czyli “Hotel Gołębiewski”.
Za każdym razem, kiedy obiekty się wznosiły, powodowały kontrowersje wśród lokalnych, ponieważ mocno wpływały na okoliczne krajobrazy. Natomiast Tadeusz Gołębiewski nie wiedział, co to kompromis.
Jego największą i ostatnią inwestycją był hotel w Pobierowie, który także budzi ogromne kontrowersje.
Natomiast Gołębiewski tłumaczył to tak:
“To jest spełnienie potrzeb klientów, czyli czysta kalkulacja biznesowa. Gdy buduje się mały obiekt, to można zaoferować niewiele atrakcji. Jeżeli chce się mieć masę atrakcji, to potrzebny jest duży obiekt, który to wszystko sfinansuje i utrzyma” – mówił w WP.pl. “Kończę Pobierowo i więcej nic nie buduję. Niech pani to koniecznie napisze, kilka osób się uspokoi” – zaznaczył w Gazecie Wyborczej.
Niestety Tadeusz Gołębiewski nie doczekał się wielkiego otwarcia hotelu w Pobierowie, które było zaplanowane na czerwiec tego roku.
Pandemia, a potem wojna na Ukrainie pokrzyżowały wiele planów inwestora, przez co budowa rozciągnęła się w czasie.
Hotel ma bardzo duże pokoje – 60 mkw. Jak tłumaczył biznesmen, zaprojektował je tak, aby 4-osobowa rodzina mogła się pomieścić.
A w podziemiach znajduje się parking na 500 samochodów.
Gołębiewski zawsze budował hotele w taki sposób, aby goście przyjeżdżali do niego przez cały rok, czyli musiało być dużo atrakcji!
W Pobierowie mają być dwie restauracje, kawiarnie, bar, sale kinowe oraz sala dyskotekowa.
Jednak to nie wszystko! W podziemiach będzie ścianka wspinaczkowa, kręgielnia oraz całoroczne korty tenisowe.
Gołębiewski poza hotelami miał także fabrykę słodyczy TAGO.
Kto teraz zajmie się całym biznesem?
Hotelarz przez całe życie zajmował się wszystkim sam. Podkreślał w wywiadach, że nie ma pod sobą żadnego zarządu, który za niego pracuje:
“Jak ma się portfel bez dna, to można tak funkcjonować. Można stworzyć zarząd, który to będzie prowadził, a inwestor w tym czasie może sobie odpoczywać na plaży i czekać miesiącami na efekty. Nie mam takiego komfortu. Muszę pilnować, muszę kontrolować, nie mogę wydawać na administrację, która zajmie się tym za mnie. Nie ma zarządu, jestem tylko ja. Chodzę i pytam” — tłumaczył w rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem dla wp.pl.
Z kolei jego dzieci mają już swoje biznesy. Czy przejmą obowiązki po ojcu?
“Przecież moje dzieci mają zawody, mogą pracować! Po to się uczyły, żeby dać sobie radę w każdej sytuacji. Prowadzą u mnie sklepy i obiekty SPA w hotelach. Działają jednak w ramach własnych firm. Jak nie u mnie, to na rynku coś znajdą. Poradzą sobie” – mówił w rozmowie w WP.pl.
Nie wiedział co to kompromis bo to burak dla którego liczyły się tylko “kalkulacje biznesowe”
to nie hotel tylko obrzydliwy moloch którzy powinien zostać zrównany z ziemią..
Począwszy od okoliczności zakupu działki, poprzez wydanie warunków zabudowy, budowę i zatrudnione tam osoby, które sprzedały grunty gminne temu “biznesmenowi” ze stratą dla mieszkańców gminy. Wiesz jakie to kwoty? Metr kwadratowy tej działki kosztował Golębiewskich 160 zł, gdzie w tamtym okresie metr działki w pierwszej linii brzegowej przebijał bez problemu 1000 zł.
Nawet organy ścigania wiedzą, tylko nie potrafią tego udowodnić. Swoją drogą ciekawe jak długo dyrektor budowy popracuje jeszcze u “nowych” “starych” właścicieli.
Bogatemu przecież wolno wszystko!