Kasia Kowalska zadebiutowała na scenie muzycznej w 1992 roku. Teraz po blisko 30 latach Kasia spełnia się nie tylko zawodowo, ale również prywatnie – ma córkę Aleksandrę Julię Yoriadis i syna Ignacego Ułanowskiego. Jej córka na ściance u boku mamy zadebiutowała w wieku 4 lat, a dziś studiuje modę i marzy o zawodzie stylistki.

Kasia Kowalska ujawniła, na co NAPRAWDĘ chorowała jej córka Ola

Kasia Kowalska szczerze o pierwszej ciąży i trudnym porodzie

Teraz Kasia Kowalska pojawiła się gościnnie w podcaście „Tak mamy!” i otworzyła na intymne wyznania – opowiedziała o pierwszej ciąży, trudnym i pełnym komplikacji porodzie oraz pierwszym partnerze, który namawiał ją do aborcji.

Jak wyznała już na samym początku rozmowy zazwyczaj unikała rozmów na tego typu tematy:

Nie przepadam za opowiadaniem o tych doświadczeniach, bo nie są specjalnie miłe. Jednak, jeśli komuś naprawdę zależy i bardzo się stara o rozmowę ze mną, ulegam.

Następnie opowiedziała o swojej pierwszej ciąży i narodzinach córki. Kasia Kowalska zaszła w ciążę w wieku 24 lat, będąc u szczytu kariery. Była wówczas z muzykiem Kostkiem Joriadisem, jednak ten na wieść o ciąży zamiast radości okazywał złość:

To była moja decyzja, że dziecko zachowam. Przez cały początek ciąży musiałam ją ukrywać, bo mój partner przez małe „p” kazał mi ją ukrywać. Grając największą trasę w moim życiu, wyłam w pokoju, bo nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Nie mogłam o tym nikomu powiedzieć, byłam zastraszona. Wymiotowałam, było mi niedobrze, byłam osłabiona i samotna. Pamiętam, że dziewczyna, która robiła mi prawie codziennie makijaż na scenę, zauważyła, że źle wyglądam, że mam ciągle czerwone zapłakane oczy. Zapytała, co się ze mną dzieje.

Okazało się też, że partner namawiał ją na aborcję:

I w końcu rozpłakałam się i powiedziałam jej, że jestem w ciąży, a on nie chce tego dziecka. Wyznałam, że chwilę temu powiedział do mnie: Wróćmy do Warszawy i zróbmy coś z tą ciążą. Zaczęłam płakać, że nie wiem, co robić. I ona wtedy powiedziała mi najważniejszą rzecz, taką, która mnie totalnie podbudowała i dzięki której stwierdziłam, że dam radę. Nazywała się Ania i serdecznie ją teraz pozdrawiam. Powiedziała: Dziewczyno, w tobie jest tyle ciepła, dziewczyno, że możesz wychować i czwórkę dzieci, dając im mnóstwo miłości. W ogóle nie patrz na tego gnoja, dasz radę! Jestem o tym przekonana. Pamiętam, że ta rozmowa z nią postawiła mnie na nogi. Wtedy zrozumiałam, że naprawdę dam radę.

Niestety nawet, gdy Kasia podjęła decyzję o urodzeniu dziecka, życie rzucało jej kolejne kłody pod nogi, a kolejnym wyzwaniem okazała się ciąża i poród. Piosenkarka chorowała wówczas na mało znaną chorobę, dotykającą zaledwie niewielki procent kobiet – cholestazę ciążową, czyli zaburzenia odpływu żółci do dwunastnicy, która w efekcie kumuluje się w organizmie i może zagrozić płodowi. Lekarze, którzy opiekowali się Kowalską nie wiedzieli jak prawidłowo reagować na jej schorzenie:

W związku z tą cholestazą wzięli mnie na patologię ciąży i z tego co pamiętam wystarczyło podłączyć kroplówkę, która w sekunde zabrała wszystkie te niedogodności. I to mnie zdziwiło, że nikt nie wiedział, że to jest taka prosta sprawa. Żaden lekarz, żadna pielęgniarka. Dopiero na tej patologii ciąży, dwa tygodnie przed tym moim równie ciężkim porodem, uśmierzono mi ten ból.

Również sam poród okazał się problematyczny i niebezpieczny, choć o skali zagrożenia Kasia dowiedziała się dopiero po latach. Jak wyznała z samego porodu pamięta niewiele, ale wiedziała, że coś jest nie tak – na sali operacyjnej szczękała zębami ze stresu, a jej córka po urodzeniu nie oddychała i potrzeba było wielu prób, by przywrócić jej funkcje życiowe. Udało się dopiero za czwartym razem. Po narodzinach Oli w opiece nad dzieckiem pomagali jej rodzice:

W momencie, gdy na świat przyszła Ola, moja relacja z mamą ociepliła się – wyznaje. – A mój świętej pamięci tata zupełnie oszalał na punkcie wnuczki. Zastąpił jej ojca. Miałam od rodziców ogromne wsparcie. Bez nich myślę, że mogłabym się załamać. A dzięki temu, że mogłam na nich liczyć, mogłam wrócić do pracy. Nagrałam płytę, na której wykrzyczałam wszystkie moje złości i żale, i pojechałam w trasę. Olą zajmowali się wtedy oczywiście moi rodzice. Bez nich nie miałabym żadnego komfortu pracy i funkcjonowania.

Ojciec dziecka nie uczestniczył w jej wychowaniu. Kasia zdradziła też, że nie interesował się dzieckiem, widział ją jak była malutka i nie płacił alimentów:

Widział ją, jak miała dwa latka, i od tamtej pory nie widział jej przez jakieś 18-20 lat. Twierdził, że to ja utrudniałam mu kontakty z córką, co było bzdurą. Nigdy nie płacił na Olę alimentów, mimo że mieliśmy to ustalone w obecności prawnika. Ale stwierdziłam, że nie można zmusić nikogo, a tym bardziej faceta takiego jak on, do tego, żeby chciał się zajmować dzieckiem, tym bardziej na nie płacić. Pokazałam mu więc środkowy palec i stwierdziłam, że ja sobie poradzę. Miałam pracę i rodziców, zarabiałam, więc uznałam, że dziecko jest zdrowe, a ja idę do przodu.

Pomimo ciężkich doświadczeń i samotnego macierzyństwa piosenkarka ostatecznie zdecydowała się na drugie dziecko. Również w tym przypadku jej związek z ojcem dziecka nie przetrwał, jednak pomimo trudności Kasi udało się odchować obydwoje dzieci.

Ola Kowalska pokazała SZOKUJĄCE zdjęcia. Straciła włosy przez chorobę

scena z: Kasia Kowalska, SK:, , fot. Jacek Kurnikowski/AKPA

scena z: Kasia Kowalska, SK:, , fot. Podlewski/AKPA

scena z: Kasia Kowalska, SK:, , fot. Piętka Mieszko/AKPA

scena z: Kasia Kowalska

scena z: Kasia Kowalska, SK:, , fot. Jacek Kurnikowski/AKPA