Klaudia Halejcio od 2020 roku jest w szczęśliwym związku z biznesmenem Oskarem Wojciechowskim, z którym doczekała się córeczki Nel. Cała rodzina mieszka w ogromnej, wartej 9 milionów willi na warszawskim Ursynowie, którą Klaudia od czasu do czasu chętnie chwali się na swoim Instagramie.

Klaudia Halejcio o zarobkach na Instagramie: „Wielu influencerów zostawia pracę”

Klaudia Halejcio o swoim porodzie: „Wszyscy byli tak zestresowani”

Ostatnio Klaudia Halejcio pojawiła się na kanale „Ładne bebe”, który prowadzi Natalia Hołownia i Martyna Wyrzykowska. Gwiazda opowiedziała między innymi o ciąży, porodzie i macierzyństwie.

Aktorka urodziła swoje pierwsze dziecko, córkę Nel 2 czerwca 2021 roku. Podczas rozmowy przyznała, że sama zdecydowała się na cesarkę, bo chciała mieć wszystko pod kontrolą, ale niestety nie wszystko poszło po jej myśli:

Ja bardzo chciała rodzić cesarką, nie chciałam czuć tego bólu. Chociaż dostałam takiego ataku, takiej histerii na tym stole, oni mnie trzymali, żebym ja się uspokoiła, bo ze stresu mi ciało samo zaczęło chodzić, nie byli mi wstanie zastrzyku zrobić. (…) Ja mówię „nie dam rady, tam jest sufit, lustro, ja nie dam rady”, a tam już taka akcja porodowa się dzieje, wszyscy byli tak zestresowani. Oni mi baldachimy robili, żebym nie widziała rozcięcia brzucha – wspomina.

Klaudia Halejcio szczerze o relacjach z rodzicami: „Dużo trudnych rzeczy było”

Przyznaje, że cesarka była jej decyzją, ale ta myśl pojawiła się dopiero w połowie ciąży: „Ja się przygotowywałam, żeby rodzić naturalnie, chodziłam do uroginekologa, tam Ci wszystko rozmasowuje, żeby wszystko dobrze się ułożyło, ćwiczenia, co robić, jak robić… Aż w pewnym momencie moja przyjaciółka, która ma swoje kliniki, mówi „ale jak Ty będziesz rodzić”, ja mówię „naturalnie, po co tu się ciąć”. Ona zajmuje się plastyką i jak ona zaczęła mi opowiadać, jakie kobiety mają traumy, znam historię mojej siostry, która była dosyć tragiczna przy porodzie… jak ona mi mówiła, że tam jej wszystko popękało….”. 

Klaudia Halejcio o miłości do narzeczonego i jego córki: „I też mama Hani jest mądrą kobietą”

Zdradza, że nawet jej partner był przeciwny, żeby rodziła naturalnie:

Mówi, że „kiedyś tak było, ale teraz medycyna poszła tak na przód, że to nie jest jedyne wyjście, tylko to jest wybór”. Oczywiście tych teorii jest wiele, ja się tego naczytałam (…) w pewnym momencie pomyślałam, że w tym wszystkim jestem ja, będzie mniej spektakularnych nieprzewidzianych rzeczy.

Dodaje, że chodziła nawet do dwóch lekarzy, aby byli przy jej cesarskim cięciu, ale wszystko poszło nie po jej myśli: „Oczywiście sobie zabookowałam lekarza, w razie czego chodziłam do drugiego, jakby tego, pierwszego nie było. Oczywiście ten, który miał mnie operować ,poleciał na wakacje, jego zastępca pojechał na Mazury i trafiłam na przypadkową osobę, która była traumą w tej całej historii”. 

Okazuje się, że lekarka, która odbierała poród, była wyjątkowo niesympatyczna:

Ja zadawałam pytania, jak to będzie wyglądać, gdzie mnie przewieziecie…to był czas pandemii i wszyscy byli tak zestresowani i nie można było wpuszczać partnerów, a ona mnie tak traktowała, jakby wkurzona była jakimkolwiek pytaniem, a wydaje mi się, że moje pytania były dosyć sensowne, nie było ich zbyt wiele, były one konkretne i dostawałam rykoszetem po głowie, że powinnam to wiedzieć – tłumaczy.

IG: klaudiahalejcio

IG: klaudiahalejcio