Monika Richardson ujawniła zarobki w TVP. Horrendalne kwoty
Monika Richardson wróciła wspomnieniami do czasów swojej największej popularności i zaskoczyła szczerością. Dziennikarka opowiedziała o kulisach pracy w TVP ujawniając konkretne kwoty, jakie zarabiała. Jej słowa wywołały spore poruszenie, a w szczególnie gdy padły liczby.
Złote czasy TVP i ogromna popularność
Monika Richardson zaczynała swoją drogę w Telewizji Polskiej w latach 90., czyli w czasach, kiedy telewizja miała ogromną siłę oddziaływania i właściwie nie miała konkurencji ze strony internetu czy platform streamingowych. Na początku pojawiała się jako spikerka, ale szybko zaczęła dostawać kolejne propozycje i zyskiwać coraz większą rozpoznawalność.
Prawdziwy przełom przyszedł wraz z programem „Europa da się lubić”. To był format, który trafił idealnie w swój czas, bo był lekki, ciekawy, pokazujący różnice kulturowe w sposób, który bawił, ale też uczył. Program oglądały miliony Polaków, a Richardson stała się jedną z jego najbardziej rozpoznawalnych twarzy.
W tamtych latach telewizja publiczna miała zupełnie inną pozycję niż dziś. Największe programy gromadziły ogromną widownię, a prowadzący byli prawdziwymi gwiazdami. Monika Richardson była jedną z nich i jej nazwisko było kojarzone w całym kraju, a jej obecność w programie dawała widzom pewność jakości i rozrywki na wysokim poziomie. To był moment, w którym budowała swoją markę i pozycję w mediach.
„Czy się stoi, czy się leży…”
Dziś Monika Richardson wraca do tamtych czasów z dużym dystansem i otwartością. W swoim podcaście zdecydowała się powiedzieć coś, o czym przez lata raczej się nie mówiło publicznie, czyli ile tak naprawdę zarabiały największe gwiazdy TVP. Jak przyznała, pracowała na tzw. „dwururce”, czyli kontrakcie, który zapewniał stałe wynagrodzenie bez względu na to, ile dokładnie projektów realizowała w danym momencie.
Czy się stoi, czy się leży, 40 tysięcy się należy — powiedziała wprost, bez owijania w bawełnę.
Taki model współpracy dawał ogromne poczucie stabilności, które dziś w mediach jest rzadkością. W tamtym czasie telewizja inwestowała w swoje największe twarze, bo wiedziała, że to właśnie one przyciągają widzów i budują oglądalność. Co ciekawe, Monika Richardson podkreśliła, że mimo wysokich zarobków nie była na szczycie tej „hierarchii”. Jak zdradziła, niektórzy prowadzący mogli liczyć na jeszcze większe kwoty nawet 80 czy 100 tysięcy złotych miesięcznie. Dziś takie liczby mogą wydawać się wręcz niewiarygodne, ale wtedy były efektem ogromnej popularności telewizji i jej dominującej roli na rynku.
To były zupełnie inne realia i telewizja była centrum rozrywki, a jej gwiazdy miały status, który dziś trudno porównać z jakąkolwiek jedną platformą czy medium.
Plotki o konflikcie i odpowiedź Dowbor
Przy okazji powrotu do dawnych lat pojawił się też temat relacji Moniki Richardson z Katarzyną Dowbor. W mediach zaczęto przypominać plotki o rzekomym konflikcie między dziennikarkami, które miały pracować razem w TVP. Do sprawy odniosła się sama Dowbor, zapytana o to w programie „Galaktyka Plotek”. Jej odpowiedź była spokojna i raczej zaskakująca dla tych, którzy spodziewali się potwierdzenia sensacyjnych doniesień.
Ja nie pamiętam takich sytuacji naprawdę. Może miała takie wrażenie, ale ja nie przypominam sobie, żeby coś takiego miało miejsce — powiedziała.




