Świat oszalał na punkcie serialu „Sex/Life”, który od jakiegoś czasu można oglądać na platformie Netflix. A może doprecyzujmy, oszalał na punkcie 36-letniego Australijczyka Adama Demosa i jego… penisa. Tak, to naprawdę się dzieje. Hollywood staje się coraz bardziej zdemokratyzowane. W jaki sposób? W taki, że od początku jego istnienia nagość w filmach ograniczała się do wszech obecnych damskich kształtów.

„Miłość do kwadratu” – polska komedia Netflixa miała być hitem, a wyszło… [RECENZJA]

Nagie piersi w filmach czy serialach to normalność, do tego pośladki, a nawet więcej. Z facetami jednak jest inaczej. Goły tors, ewentualnie dyskretne ujęcie jednego z pośladków… Aż producenci serialu „Sex/Life” poszli na całość. Oczywiście w historii filmu wiele razy widzieliśmy gołe penisy, ale nigdy nie były one tak… dosadne.

W internecie zawrzało. 3 odcinek, a dokładnie moment po 19 minutach i 50 sekundach stał się historią. Scena pod prysznicem i spekulacje. Czy to jego prawdziwe przyrodzenie? Okazuje się, że tak. Miłość i fascynacja do Adama Demosa wzrosła tak maksymalnie, że zanim skończył się 1 sezon, w Netflixie chodzą plotki, że kolejny sezon jest już zatwierdzony.

Jak widać świat może fascynować się nie tylko wielkim biustem większości aktorek lub wielką, naoliwioną pupą Kim Kardashian. Świat idzie do przodu? Może to zabawne, ale serial „Sex/Life” jest przełomowy pod wieloma względami.

Kim Kardashian przerwała MILCZENIE odnośnie rozstania z Kanye Westem!

Scenarzyści tej amerykańskiej produkcji wzięli na warsztat bardzo ważny temat. Życie seksualne. Popularny ostatnio w Hollywood aspekt naszego życia. Jednak w tym przypadku pokazany jest w całkowicie inny sposób. Dosadny, bo serial oznaczony jest znaczkiem 18+. Mimo odważnych scen łóżkowych, serial naprawdę daje do myślenia. Oglądaliście już?