Otruto psa Marcina Prokopa! Prezenter w “DDTVN” ujawnił kulisy walki o życie czworonoga

Marcin Prokop to jeden z najbardziej rozpoznawalnych prezenterów w Polsce, który od lat współpracuje ze stacją TVN. Prywatnie od prawie 20 lat jest w związku z Marią Prażuch-Prokop, z którą doczekał się córki Zofii. Cała rodzina razem z ukochanym psem Rufusem mieszka w Warszawie. I choć na co dzień Marcin cieszy się dużą sympatią ludzi, kilka dni temu podczas spaceru z psem spotkała go nieprzyjemna sytuacja, która mogła skończyć się tragicznie.

Marcin Prokop straci pracę?! Niepokojące doniesienia ze stacji TVN

Marcin Prokop walczył o życie swojego psa. Został otruty na spacerze

W sobotę 27 kwietnia ukochany pies Marcina i Marii został otruty podczas spaceru na Bielanach. Zwierzak razem ze swoimi właścicielami natychmiast trafił do kliniki weterynaryjnej, gdzie walczył o życie. I choć Prokopowie zazwyczaj chronią swoją prywatność w sieci i niechętnie dzielą się swoim życiem z obserwatorami, tym razem zrobili wyjątek i zrelacjonowali całą sytuację. W mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie Rufusa, który leżał bezwładnie na podłodze w przychodni. Maria Prażuch-Prokop zwróciła się do internautów, ostrzegając innych opiekunów zwierząt przed zatrutymi odpadkami, które mogą stanowiś śmiertelne niebezpieczeństwo dla czworonogów:

Jestem ostatnia, która wrzuca prywatę, ale chcę, żeby wszyscy zobaczyli, kiedy ludzie zostawiają zatrute śmieci na ulicy. Po nagraniu “Mam Talent!”, tak spędzamy sobotni wieczór. Rufus na spacerze zjadł coś zgniłego, które było tak zatrute, że ma poważne objawy neurologiczne. Leżymy tu na podłodze u weterynarza na Powstańców Śląskich. (…) Jest podpięty do czegoś (urządzenie – przyp. red.), co mu wyciąga toksyny, stracił całkowicie kontrolę neurologiczną nad swoim ciałem. Wszystko dlatego, że ktoś postanowił zatruć mięso i zostawić na ulicy. I to na Bielanach, gdzie są piękne domy, stoją Porsche. Ludzie zostawiają takie rzeczy, żeby psy umierały. – relacjonowała.

Na szczęście cała historia skończyła się dobrze, a Rufus następnego dnia rano opuścił klinikę:

Rufus wyszedł ze szpitala, będzie dobrze. Wspaniali ludzie go uratowali. Rufus przeżył, będzie dobrze, jedziemy z nim do domu. (…)To była straszna noc, ale szybka reakcja i doskonała opieka na Bemowie i uf, jest ok. Dziękuję wszystkim, którzy pisali, nie sądziłam, że takie poruszenie wywołujemy. Przykro mi czytać, ilu z was miało takie zatruciowe sytuacje z waszymi pieskami – pisała Maria.

Marcin Prokop opublikował TO zdjęcie z Szymonem Hołownią. Wylała się na niego fala hejtu

Marcin Prokop w “Dzień dobry TVN” ujawnia kulisy walki o życie psa

Teraz Marcin Prokop powrócił do całej sytuacji w piątkowym wydaniu “Dzień Dobry TVN” i zdradził kulisy walki o życie czworonoga:

Opowiadam tę historię nie po to, żeby Polska teraz współczuła biednemu celebrycie, któremu otruł się piesek, tylko, z tego, co widzę w przychodni, z tego, co opowiadają mi znajomi, takich przypadków jest mnóstwo. Piesek był na smyczy i – jak to piesek – lubi sobie wąchać po krzaczkach, wejść tu i tam, nie musiał jakoś specjalnie penetrować trawnika w okolicy naszego domu, żeby znaleźć tam jakiś smakołyk, który próbował połknąć szybciej niż ktokolwiek zdążył zareagować. W ostatniej chwili udało nam się wyszarpnąć torebkę foliową, w której było mięso. Wydaje nam się, że było specjalnie podrzucone przez jakiegoś zwyrodnialca, żeby zaszkodzić lokalnym zwierzętom. Nie wiem, kim są ci ludzie, ale mam nadzieję, że karma ich dopadnie.

Następnie przyznał, że Rufusa uratowała szybka reakcja weterynarza. Gdyby nie to, pies nie przeżyłby nocy:

Pies po chwili zwrócił to, co zjadł, ale po jakichś 30 min zaczął zachowywać się bardzo dziwnie. Pojawiły się neurologiczne objawy przypominające padaczkę, ofiarę egzorcyzmów, zaczął mieć oczopląs, stracił władzę w łapach, zaczął drżeć i spazmować w sposób, w jaki nigdy nie widzieliśmy. Dzięki szybkiej wizycie w przychodni na warszawskim Bemowie udało się go uratować, ale lekarze mówili, że gdybyśmy zwlekali z wizytą, gdyby to było godzinę później, to prawdopodobnie pies by nie przeżył. Pies się wił, pies się wyprężał, a miał podłączone dwie kroplówki, więc żeby nie wyrwał sobie wenflonów, musiałem go trzymać.

Marcin Prokop ujawnia prawdę o związku z Marią u ŻURNALISTY!

IG: mariaprokop_yoga
IG: mariaprokop_yoga
IG: mariaprokop_yoga
IG: mariaprokop_yoga

pasekkozak

scena z: Marcin Prokop, SK:, , fot. Podlewski/AKPA

scena z: Marcin Prokop, SK:, , fot. Niemiec/AKPA
 
0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze