Tak naprawdę wygląda obóz Anny Lewandowskiej. Influencerka ledwo żyje! “Lekko nie jest”
Anna Lewandowska od lat słynie ze swoich kultowych obozów. Wydarzenia te są połączeniem sportu, samorozwoju i dużej dawki motywacji. Jedna z influencerek pokazała, jak naprawdę wygląda codzienność na “Camp by Ann” od kuchni.
Anna Lewandowska zbudowała silną markę osobistą
Anna Lewandowska od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję w sektorze usług związanych ze zdrowiem i fitnessem, sukcesywnie odcinając się od wizerunku opartego wyłącznie na popularności jej męża, Roberta Lewandowskiego. Obecnie w skład jej portfolio wchodzi kilka marek promujących zdrowy styl życia. Są to przedsiębiorstwa oferujące m.in. catering dietetyczny (SuperMenu), zdrową żywność i suplementy (Foods by Ann) oraz naturalne kosmetyki (Phlov). Jej najnowszym projektem komercyjnym jest wielofunkcyjne studio treningowe i szkoła tańca w Hiszpanii, odpowiadające na lokalne zapotrzebowanie na rynku usług wellness.
Równolegle Lewandowska kontynuuje realizację swoich flagowych projektów na rynku polskim. Przed niespełna tygodniem rozpoczęła się kolejna edycja jej cyklicznego zgrupowania sportowo-motywacyjnego, znanego jako Camp by Ann. Wydarzenia te od lat przyciągają setki uczestniczek, w tym osoby ze świata mediów. W trwającej właśnie odsłonie obozu bierze udział m.in. Julia Kuczyńska, szerzej znana jako Maffashion.
Tak wygląda obóz Anny Lewandowskiej
Wśród uczestniczek obozu znalazła się również Kinga Wierzbicka. Influencerka miała już okazję poznać Annę Lewandowską, gdy wspólnie nagrywały rolkę na Instagrama. Kinga, która zdążyła już zrelacjonować fanom swoje codzienne menu z wyjazdu, tym razem poszła o krok dalej i pokazała, jak wygląda jej przykładowy dzień na campie.
Pobudka codziennie około godziny 7, dlatego że o 7.50 zaczynamy już bieganie. To są moje pierwsze razy w życiu, także jestem bardzo dumna z siebie, że w ogóle daję radę. Tutaj na mecie jeszcze szybkie “piąteczki” z Anią i lecimy na śniadanie. Jest podawane w formie bufetu i zawsze jest zimna płyta i coś na ciepło. Dzisiaj akurat zjadłam pastę jajeczną, trochę warzyw i jeszcze twaróg z dżemem, żeby było coś na słodko – zaczęła Wierzbicka.
W dalszej części vloga influencerka zrelacjonowała kolejne treningi, a także pochwaliła się swoim obiadowym menu.
Po śniadaniu szybka przebiórka i lecimy na pierwszy trening o 11. No lekko nie jest, powiem wam. Tutaj akurat robiliśmy trening piramidowy. Były ciężary, ale było też trochę cardio. W trakcie takiego jednego treningu zegarek pokazał mi ponad 800 spalonych kalorii. Myślę, że duży obiad mi się należy. Tutaj mamy zupę ogórkową, kotleta mielonego i bataty. Na deser było też ciasto, zdrowy makowiec, naprawdę przepyszne – relacjonuje na nagraniu.
Obóz Lewandowskiej to nie przelewki
Kinga Wierzbicka zaprosiła swoich obserwatorów do wnętrza domku, w którym się zatrzymała. Na relacji pokazała m.in. klimatyczny kominek oraz materac służący jej do spania.
Czas na prysznic. Mamy krótką przerwę, więc zmiana outfitu na tak zwany domowy. Ze mną przyjechała praca, także siadam do laptopa, trochę ogarniam i czas na krótką drzemkę. Pokażę wam jeszcze, jak wygląda domek. Domki są 7-osobowe. Mamy salon, kominek. Tutaj mój pokój: śpimy na takich materacach – kontynuowała.
W harmonogramie dnia znalazł się również wykład poprowadzony przez Annę Lewandowską, co Kinga skwapliwie odnotowała w swojej relacji. Przy okazji influencerka zdradziła obserwatorkom, że po wyczerpujących ćwiczeniach uczestniczki mogą zregenerować siły na masażu.
Po krótkiej przerwie ruszamy na wykład. Tym razem z samą Anią Lewandowską, dużo motywacji tutaj było, a po chwila z rollerami, bo zakwasy są niemiłosierne. Lecimy na szybką przebiórkę i zaraz zaczynamy nasz wieczorny trening. (…) Ja poszłam jeszcze na masaż, bo jest tutaj taka możliwość. Na kolację było sushi, a potem to już tylko spanko – podsumowała.





