Tylko u nas! Policja i celnicy w domu Kory. To nagle zaczęła wyczyniać wokalistka
Życie w show-biznesie to nie tylko blaski, ale i cienie. Mogli się o tym przekonać Kora i Kamil Sipowicz, do których domu wtargnęła policja. Sprawczynią całego zamieszania była ich suczka Ramona.
Marihuana lecznicza
Podczas choroby nowotworowej Kory, Kamil Sipowicz walczył o zalegalizowanie marihuany leczniczej. Walka ta okazała się wygrana, lecz już po śmierci artystki. Dla samego Sipowicza jest to wielki sukces. Zapytany przez Wiktora Słojkowskiego w rozmowie z Kozaczek.pl, o to, czy czuje, że przegrał walkę o medyczną marihuanę, odpowiedział:
Nie, no zwyciężyłem, bo jest medyczna marihuana. To tak dużo.
Tajemnicza paczka dla psa Kory
Kiedy twoje życie opisywane jest na pierwszych stronach gazet, musisz liczyć się z tym, że śledzony jest twój każdy krok. Nikt się nie spodziewał, że skandal może wywołać… pies. Kora i Sipowicz mogli się o tym przekonać na własnej skórze, a właściwie ich ukochana suczka Ramona, która była etatową psią celebrytką. O swojej popularności przekonała się, dostając przesyłkę, zaadresowana na Ramonę Sipowicz.
Policja w domu Kory i Kamila Sipowicza
Sytuacja miała miejsce w czerwcu 2012 roku. Służby celne namierzyły w paczce wysłanej ze Stanów Zjednoczonych 60 gramów marihuany. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zaadresowana była właśnie na Ramonę Sipowicz. Kamil Sipowicz zapytany o najsłynniejszą aferę z Ramoną odpowiedział z uśmiechem:
Nie powiedziała nam o tym, że zamawia takie rzeczy niebezpieczne. Nie wiedzieliśmy o tym. Chciała zrobić Korze przyjemność, bo wiedziała, że mamusia źle się czuje, bo to już był ten okres przed diagnozą. No, i że zioło pewne bardzo lecznicze, które w Polsce nie można dostać dobrego, jakoś zamówiła. No niestety, jakiś inny pies to w urzędzie celnym wytropił.
Wiktor Słojkowski zapytał Sipowicza:
Zdziwiliście się, gdy wkroczono wam do domu, żeby sprawdzić, co tam się kryje?
Po słynnej przesyłce do domu Kory i jej męża wkroczyła nie tylko policja, ale też celnicy.
Zdziwienie to mało powiedziane. Jakoś o świcie ktoś zadzwonił do furtki i powiedział: “poczta”. Nie przyszło mi do głowy, że poczta nigdy tak rano nie przychodzi. Już jeden przeskoczył przez płot. To nie była poczta, była policja i celnicy.
Wiktora Słojkowskiego zainteresowała reakcja Kory na całe zajście.
Ja myślę, że Kora nie rozumiała powagi sytuacji, bo ona była osobą bardzo wolną i dla niej to była jakaś czysta abstrakcja- opisał Sipowicz jej reakcję.
Opowiedział również, że doszło w pewnym momencie do kuriozalnej sytuacji.
Jak ci celnicy i ci policjanci biegali z psem. Był drugi pies, który Ramonkę zadenuncjował, a trzeci pies biegał po całym domu, szukając ziół. Policjantka usiadła i zaczęła z Korą rozmawiać, Kory się radzić. Miała jakieś problemy osobiste. Tu ci wszyscy biegają z tym psem, a ta jej daje rady. To było typowe dla Kory, że nic właściwie nie jest tak do końca poważne. Urocza sytuacja w sumie udzielać porady życiowej policji, która trzepie ci chałupę – skwitował.
Cała rozmowa poniżej.

