“Zaszłam w ciążę, jak przerwałam leczenie”. Zaskakujące wyznanie Dominiki Gwit
Dominika Gwit od lat z powodzeniem łączy karierę aktorską z życiem prywatnym. Choć chętnie dzieli się w sieci fragmentami codzienności, konsekwentnie chroni prywatności najbliższych i do dziś nie pokazała twarzy swojego syna. W podcaście „Call me mommy” zdecydowała się jednak na wyjątkowo szczere wyznanie.
Pięć lat walki i diagnoza, która odebrała nadzieję
Droga Dominiki Gwit do macierzyństwa nie była prosta. Aktorka przez kilka lat bezskutecznie starała się o dziecko, zmagając się z niepłodnością pierwotną. Jak wyznała, cierpi na zespół metaboliczny, w skład którego wchodzą różne choroby autoimmunologiczne, a jednym z jego elementów była właśnie niepłodność.
Miałam niepłodność pierwotną. Choruję na zespół metaboliczny, w skład którego wchodzą różne choroby autoimmunologiczne. I między innymi w skład tego zespołu wchodziła właśnie niepłodność pierwotna. I leczyłam się tak już z 5 lat. I już w pewnym momencie pomyślałam sobie, że trudno, nie będę mogła mieć dzieci — mówiła w programie „Bez Tabu” dla Viva.pl.
Lata leczenia były dla niej ogromnym obciążeniem i to zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Z czasem zaczęła oswajać się z myślą, że może nigdy nie zostanie mamą. Tym większe było zaskoczenie, gdy los napisał zupełnie inny scenariusz.
Dominika Gwit zaszła w ciążę
Przełom nastąpił w najmniej spodziewanym momencie. Dominika Gwit przyznała, że w ciążę zaszła wtedy, gdy zdecydowała się zakończyć intensywne leczenie.
Zawsze mówiłam, że chcę mieć jedno dziecko. I udało się, po wielu latach leczenia. Kiedy? To dziwne, ale ja zaszłam w ciążę, jak przerwałam leczenie — wyznała.
W 2023 roku wraz z mężem, Wojciechem Dunaszewskim, powitała na świecie wyczekanego syna. Dziś aktorka nie ukrywa, że macierzyństwo to dla niej ogromna radość, ale też codzienne wyzwanie. W podcaście „Call me mommy” otwarcie mówiła o zmęczeniu i potrzebie wsparcia.
Tłumaczyłam światu, że mam nianię. No mam, bo nie mam nikogo innego do pomocy. Jakbym jej nie miała, to bym umarła — przyznała bez owijania w bawełnę.
Dominika Gwit sama zajmuje się dzieckiem
Dominika Gwit i jej mąż nie mają w Warszawie wsparcia bliskich. Oboje są „słoikami”, dlatego musieli zorganizować pomoc na własną rękę. Aktorka nie ukrywa, że bez zaufanych opiekunek trudno byłoby jej łączyć życie zawodowe z domowym.
Poradziłam sobie doskonale. Nie posłaliśmy małego do żłobka, bo nie chcieliśmy. Mamy natomiast przecudowne dwie dziewczyny, nianie, które są z nami, pomagają nam raz jedna, raz druga. My nie mamy żadnej rodziny tutaj w Warszawie, jesteśmy oboje słoikami z moim mężem, więc nie mamy nikogo, kto nam może pomóc — opowiadała.
Jak dodała, pomoc jest nieoceniona zwłaszcza teraz, gdy synek jest w wieku, który wymaga stałej uwagi.
Ja też potrzebuję, żeby w domu ogarnąć, wstawić obiad, wyprać, ogarnąć, odkurzyć. Dobrze mieć kogoś, kto będzie ze mną, bo mały jest w takim wieku, że cały czas potrzebuje atencji, cały czas potrzebuje, żeby coś z nim robić
Wkrótce chłopiec pójdzie do przedszkola, co ma nieco ułatwić codzienność. Dziś jednak Dominika Gwit nie boi się mówić głośno o tym, że macierzyństwo to nie tylko uśmiechy i wzruszenia, ale także realne zmęczenie i potrzeba wsparcia. Jej szczerość pokazuje, że nawet spełnione marzenia mają swoją wymagającą, ludzką stronę.


