Zillmann przerywa milczenie po rozstaniu z Walczak: “To się wymknęło spod kontroli”
Katarzyna Zillmann od miesięcy pozostaje w centrum zainteresowania nie tylko ze względu na sportowe osiągnięcia, ale też życie prywatne, które niespodziewanie stało się tematem publicznej debaty. Jej rozstanie z Julią Walczak zbiegło się w czasie z pojawieniem się w jej życiu Janji Lesar, co natychmiast uruchomiło falę spekulacji. Teraz sportsmenka postanowiła odnieść się do tego, co działo się wokół niej w tamtym czasie.
Relacja Zillmann z Janją Lesar i medialne zamieszanie
Związek Zillmann z Janji Lesar od początku wzbudzał zainteresowanie. Obie poznały się w programie “Taniec z Gwiazdami”, gdzie szybko było widać, że łączy je coś więcej niż tylko zawodowa współpraca. Po zakończeniu show pojawiły się zdjęcia, które tylko potwierdziły przypuszczenia.
Dodatkowe emocje wzbudził fakt, że obie zakończyły w tym czasie wcześniejsze związki. W przypadku Zillmann chodziło o relację z Julią Walczak, co dla wielu stało się punktem wyjścia do snucia teorii o zdradzie. Sama zainteresowana jasno zaznacza jednak, że rzeczywistość wyglądała inaczej niż internetowe narracje.
Katarzyna Zillmann o plotkach o zdradzie
W rozmowie z magazynem “Wysokie Obcasy” Zillmann wróciła do momentu, który, jak sama przyznała, był jednym z najbardziej intensywnych w jej życiu. Równolegle do nowych emocji pojawiły się też trudne doświadczenia związane z końcem wieloletniej relacji.
To się wymknęło spod kontroli. Zmiotło mnie z planszy, bo przeżywałam jednocześnie euforię i osobisty dramat, a jeszcze pojawiały się informacje wyssane z palca – powiedziała.
Jak podkreśliła, próbowała reagować na pojawiające się doniesienia, jednak skala przekłamań była na tyle duża, że z czasem zdecydowała się wycofać.
Próbowałam to prostować, ale było to tak złe, że nie dawało się do tego odnieść. Potem zniknęłam na parę tygodni – dodała.
W dalszej części wywiadu sportsmenka podkreśliła, że nie zamierza publicznie tłumaczyć wszystkich szczegółów swojego życia prywatnego. Jej zdaniem nie wszystko powinno być rozkładane na czynniki pierwsze przed opinią publiczną.
To nie byłoby w naszym stylu. Ale wystarczy tych interpretacji, które były dookoła. Tylko my tak naprawdę wiemy, co się stało, i niech tak zostanie – przyznała.
Zillmann jasno zaznacza, że granica między tym, co prywatne, a tym, co publiczne, jest dla niej ważna. Choć zdecydowała się zabrać głos, nie oznacza to pełnego otwarcia wszystkich rozdziałów tej historii.
Co dalej z Katarzyną Zillmann?
Dziś wioślarka wydaje się być w zupełnie innym miejscu niż jeszcze kilka miesięcy temu. Choć tamten okres był dla niej intensywny i trudny, teraz mówi o nim z większym dystansem i spokojem.
Jej wypowiedź nie zamyka tematu, ale wyraźnie go porządkuje, pokazuje, że nie każda historia, która trafia do mediów, oddaje rzeczywistość w pełni. A to, co naprawdę wydarzyło się między zaangażowanymi osobami, często pozostaje poza zasięgiem publicznych interpretacji.




