Artur i Paulina Żmijewscy są razem 31 lat. Wcześniej ich związek rozbiła znana aktorka!
Tak niewiele brakowało, by ten związek nie skończył się happy endem!
Artur Żmijewski po raz pierwszy pojawił się na wielkim ekranie w 1984 roku w filmie “Dzień czwarty”. Później regularnie grał w znanych polskich filmach, a prawdziwą popularność przyniosły mu seriale “Na dobre i na złe” oraz “Ojciec Mateusz”.
W latach 80. Artur Żmijewski był związany z koleżanką z liceum, Pauliną Petrykat. Zauroczona o dwa lata starszym chłopakiem Paulina zdecydowała się zaprosić go na pierwszą randkę. Wybrali się na turniej tańca towarzyskiego, po którym między nimi narodziło się uczucie. Na studniówkę poszli już jako para.
Niestety ich związek zaczął się psuć, gdy Artur Żmijewski poszedł na studia aktorskie w Warszawie i rozpoczął naukę w stolicy. Tam poznał Magdalenę Wójcik, która zawróciła mu w głowie do tego stopnia, że zerwał z Pauliną, która wówczas była już jego narzeczoną. Zakochani spędzali ze sobą każdą wolną chwilę i występowali razem w przedstawieniach teatralnych oraz produkcjach filmowych, przez cały ten czas utrzymując swój związek w tajemnicy. Jakiś czas później zauroczenie zaczęło przemijać, a relacja rozpadła się – podobno to Magdalena Wójcik jako pierwsza zdecydowała się zakończyć ich związek.
Skruszony ale i rozczarowany zakończeniem relacji z Magdą, Żmijewski zdecydował się wrócić do narzeczonej i błagać ją o wybaczenie. Paulina wybaczyła mu romans i zgodziła się zostać jego żoną, a aktor zrozumiał wtedy, że to właśnie ona jest miłością jego życia.
Paulina i Artur wzięli ślub w 1992 roku. I choć mogłoby się wydawać, że dalej jest już tylko “i żyli długo i szczęśliwie” – nie zawsze tak było. W jednym z wywiadów aktor przyznał, że często dochodziło między nimi do kłótni:
“Tuż po ślubie dochodziło między nami do kłótni o drobiazgi. (…) Musieliśmy nauczyć się żyć pod jednym dachem, tolerować swoje upodobania i nawzajem sobie ustępować. Najważniejsza okazała się obopólna dobra wola i to, że się kochamy”.
Rok po ślubie na świecie pojawiło się ich pierwsze dziecko – córka Ewa. W jednym z wywiadów Artur Żmijewski przyznał, że dziewczynka z miejsca skradła jego serce:
“Uwiodła mnie od razu, gdy wziąłem ją w ramiona. I tak już pewnie zostanie do końca. Paulina bała się kąpać małą, mówiła, że mam pewniejszą rękę i to ja powinienem zajmować się kąpaniem Ewy. Jak było trzeba – przewijałem córkę… I tak narodził się we mnie ojciec” – wspominał.
W 2000 roku para powitała na świecie syna Karola, a dwa lata później kolejnego chłopca, Wiktora.
W czasie gdy Paulina zajmowała się domem, Artur Żmijewski spełniał się jako aktor. Po latach przyznał jednak, że jego praca była nieprzewidywalna oraz pełna wyrzeczeń i cierpiało przez nią życie rodzinne:
“W pracy była sinusoida – raz miałem dużo zajęć, potem wcale. Zdarzało się, że mogłem przywozić i zawozić dzieci do szkoły, robić zakupy. Ale potem wchodziłem na plan, wstawałem o piątej i wracałem do domu o 22. Zamieniałem z żoną dwa słowa i szedłem spać. Bycie aktorem łączyło się z wyrzeczeniami, a koszt ponosiła rodzina” – powiedział w 2017 r. w wywiadzie dla “Twojego Stylu”.
Aktor przyznał też, że z powodu swojej pracy przegapił wiele ważnych momentów:
“Żałuję, że nie [byłem] lepszym [ojcem]. Nie widziałem wszystkiego, kiedy dzieciaki dorastały. Przegapiłem, kiedy stawały na nogi, mówiły pierwsze słowa. Paulina była przy nich, ja nie. Choć dzień ich urodzin był święty, podporządkowywałem temu grafik, opuściłem wiele przedstawień szkolnych, nie było mnie, gdy córka i synowie coś przeżywali. (…) Bycie aktorem łączyło się z wyrzeczeniami, a koszt ponosiła rodzina. Nie zepsułem dzieci pieniędzmi, luksusem. (…) Byłem gotów opłacić lekcje tenisa, dobrą szkołę, ale nigdy nie biegłem po nowego smartfona. Motywowałem, żeby dzieci pokonywały trudności, nie rezygnowały, bo pojawiają się schody” – powiedział Artur Żmijewski na łamach “Twojego Stylu”.
Dziś dzieci Artura i Pauliny są już dorosłe. Córka Ewa związała się ze światem muzyki, Karol poszedł w stronę gastronomii, a Wiktor zajmuje się fotografią i produkcją filmów.
Paulina i Artur do dziś pozostają szczęśliwym małżeństwem, dalekim od wszelkiego rodzaju afer czy afiszowania się swoim szczęściem w mediach. Para rzadko pojawia się na ściankach i medialnych wydarzeniach oraz niechętnie udziela wywiadów. Poza swoim jednorazowym “wyskokiem” w czasach studiów, Artur Żmijewski spełnia się w roli męża i ojca, i stawia rodzinę na pierwszym miejscu:
“Nie zdarzyło mi się wrócić do domu po premierze dwa dni później. Nie błądziłem, choć były okazje. Nie mam ochoty na żadne ekscesy czy skandale. Nie chadzam do knajp, nie jestem typem rozrywkowym. Mam tak mało czasu, że wolę go spędzać z rodziną. (…) Nigdy nie chciałem, żeby moje prywatne życie stało się przyczynkiem do dyskusji medialnej. I nigdy nie chciałem tą prywatnością handlować. To mój świadomy wybór” – cytuje aktora “Fakt”.
„Nie można milczeć gdy drugiemu dzieje się krzywda- należy podjąć obronę „ – Jan Paweł II Westerplatte 1987
Oj Artur, a tak cię lubiłam 😛 polecam serial “Odwróceni” z jego udziałem
A niby Taki swięty, ksiedza gra …
Tak robią panowie…
Nie aktorka rozbiła, a sam rozbił związek. Przestańcie przerzucać całą winę na kochankę. Beznadziejnie z jej strony, ale to ŻMIJEWSKI ZDRADZIŁ I ROZBIŁ SWÓJ ZWIĄZEK.
A te ,,drobiazgi ” o które się kłócili to nie czasem to, że wyruchał koleżankę gdy był zaręczyny?
Raczej “rozbił swój związek dla znanej aktorki”, a nie aktorka rozbiła…