Cztery śluby, rozwód i miłość aż do śmierci. Historia Krzysztofa i Ewy Krawczyk
Spędzili razem prawie 40 lat w zdrowiu i w chorobie...
Krzysztof Krawczyk i Ewa Krawczyk poznali się na początku lat osiemdziesiątych w słynnym barze “Cisza Leśna” w Chicago, gdzie Ewa pracowała jako kelnerka, a starszy o 13 lat Krzysztof dawał koncert. Ich znajomość szybko przerodziła się w głębokie uczucie, choć jak przyznała Ewa, wcześniej wcale nie wzdychała do słynnego artysty:
„Nigdy nie byłam jego fanką. W telewizorze wydawał się gruby, mały, no i tak jakoś jedno oko miał dziwne, wyglądało jak sztuczne. Ale jak zobaczyłam go na żywo, pomyślałam: „Co za ciacho. I jak śpiewa!” Robił to pięknie i zawsze był elegancko ubrany. Nie byłam jego fanką, nie znałam jego kariery, to on zwrócił na mnie swoją uwagę i walczył o tę miłość – wspominała początki znajomości.
Legenda głosi, że Krzysztof Krawczyk napisał ukochanej romantyczny liścik na jednej z serwetek:
„Słodka moja, chciałbym cię zapewnić, że wszystkie moje myśli są poświęcone Nam! Są one przeważane bardzo słodkie, choć czasami (tak zwykle, po prostu) martwię się – bo znam życie. Pamiętaj, jestem w Tobie i po Twojej stronie. Kocham cię!” – miały głosić słowa.
Kobieta ostatecznie przełamała się i dała Krawczykowi szansę. Szybko okazało się, że są dla siebie stworzeni. Niestety na drodze ich miłości stanęło kilka przeszkód, a jedną z nich była… żona.
Krzysztof przed poznaniem Ewy był dwukrotnie żonaty. Pierwsze małżeństwo z Grażyną Adamus szybko się rozpadło. W trakcie drugiego z Haliną Żytkowiak na świat przyszedł syn pary, jednak żona Krawczyka nie potrafiła odnaleźć się w roli matki. Jego drugie małżeństwo zakończyło się zdradą ze strony partnerki, co bardzo wstrząsnęło artystą.
Trzy lata po pierwszym spotkaniu, w 1985 roku Krzysztof i Ewa stanęli na ślubnym kobiercu. Szybko okazało się jednak, że nie jest to ich pierwszy i ostatni ślub – po powrocie do Polski okazało się, że w świetle polskiego prawa ślub w Stanach Zjednoczonych nie jest ważny. Małżeństwo postanowiło więc odnowić przysięgę w urzędzie cywilnym, a następnie w kościele.
W jednym z wywiadów Krzysztof Krawczyk zdradził, dlaczego jego poprzednie małżeństwa nie wypaliły:
„Każdy by coś w życiu zmienił. Mam wspaniałą kobietę. To mogę powiedzieć z czystym sumieniem. A obydwie poprzednie? Pierwsza – Grażyna, była miłością szkolną. Druga – Halina Żytkowiak, śpiewała z nami – mam z nią syna. Obydwa małżeństwa były bardzo spokojne. Jedynym problemem była moja poligamia w pierwszym związku, a w drugim ja zostałem zdradzony. I poczułem, co przeżywa kobieta mająca poligamicznego męża. Jeśli nie ma wierności, to to zabija małżeństwo. Teraz jestem monogamistą stuprocentowym” – opowiadał Krzysztof Krawczyk w 2008 roku w wywiadzie dla magazynu VIVA!.
Przez niemal 20 lat byli nierozłączni i szaleńczo w sobie zakochani. W jednym z wywiadów Krawczyk opowiadał o swojej ogromnej miłości do żony:
„Jestem tak przyklejony do Ewy, a Ewa do mnie, że nawet sobie tego nie wyobrażam. Raz spróbowaliśmy zrobić sobie tygodniową przerwę i czułem się, jakbym nie miał nogi albo ręki. Jednym słowem – jak kaleka. Bez Ewy wszystko wydawało mi się obce i takie dziwne” – mówił w wywiadzie z magazynem Gala.
Mimo to, para nieoczekiwanie zdecydowała się na rozwód w 2002 roku. W napisanej przez Ewę książce “Sława zniesławia” kobieta ujawniła, że jednym z głównych powodów były kłótnie o finanse oraz naiwność Krzysztofa w robieniu niekorzystnych dla siebie interesów. Wieczne kłótnie sprawiły, że Ewa zażądała rozwodu:
“Nie wytrzymałam i zażądałam natychmiastowego rozwodu. W tamtych czasach rozwód dostawało się bardzo szybko. Kochaliśmy się cały czas bardzo mocno, ale ja nie mogłam pogodzić się z tym, że z Krzysia robią takiego naiwnego, nic niewiedzącego o tym biznesie człowieka” – napisała w książce.
Rozstanie Ewy i Krzysztofa nie trwało jednak długo. Para po rozwodzie poszła razem na obiad, który skończył się… wylądowaniem w łóżku i ponownym zejściem się oraz kolejnym ślubem:
“Po rozwodzie poszliśmy do restauracji na obiad. Ani ja, ani on nie chcieliśmy opuścić domu, ponieważ nie wyobrażaliśmy sobie życia bez siebie. Więc wieczorem wylądowaliśmy we wspólnym łóżku. I dalej graliśmy koncerty, bo po sporządzeniu odpowiednich dokumentów mogliśmy grać koncerty i były to bezpieczne wypłaty. Ale tego, co zabrali wcześniej z ZAiKS-u, nikt nam nie zwrócił. Ja oczywiście postawiłam ultimatum, że wyjdę za niego ponownie za mąż, pod warunkiem że nigdy, ale to nigdy nie wspomni o swoim idealnym nowym pomyśle na życie, który będzie miał coś wspólnego z biznesem”.
Artysta wyznał też, że Ewa była dla niego bezpieczną przystanią:
„Mnie uratowała życie. Gdybym nie pokochał Ewy, nie wiem, jak by to było. A teraz czuję, że jestem na swoim miejscu, a miłość jest moim adwokatem. I to nie tylko do Ewy, lecz do ludzi w ogóle. Za zmarnowanie daru miłości powinno się iść do piekła”.
Ich miłość przetrwała wiele prób i trudności, aż do śmierci Krzysztofa Krawczyka w 2021 roku. Ewa była z nim do końca, wspierając go w jego ostatnich chwilach. Wciąż nie może pogodzić się z jego odejściem:
“Ten rok był dla mnie najgorszy w całym życiu, rok, który przepłakałam. Tyle, ile ja łez wylałam, to nie wylałam przez całe moje życie. Czy jest lepiej? Nie wiem, czy jest lepiej. Są dni, kiedy jakoś funkcjonuję, uśmiecham się, ale nachodzą takie dni, że jest ciężko” – wyznała w rocznicę śmierci Krawczyka w 2023 roku.