Historia trudnej miłości: Jacqueline i John F. Kennedy
On zdradzał ją na każdym kroku, ona do samego końca trwała u jego boku.
John F. Kennedy i Jacqueline Bouvier poznali się w 1952 roku w Waszyngtonie na przyjęciu u wspólnego znajomego. Choć pochodzili z różnych kręgów i dzieliło ich 12 lat różnicy, od razu wpadli sobie w oko.
Ich pierwsze starania o dziecko naznaczyły tragedie – w 1955 roku Jacqueline poroniła pierwszą ciążę, a rok później urodziła martwe dziecko. W sierpniu 1963 roku na świat przyszedł syn Patrick Bouvier, jednak zmarł dwa dni później.
Ostatecznie para wychowywała córkę Caroline (27.07.1957) i syna Johna Fitzgeralda Juniora(25.11.1960).
Jackie była niezbędna Kennedy’emu do osiągnięcia sukcesu politycznego. Na spotkania z nim przychodziły tłumy, ale tylko wtedy, gdy pojawiała się u jego boku. Jako Pierwsza Dama była ikoną stylu. Miała ogromny wpływ na amerykańską historię i kulturę – dzięki niej odrestaurowano Biały Dom i uznano siedzibę prezydencką jako obiekt muzealny, któremu przypisano stałego kuratora. Na oficjalnych podróżach zagranicznych błyszczała – podczas pierwszej oficjalnej wizyty prezydenckiej we Francji, Jackie skradła uwagę dziennikarzy, gdy płynnym francuskim przytoczyła historię tego kraju i udowodniła, że jest nie tylko ładna ale i wykształcona. Kennedy żartował później: “Jestem tym mężczyzną, który towarzyszył Jacqueline Kennedy podczas podróży do Paryża”
Choć Jackie towarzyszyła Johnowi do samego końca, nie była to miłość łatwa, a JFK nie był przykładnym ojcem i mężem. Do historii przeszło jego powiedzenie: “Dostaję bólu głowy, jeśli nie uprawiam seksu codziennie”, którym tłumaczył liczne zdrady jakich się dopuszczał.
Jacqueline wiedziała o każdym skoku w bok swojego męża, jednak nigdy nie zdecydowała się na rozwód. W jednym z listów napisała do niego: “Jesteś nietypowym mężem, więc nie powinno Cię dziwić, że masz nietypową żonę. Bylibyśmy samotni, gdybyśmy byli z kimś normalnym”
W 1963 roku para straciła synka Patricka, który urodził się pięć tygodni za wcześnie i nie wykształcił jeszcze płuc. Jego stratę Jackie przypłaciła depresją. Zaledwie trzy miesiące później czekała ją kolejna niewyobrażalna tragedia – 22 listopada 1963 roku prezydencka para wsiadła do otwartego Lincolna, by powitać wyborców z Dallas w Teksasie. To właśnie tego dnia John F. Kennedy został postrzelony przez zamachowca i umierał na rękach żony, w drodze do szpitala. Gdy Jackie przewieziono na lotnisko, gdzie w samolocie Air Force One doszło do zaprzysiężenia wiceprezydenta Lyndona B. Johnsona, wciąż miała na sobie swój różowy kostium od Chanel przybrudzony krwią męża. Świadomie zdecydowała się w nim pozostać mówiąc: “Niech widzą, co zrobili”.
Jackie długo nie mogła się pozbierać po śmierci męża. W jednym z listów pisała, że “wolałaby stracić życie, niż stracić Jacka”. Po jego śmierci udzieliła też wywiadu dla “Life”, w którym wyznała: “Nie będzie drugiego takiego prezydenta”. Nigdy nie przestała kochać Kennedy’ego, choć pięć lat po jego śmierci ułożyła sobie życie na nowo i wyszła za greckiego milionera Aristotelisa Onasisa.
W 1994 roku wykryto u niej zaawansowanego chłoniaka nieziarniczego. Jacqueline Kennedy zmarła 19 maja 1994 roku i została pochowana obok swojego pierwszego męża, Johna F. Kennedy’ego na cmentarzu narodowym w Arlington.
Amerykański bubek odbijał sobie kompleksy bo miał przy sobie kobietę o kilka poziomów wyżej….
Ona chciała się z nim rozwieść ale została opłacona przez swojego teścia bo rozwód byłby palmą na życiorysie Johna i nie miałby szans na prezydenturę.