Miłość, która spadła z nienacka. Historia Ewy Chodakowskiej i Lefterisa Kavoukisa
Choć nie szukała miłości, wakacyjny wyjazd odmienił jej życie na zawsze.
Ewa Chodakowska od 14 lat jest szczęśliwa u boku Lefterisa Kavoukisa, a od 10 lat para jest małżeństwem. Choć nie zdecydowali się na powiększenie rodziny i wiodą życie tylko we dwoje, pozostają jedną z najpopularniejszych “power-couple” polskiego show-biznesu, a w ich związku wciąż nie brak miłości, stabilizacji i wzajemnego szacunku. Jak do tego doszło, że się poznali?
Ewa Chodakowska swojego przyszłego męża poznała w trakcie wakacji, na jednej z greckich wysp. Choć od razu między nimi zaiskrzyło, jak wspominała w późniejszych wywiadach, nie szukała wówczas miłosnych uniesień:
„Nie szukałam wtedy partnera, wręcz przeciwnie, chciałam spokoju, ucieczki, odpoczynku, relaksu. A tak się złożyło, że znalazłam mężczyznę, który mi to wszystko dał”
Ona i Lefteris poznali się w beach barze prowadzonym przez jednego z jej znajomych. Trenerka pojawiła się na plaży z samego rana, a jej przyszły mąż był pierwszą osobą, na którą wpadła. Jakiś czas później ich drogi ponownie się ze sobą splotły, gdy Ewa zwiedzała wyspę i robiła zdjęcia, ponownie wpadając na Lefterisa:
„Mój znajomy na jednej z wysp prowadził beach bar. Prosto z portu, nie zważając na zmęczenie, wparowałam na plażę. Była piąta rano, miejsce wciąż tętniło życiem, a powietrze pachniało beztroską. Pierwszą osobą, na jaką wpadłam, był brat właściciela lokalu, mój Lefteris. Od tamtej pory pojawiał się na mojej drodze wielokrotnie, ale poza przyjacielskim „cześć” nie podejmowaliśmy żadnej rozmowy. Zafascynowana wyspą, biegałam z aparatem w ręce i, nie zważając na kompletny brak talentu, fotografowałam dosłownie wszystko. Aż któregoś dnia zrobiłam przypadkiem zdjęcie właśnie Lefterisowi. Spojrzałam na wyświetlacz i po raz pierwszy pomyślałam: jaki fajny facet. Podeszłam do niego, mówiąc: „złapałam cię”, i czas jakby stanął w miejscu. Nie mogliśmy przestać rozmawiać. Poczułam, że spotkałam swojego człowieka” – opowiadała w jednym z wywiadów.
Jej wybranek imponował Ewie do tego stopnia, że to właśnie dzięki niemu zdecydowała się zostać trenerką i związać swoje życie ze sportem:
„Lefteris to moja największa inspiracja. Człowiek o ogromnym sercu, nieskończonej cierpliwości, dojrzały i mądry. Mój osobisty anioł stróż. Nie mogłam uwierzyć, że jest trenerem personalnym. Patrzyłam na niego i wiedziałam, że chcę być właśnie taka jak on. Pomagać, wspierać, inspirować. Tym razem podjęłam naukę w college’u sportowym z pełną świadomością przyszłej profesji”
Rodzice Lefterisa niemal natychmiast zaakceptowali wybrankę syna i traktowali ją jak córkę. Nie mogli jednak zrozumieć, że trenerka zamierza “porzucić” ukochanego w Atenach i powrócić do Polski:
„Rodzice Lefterisa pokochali mnie, nazwali swoją córką. Problem pojawił się dopiero, kiedy postanowiłam wrócić do Polski, zostawiając Lefterisa w Atenach. Usłyszałam wtedy od jego mamy, że kobieta, która kocha swojego mężczyznę, nigdy nie wyjeżdża. Moje tłumaczenia na nic się zdały. Tylko czas mógł pokazać, że nasze rozstanie nie wynika z braku miłości, lecz z potrzeby podążania własną drogą. Po ostatniej rozmowie z ojcem Lefteris podszedł do mnie i powiedział: „mój tata kazał ci przekazać, że jest z ciebie bardzo dumny. W kółko powtarzał, że Mała wiedziała, czego chce, i wiedziała, co robi”. Udało się”
Ostatecznie ich miłość pokonała wszystkie przeszkody, łącznie z dzielącą ich odległością. Para stanęła na ślubnym kobiercu 25 września 2013 roku. Uroczystość miała miejsce w warszawskim klasztorze św. Józefa, a w ceremonii wzięło udział 80 osób. Ślub kościelny został poprzedzony ślubem cywilnym, który para wzięła na początku września w Sanoku.
W 7. rocznicę ślubu, Ewa wróciła wspomnieniami do uroczystości i zdradziła, że wiele rzeczy wypadło bardzo spontanicznie, a o niektórych całkowicie zapomniała z nadmiaru emocji:
„7 rocznica ślubu kościelnego. Nic nie było standardowe tego dnia. Same przygotowania trwały miesiąc. Suknia była krótka, a tort był w ciemno czekoladowym kolorze… bez lukru. Na pytanie osób organizujących przyjęcie: „Jaki jest nasz utwór do którego chcemy zatańczyć pierwszy taniec”, odpowiedzieliśmy zgodnie: „Nie mamy swojego kawałka, ale lubimy bardzo tańczyć do muzyki deep house” Na pytanie jednej z koleżanek: „O Boże Ewka! Gdzie masz bukiet?”, strzeliłam sobie z otwartej dłoni w czoło: „Nie mam bukietu”. I dobrze… dzięki temu miałam wolne ręce i mogłam przez całe nabożeństwo tulić się do Lefterisa. Nie było zabaw typowo weselnych, rzucania bukietem i innych. Latały za to kwiaty w powietrzu, serwetki pod sufitem. Tańczyliśmy na stole, a po ścianach lała się miłość. 11 lat razem, 7 lat po ślubie. Życzę nam takiej miłości na luzie forever”
Dziś Ewa i Lefteris dzielą swoje życie między Polskę i Grecję. Para kilka lat temu kupiła 360-metrowy apartament na warszawskim Mokotowie. Prócz tego małżeństwo może się pochwalić domem w Atenach oraz licznymi nieruchomościami, w które trenerka inwestuje zarobione pieniądze.
Choć w mediach wielokrotnie padało pytanie o powiększenie rodziny, ostatecznie Chodakowska ucięła wszelkie spekulacje i wyjaśniła, że świadomie zrezygnowała z posiadania potomstwa. W jednym z wywiadów wyjaśniła, że dziecko powinno zostać powołane na świat z miłości i chęci rodziców, a nie presji społeczeństwa lub zagwarantowania sobie opieki na starość. Trenerka podkreśliła, że nigdy nie miała i nie ma instynktu macierzyńskiego, dlatego nie chce powoływać na świat niechcianego dziecka:
“Ten, kto się decyduje na dziecko, nie może ulegać presji społeczeństwa. Dziecko musi być chciane, wyczekane, kochane. Nie jest sztuką sama prokreacja, sztuką jest wychowanie dziecka na wartościowego człowieka. A do tego potrzeba sto procent swojego czasu. To jest misja, zawód na dwadzieścia cztery godziny. Ja nie mam instynktu macierzyńskiego, ale to nie wynika z egoistycznych pobudek. Ja myślę o tej drugiej osobie, o tym, że nikt nie może być powoływany na świat z poczucia obowiązku, presji czy mody”.
25 września 2023 roku parze stuknęła 10. rocznica ślubu. Z tej okazji Ewa opublikowała archiwalne zdjęcia z uroczystości, z ich rodzinnego albumu oraz zwróciła się do męża słowami:
“10 rocznica naszego ślubu..
Kiedyś nie wierzyłam z śluby.
Kojarzyłam je z zatraceniem cząstki siebie..
Odebraniem wolności wyboru..
Aż pojawiłeś się Ty… @kavoukis ♥️
I tak 10 lat po ślubie..
Wybieram Ciebie..
każdego dnia
Dziękuję kochanie, za tę cudowną podróż, pełną spokoju, radości i szczęścia. Zawsze mówisz: „Twoje szczęście jest moim priorytetem”. Jestem najszczęśliwszy przy Tobie i na zawsze Twoja!”
Super Para nie to co kartofel i ann