Przez dekadę ukrywali swój związek. Historia miłości Bogumiły Wander i Krzysztofa Baranowskiego
Mąż wiernie trwał u jej boku aż do samego końca.
30 lipca 2024 roku media obiegła smutna wiadomość o śmierci legendarnej spikerki Bogumiły Wander, która odeszła w wieku 80 lat. Do samego końca był przy niej ukochany mąż, Krzysztof Baranowski, z którym przeżyła szczęśliwie ponad 40 lat. Choć na koniec dotknięta chorobą Alzheimera prezenterka nie poznawała już swojego męża, on wiernie trwał przy jej boku. Ich historia miłosna to gotowy materiał na film…
Gdy po raz pierwszy się spotkali, obydwoje byli w związkach małżeńskich i wychowywali dzieci. Ona była żoną Zbigniewa Żołędziowskiego, pracowała w telewizji i spełniała się jako dziennikarka. On został żeglarzem i podróżował po świecie.
Wpadli na siebie w 1979 roku podczas na balu architektów i z miejsca obydwoje zwrócili na siebie uwagę, choć nie mieli pojęcia, że los właśnie ich ze sobą związał.
“Nie miałem w planach zakochania się, to zawsze jest spontaniczne, przypadkowe” – podkreślał żeglarz w rozmowie z Krystyną Pytlakowską dla VIVY! W 2018 roku, z kolei Bogumiła dodała: “Kiedy pierwszy raz zauważyłam Krzysztofa na balu architektów, nie myślałam, że się to tak potoczy”.
Jakiś czas później Baranowski otrzymał propozycję poprowadzenia telewizyjnego programu o żeglarstwie. Na Woronicza pracowała wówczas Bogumiła Wander, doszło więc do kolejnego przypadkowego spotkania. Gdy dziennikarka czekała na taksówkę, Krzysztof zaproponował, że ją podwiezie.
“Bogusia właściwie sprowokowała nasz związek, bo kiedy ją odwiozłem do domu, czekała jeszcze na progu i pomachała mi ręką”.
Niestety, dalszy rozwój ich relacji został przerwany przez wyjazd Wander z rodziną na trzy lata do Brukseli. Baranowski z kolei udał się w samotny rejs na Antarktydę. Zdecydował się jednak pisać listy do Bogumiły:
“Wtedy do głowy nam nie przyszło, żeby coś “kombinować” razem. Łączyła nas wzajemna fascynacja, ale poznaliśmy się tuż przed moim wyjazdem do Brukseli w 1979 r. Mieszkałam tam z byłym mężem przez trzy lata, a Krzysztof brał udział w trudnym rejsie na Antarktydę. Stamtąd pisał do mnie piękne listy na poste restante. Jeden był wyjątkowy. Wróciłam z Brukseli, zadzwoniłam, żeby mu podziękować za niego, spotkaliśmy się, no i tak się wszystko zaczęło” – wspominała w rozmowie z Super Expressem.
Dziennikarka nie odpisała na listy Krzysztofa. Zamiast tego postanowiła odwiedzić nadawcę w ich wspólnym miejscu pracy po jego powrocie. On z kolei postanowił zaprosić ją na obiad do Kuźni Wilanowskiej. Mimo to, wciąż zachowywali pewną rezerwę:
“Byłem tak podekscytowany, że nic nie pamiętam. Oprócz tego, że zamówiła pstrąga i go nie jadła. Później tłumaczyła, że z wrażenia. Nasze przejażdżki samochodem wciągały nas coraz bardziej. Ale wciąż byliśmy na “pan”, “pani”. Bogusia opowiadała o sobie, a mnie podobała się coraz bardziej. Beznadziejna sytuacja. Ona miała męża i syna, ja żonę i dwójkę dzieci.”
Choć obydwoje byli zajęci, coś bezustannie przyciągało ich do siebie. Krzysztof postanowił zawalczyć o Bogumiłę i zapraszał ją na kolejne randki:
“Nie potrafiłem się oprzeć, by tej pięknej kobiety kolejny raz nie zaprosić na przejażdżkę. “Zobaczymy, co będzie z tego dalej” — starałem się odpędzać myśli. Pewnego dnia kupiłem szampana, dwa kieliszki i wyjechaliśmy w…pole. Wtedy wyciągnąłem butelkę i zaproponowałem, żebyśmy mówili sobie po imieniu. Po raz pierwszy pocałowaliśmy się. Ale nic nie zapowiadało dalszego ciągu. Nie wiedziałem wtedy, że Bogusia się we mnie zakochała. Zacząłem się raczej zastanawiać, czy czasem ja się nie zakochałem”.
Choć po czasie byli już pewni swoich uczuć, postanowili trzymać swoją relację w tajemnicy ze względu na dzieci – ona miała syna, którego wychowywała z mężęm, on żonę i dwójkę dzieci. Zdecydowali, że nie wejdą oficjalnie w ten związek, dopóki ich dzieci nie dorosną. Ich miłość musiała poczekać aż 10 długich lat. Dopiero w 1989 roku w końcu mogli być razem, gdy Bogumiła Wander po długiej batalii uzyskała rozwód z mężem.
“On na mnie czekał dziesięć lat. Niech mi pani pokaże mężczyznę, który będzie tak cierpliwie czekał na kobietę. Jedną z najwspanialszych cech Krzysztofa jest właśnie jego cierpliwość. To jest niesłychanie opanowany i spokojny człowiek. Na pewno ten czas oczekiwania mocno przeżywał, ale nie było innego wyjścia. Ja byłam emocjonalnie związana z dzieckiem, jak każda matka zresztą i pewne sytuacje trzeba było zaakceptować. Wydaje mi się, że łączyło nas i wciąż łączy, bardzo głębokie i dojrzałe uczucie”.
Po latach, na łamach swojej książki, Krzysztof Baranowski przyznał, że Bogumiła wyznała mu kiedyś, że nie kochała swojego męża:
“Sprawa zaczęła wyglądać poważnie. Bo już nie potrafiłem przestać o niej myśleć. No i brnęliśmy w to. Po latach Bogusia powiedziała mi, że nigdy nie kochała męża. Wyszła za niego, bo potrzebowała kogoś, kto się nią zaopiekuje, otoczy męskim ramieniem. On chyba też jej nie kochał – chciał mieć klejnocik w koronie, była taką kobietą-trofeum. Życie nas zaskoczyło, ale teraz zauważam, że tak pięknego okresu jak z Bogusią nigdy nie miałem”
W 2000 roku para zdecydowała się zamieszkać razem, a pięć lat później wzięli ślub. Niestety, po latach ich szczęście przerwała choroba – w 2020 roku w mediach pojawiła się informacja o pogarszającym się stanie zdrowia Wander. Jej mąż przyznał wówczas, że gwiazda choruje na Alzheimera i przebywa w specjalistycznym ośrodku w Konstancinie:
“Żona choruje. Dlatego jest nieobecna w życiu publicznym i już raczej tak zostanie. Bogusia żyje już w innym świecie. Oddałbym wszystko, by mnie pamiętała” – mówił.
Kolejne lata przynosiły jednak tylko cierpienie – słynna spikerka nie rozpoznawała już ukochanego męża, a jej stan ciągle się pogarszał:
“Zastałem ją w dobrej formie, siedziałem przy niej, trzymałem za rękę. Nawet sobie tutaj tańczyła. Obecnie żyje już w innym świecie i nie ma nawet świadomości, że była wielką gwiazdą” – wyznał mąż prezenterki.
Jakiś czas później w rozmowie z “Dzień Dobry TVN” Baranowski przyznał, że był zmuszony sprzedać ich okazałą willę, by sfinansować opiekę nad żoną w Konstancinie. Sam zamieszkał w malutkim mieszkanku w bloku. Do samego końca opiekował się żoną, odwiedzał ją w ośrodku i dawał jej odczuć swoją ogromną miłość. Bogumiła Wander zmarła 30 lipca w wieku 80 lat. Krzysztof Baranowski tak jak przysięgał na ślubie – był z nią tak długo, aż śmierć ich nie rozłączyła.
Dlatego nie warto pochopnie wylewac błota na tych ktorzy rozstaja sie aby zbudować nowy zwiazek. Miłość czasami wymaga poswiecenia. Sa przypadki gdzie romans to blad ale sa i tacy ktorzy dzieki temu wygrywaja zycie. Tych dwoje bylo sobie przeznaczonych. Pieknie ze im sie udalo.