Maurycy Popiel i Sara Janicka zapytani wprost, czy są PARĄ. Zrobiło się niezręcznie w śniadaniówce
Choć od finału ”Tańca z gwiazdami” minęło już kilka dni, to emocje wokół programu nie ucichły. Wciąż głośno jest o zwycięstwie Bagiego, które od początku wzbudza kontrowersje wśród jurorów. Tymczasem uwaga widzów coraz mocniej kieruje się ku parze, która ostatecznie zajęła drugie miejsce. Dwoje finalistów pojawiło się w weekendowym wydaniu „Halo, tu Polsat”. Spodziewali się rozmowy o programie i kulisach ciężkich treningów. Nie spodziewali się jednak, że rozmowa w pewnym momencie skręci w bardzo prywatnym kierunku. Co się wydarzyło?
ZOBACZ TAKŻE: Nowa wybranka Maurycego Popiela. Z nią spotyka się po rozwodzie. To śliczna blondynka
Pytanie, które zaskoczyło Popiela i Janicką
Maurycy i Sara stworzyli na parkiecie niezwykle zgrany duet. Ich choreografie często wzbudzały emocje, a widzowie chwalili naturalną chemię między partnerami tanecznym. W internecie zaczęły krążyć plotki, że tych dwoje może łączyć coś więcej niż tylko taneczna współpraca.
W śniadaniówce prowadząca Agnieszka Hyży postanowiła więc zapytać o to wprost. Najpierw zaznaczyła, że Sara Janicka od kilku miesięcy jest po rozstaniu z mężem, a Maurycy Popiel aktualnie przechodzi rozwód. Sugerowała, że podobne życiowe doświadczenia mogły ich do siebie zbliżyć. A potem padło zdanie, które natychmiast wywołało nerwowy śmiech w studiu:
A czy możecie teraz oficjalnie powiedzieć: jesteśmy razem albo nie jesteśmy razem? To jest ten czas — rzuciła w programie.
Cała Polska na to czekała
Maurycy Popiel nie pozwolił, by atmosfera niepewności utrzymywała się choćby sekundę dłużej. Nie próbował żartować, kluczyć ani odwracać uwagi.
Nie jesteśmy — powiedział, nie pozostawiając miejsca na domysły.
Sara Janicka zareagowała inaczej. Zdradziła, że nie miała nawet chwili, by śledzić jakiekolwiek plotki, bo życie w rytmie programu było zbyt intensywne:
Naprawdę nie docierały do mnie takie plotki, bo rzeczywiście było ich mnóstwo na temat każdej pary. Mi było nawet czasami bardzo głupio, że ja bliskim na wiadomości nie odpisywałam…
ZOABCZ TAKŻE: „Mam dość”. Maurycy Popiel nie wytrzymał po finale. Padły mocne słowa
Zero czasu na życie prywatne
Tancerka przyznała, że przez 10 tygodni funkcjonowali praktycznie tylko na sali treningowej. Dni zlewały się w jedno: poranne próby, poprawki układów, nagrania, przymiarki strojów i kolejne wejścia na parkiet. W takim rytmie trudno było złapać oddech, a co dopiero znaleźć czas na analizowanie doniesień z portali plotkarskich czy śledzenie komentarzy w sieci.
Nawet czasami bardzo głupio mi było, że ja bliskim na wiadomości nie odpisywałam, bo w tym programie jest taki pęd czasu, że tak naprawdę, zamiast celebrować tę sytuację, kiedy my na przykład dostaliśmy pierwszą czterdziestkę i świetnie można się cieszyć, można odpowiedzieć na telefony, na komentarze, nie ma na to czasu, bo w poniedziałek musimy myśleć o czymś innym — wyjaśniła
Mimo tak wyczerpującej odpowiedzi Agnieszka Hyży nie zamierzała odpuszczać wątku medialnych spekulacji. Dopytywała, czy w ogóle docierały do nich artykuły, które pojawiały się w internecie i czy wiedzą, co się o nich pisze.
Więc ja bardzo zaniedbywałam. Bardzo przepraszam teraz też wszystkich followersów i obserwujących, bo rzeczywiście chcieliśmy się skupić na tym, co było w programie, więc tym bardziej, jak mówicie o jakichś artykułach, to tym bardziej nie było czasu ich czytać — powiedziała.
Jaki mają obecnie kontakt?
Agnieszka Hyży wiedziała, że widzowie chcą usłyszeć nie tylko o technice tańca czy kulisach programu, ale także o tym, czy ich bliskość z parkietu przetrwała w codzienności. W końcu przez dziesięć intensywnych tygodni widywali się codziennie, dzielili stres, emocje i wielogodzinne treningi.
No ale nie ma co ukrywać, że przez te 10 tygodni no widzieliście się praktycznie codziennie, musieliście stać się sobie bliskimi ludźmi. Czy kontynuujecie to? Piszecie do siebie przez te dwa tygodnie? Co tam u ciebie? Halo? — nie odpuszczała Agnieszka Hyży.
Maurycy zareagował charakterystycznym dla siebie dystansem i humorem, który często rozładowywał napięcia także podczas programu.
Żyjesz? — odparł krótko Maurycy.
Sara natychmiast podchwyciła jego ton, dodając od siebie coś więcej i pokazując, że mimo codziennej intensywności programu wciąż potrafią żartować i dbać o kontakt.
Tak, głównie padło pytanie czy żyjesz? — wyjaśniła Sara.
ZOBACZ TAKŻE: Wojciechowska o Schuchardcie. Komentarz, który wywołał burzę







Ojciec czwórki dzieci! Co za wstyd, powien zapaść się pod ziemie. Że tez takiego gagadka promuja. Pewnie mu psycholoszka poiwedziała, żeby robił to co mu serce nakazuje. Zamiast zobaczyć radość w tym co już miał. Przegryw i tyle!