Sebastian Fabijański w 2022 roku zaserwował nam jedną z głośniejszych afer polskiego show-biznesu, gdy media obiegły informacje o jego rozstaniu z Maffashion i rzekomym romansie z Rafalalą.

Następnie aktor upewnił się, że jego nazwisko szybko nie zejdzie z pierwszych stron serwisów plotkarskich i wziął udział w Fame MMA, gdzie przegrał z kretesem po zaledwie 35 sekundach. Tuż po walce Sebastian oznajmił, że „walki to nie jego świat i nie ma ochoty ciągle komuś udowadniać”. Jakiś czas później zmienił zdanie i ponownie stanął w oktagonie, gdzie przegrał po 47 sekundach, pobijając tym samym swój dotychczasowy rekord.

Sebastian Fabijański o trudnych relacjach z ojcem: „Zimny chów to za mało powiedziane”

Sebastian Fabijański wspomina walki na Fame MMA. Towarzyszył mu paniczny strach

Teraz Sebastian pojawił się w podcaście WojewódzkiKędzierski, gdzie między innymi otworzył się w temacie swoich walk w Fame MMA. Prowadzący postanowili pociągnąć aktora za język, by wydobyć z niego wyznanie, dlaczego ostatecznie zdecydował się wziąć udział w walkach. Sebastian po raz kolejny zapewnił, że przede wszystkim kierowały nim pobudki finansowe ze względu na syna, jednak podkreślił, że tak naprawdę po głośnych aferach, których był głównym bohaterem, było mu już „wszystko jedno”:

Ja już byłem tak wyprany po tym wszystkim, co się działo, że już miałem takie „dobra, dawaj to”, już machnąłem ręką. Ja bym to wsadził do worka z taką brawurą totalną. W sensie jak już tyle się odj*bało w tym życiu moim i już jestem w takim momencie, to już lećmy na grubo, zróbmy sobie czas takiego przepalenia, spalenia i dekonstrukcji.

Jednocześnie tak jak podejrzewali internauci, Fabijański przyznał, że ze względu na zobowiązania zawodowe nie mógł dać z siebie 100% na ringu, a zamiast treningów był wówczas na planie filmowym. Aktor stwierdził, że bicie się w oktagonie jest nie do pogodzenia z byciem aktorem:

Ja się brutalnie przekonałem o tym i mam nadzieję, że innych moich kolegów aktorów pracujących czynnie, robiących filmy cały czas, że to jest nie do pogodzenia. Ponieważ wyobraźcie sobie taką sytuację, że ja po pierwszej walce powinienem, wiedząc, że będę za chwilę bił się jeszcze raz, powinienem wejść w mocny trening, sparingi. Powinienem bardzo mocno zintensyfikować wszystkie swoje działania. Nie zrobiłem tego, bo wszedłem na plan filmu i robiłem go od połowy marca do końca czerwca. I teraz wyobraźcie sobie taką sytuację, że ja tam przychodzę, zrobiłem sparing, już abstrachując od tego, że w umowie są kary i tak dalej, nieważne. Ja bym się zcancelował z branży, ponieważ jeśliby poszło w eter, że Fabijański jest niepoważny, bo se wymyślił jakieś Fame MMA, gdzie się bije i przychodzi na plan z podbitym okiem i zagraża produkcji, to ja staje się niebezpieczny.

Fabijański wrócił też wspomnieniami do swojej drugiej walki, po której został wyniesiony na noszach. Okazuje się, że w trakcie walki doznał kontuzji kolana, po której spanikował i nie chciał już dalej walczyć. Podkreślił jednak, że jego stan wcale nie wymagał wynoszenia go na noszach:

Wchodząc do oktagonu nie sądziłem, że jestem w stanie aż tak zgłupieć. Ja przed wyjściem powiedziałem trenerowi „nie, ja nie wychodzę, ja nie dam rady”. On mnie musiał reanimować psychicznie, żebym ja tam w ogóle wyszedł. Włącza ci się lęk przed wszystkim w tym momencie. Przed tym, że coś ci się stanie, że się zbłaźnisz, no cała plejada, cały wszechświat lęków. Śniło mi się przed walką kilkukrotnie, że ja skręcam kostke. Wydarzyło się finalnie to, że se zepsułem kolanko. Kontuzja jest faktem, rozwaliłem kolano, łękotka mi strzeliła. To było tak, że ja kopnąłem dwa razy swojego przeciwnika, poczułem coś w kolanie, że mi strzyknęło coś, opuściłem rękę, dostałem bombę, uklęknąłem i przy tym klęknięciu jeszcze coś. Ja mogłem pewnie walczyć dalej na adrenalinie i tak dalej, natomiast mi to tak zryło łeb w tym momencie, że ja już widziałem siebie przez pół roku z więzadłami krzyżowymi po operacji, gdzie ja mam przecież tyle rzeczy do zrobienia, tyle planów, ja nie mogę sobie czegoś takiego zrobić. Później pojawiły się nosze, ja chciałem zejść, żeby była jasność. Nie chciałem w ogóle na tych noszach, chciałem wykuśtykać.

Sebastian zdradził też, że w trakcie drugiej walki był mocno poturbowany przez bardzo intensywne treningi, co mogło rzutować na jego błyskawiczną przegraną:

To ile ja musiałem przy tym wykonać pracy psychicznej i fizycznej… Ja startowałem do drugiej walki z pułapu 94 kg. Finalnie skończyło się na 82. Te 12 kilo same się nie zbiły, one się zbiły wraz z bardzo mocnym i intensywnym treningiem. Ja wchodziłem do tej klatki ostatnio z dwoma pękniętymi żebrami, ledwo co mogłem ruszać prawą ręką, miałem w ogóle chyba naderwany najszerszy grzbietu, z barkiem problem. Wchodziłem jak jakiś paralityk pi*przony.

Na koniec przyznał, że przez cały ten czas towarzyszył mu duży strach:

Wchodzisz w takim stanie, trener patrzy na ciebie przerażony, ja k*rwa widzę strach w jego oczach i muszę iść po tych schodkach do góry (…) i nagle musisz się stać kimś innym.

Doceniacie jego szczerość?

Sebastian Fabijański zarobił KOSMICZNĄ KWOTĘ za walki! Włodarz Fame MMA komentuje

pasekkozak

Sromotna klęska Fabijańskiego na Fame MMA. Zabrał głos po przegranej

scena z: Sebastian Fabijański, SK:, , fot. AKPA

scena z: Sebastian Fabijański, SK:, , fot. AKPA

Sebastian Fabijański na konferencji Fame MMA, fot. YouTube: FAME MMA

Sebastian Fabijański na konferencji Fame MMA, fot. YouTube: FAME MMA

scena z: Sebastian Fabijański, SK:, fot. Michał Baranowski/AKPA

sebastian.fabijanski.official