Nie cichną echa nowej afery dopingowej z Robertem Karasiem w roli głównej. Polski triathlonista ukończył w tym roku 10-krotnego IronMana w Brasil Ultra Tri w Rio de Janeiro i pobił rekord świata. Okazało się jednak, że w jego organizmie wykryto zakazane substancje, a każde kolejne tłumaczenia się, tylko coraz bardziej pogrążały sportowca wizerunkowo.

Początkowo zapewniał, że nigdy nie brał żadnego dopingu, a substancje pochodziły prawdopodobnie z branych przez niego leków. Później wyjaśniał, że nie wiedział, co mu podano, ale zapewniano go, że „po 72 godzinach nie będzie tego w organizmie”. Następnie tłumaczył, że tak naprawdę chciał środek, który da mu „sztuczną przewagę nad innymi rywalami”, ale podkreślił, że „nigdy nie wziął środków dopingujących żeby zostawić w tyle konkurentów i niesprawiedliwie dobiec do mety”.

Nic więc dziwnego, że po tak pokrętnych tłumaczeniach spadł na niego medialny lincz, a głosy oburzenia płynęły zarówno ze świata dziennikarzy sportowych, innych sportowców jak i niektórych celebrytów.

Celebryci komentują aferę z Robertem Karasiem. Natalia Siwiec: „W tym kraju nie możesz być PRAWDZIWY”

Sebastian Fabijański staje w obronie Roberta Karasia. Mówi o swoich doświadczeniach z medialną nagonką

Robert Karaś nie był jednak całkowicie osamotniony w swojej walce o naprawę wizerunku – po jego stronie prócz Agnieszki Włodarczyk stanęli między innymi Karolina Pisarek z mężem, Natalia Siwiec, Marcin Dubiel, a teraz także… Sebastian Fabijański, który tak jak Karaś, wkrótce stanie do walki w oktagonie na Fame MMA.

Aktor w rozmowie z Pudelkiem wyznał, że nie zamierza oceniać kolegi, ponieważ całkiem niedawno sam znalazł się w podobnej sytuacji:

Z racji tego, że czasy są szybkie, świat jest scrollowany, to bardzo łatwo jest przypiąć komuś łatę. Ja ani nie będę mówił, że wiem, jaka jest prawda, czy wspierał Roberta, mówiąc: „Słuchajcie, dajcie mu spokój, bo on nie ma nic na sumieniu”, ani nie będę tym, który będzie na niego pluł. Ponieważ wiem, jak łatwo jest wejść w jakąś szufladę i jak działa ten mechanizm mediów. Że z dnia na dzień stajesz się clickbaitem, który jest bardzo klikalny. Ludzie w tych czasach bardzo lubią wyrokować, oceniać i sądzić. To jest takie trochę smutne, że każdy coś ma na sumieniu, każdy popełnił błąd, pomylił się, zrobił coś głupiego, odwalił jakąś lipę, a tak łatwo przychodzi ocenianie innych i wytykanie im tego później przez całe życie – ubolewał.

Jednocześnie przyznał, że będąc celebrytą trzeba się liczyć z głośną krytyką czy śledzeniem swoich poczynań w mediach. Jak jednak zauważył, czasem spadająca krytyka czy hejt potrafią być niewspółmierne do przewinienia:

Ja wiem, że ci ze świecznika w rozumieniu tych ludzi pchają się na ten świecznik i dają przyzwolenie, żeby ich oceniać. Ja też to biorę na klatę, nie będę robić z siebie bidulka, że mnie tak atakują, bo to jest hipokryzja totalna. (…) Natomiast to, co ludzie z nim robią… Ludzie potrzebują katów, potrzebują ofiar… Z drugiej strony on był takim superbohaterem. Gościem, który wytrzymał wszystko i nagle ten superbohater ma skazę i na tej skazie ludzie się teraz tak, wiesz, jak pasożyty.

Na koniec aktor stwierdził, że Karaś niepotrzebnie wpadł w wir tłumaczeń i wyjaśnień. Bazując na własnym przykładzie, Fabijański doszedł do wniosku, że w takiej sytuacji najlepiej wydać krótkie oświadczenie i nie dawać ludziom pożywki do nakręcania afery:

Ja mu to nawet powiedziałem wczoraj, że nie ma szans, ja się sam o tym przekonałem i próbowałem powiedzieć ludziom „prawdę”, swoją prawdę. Oczywiście nie ma prawd obiektywnie, ja poszedłem, powiedziałem prawdę i oczywiście co? Ludzie z tego zrobili, że ja jestem aktorem, więc udawałem, że jestem wzruszony, że ja płaczę, mimo, że te emocje były totalnie prawdziwe. Więc tłumaczenie czegokolwiek ludziom w tym zwariowanym, scrollowanym świecie jest zasadniczo strzałem w kolano, ponieważ nic nie wytłumaczysz. Krótkie oświadczenie i tyle. Zbierasz gromy, ale nie dajesz ludziom pokarmu, benzyny.

Sebastian Fabijański rapuje o… Rafalali! „Do Rafalali nocą wbiłem na gościnę…”

pasekkozak