Tylko u nas! Maja Ostaszewska w poruszających słowach wspomina posła Łukasza Litewkę: “To jest cios!”
Wiadomość o śmierci Łukasza Litewki była nieoczekiwanym ciosem dla polskiej sceny politycznej. Poseł zginął w tragicznym wypadku drogowym, a w niedzielę Traktem Królewskim przechodził marsz pod hasłem “Zerwijmy łańcuchy” połączony z hołdem ku pamięci zmarłego. Udało nam się porozmawiać z Mają Ostaszewską. Łzy cisną się do oczu po wspomnieniu o 36-latku.
Polski show-biznes w żałobie po śmierci Łukasza Litewki
Łukasz Litewka był znaną postacią polskiej polityki. Od kilku lat udzielał się w Sejmie, głównie na temat walki o prawa zwierząt. Przez wielu był uosobieniem empatii i nową nadzieją w rządzie. Wiadomość o jego tragicznej śmierci pogrążyła polski show-biznes w żałobie. W mediach społecznościowych kondolencje składali politycy, a także celebryci. Nikt nie mógł uwierzyć w przebieg feralnego dnia.
Do tragedii doszło 23 kwietnia po godzinie 13:00 na ulicy Kazimierzowskiej, prostej drodze łączącej Dąbrowę Górniczą z Sosnowcem. To właśnie w tym miejscu samochód osobowy nieoczekiwanie zjechał na drugi pas, gdzie zderzył się czołowo z nadjeżdżającym rowerzystą. Jednośladem kierował poseł, który zginął na miejscu pomimo akcji służb ratunkowych.
W sprawie przebiegu wypadku prowadzone jest śledztwo, a coraz więcej osób, chce oddać Łukaszowi Litewce ostatni hołd. Marsz pod hasłem “Zerwijmy łańcuchy”, który przeszedł w niedzielę ulicami Warszawy, został połączony z oddaniem mu honorów. Na miejscu nie brakowało gwiazd. Poseł również miał znaleźć się wśród maszerujących.

Marsz ku pamięci Łukasza Litewki
W niedzielne popołudnie ulicami Warszawy przeszedł marsz pod hasłem “Zerwijmy łańcuchy”. Początkowo inicjatywa miała pokazać niezadowolenie wobec bierności rządu po wprowadzeniu zakazu trzymania psów na łańcuchach.
Ponad 200 dni temu Sejm przegłosował ustawę zakazującą trzymania psów na łańcuchach, kolejno było weto Prezydenta, a po nim cisza… Sejm nie pracuje nad poprawkami, a projekty znowu trafiły do sejmowej zamrażarki. W praktyce oznacza to jedno – sytuacja zwierząt się nie zmieniła. W tym czasie organizacje prozwierzęce odebrały setki psów żyjących w skrajnych warunkach. Część z nich nie przeżyła – przekazywał organizator protestu.
Na Traktacie Królewskim pojawił się tłum osób, które chciały wesprzeć akcję. Wśród nich nie zabrakło także znanych postaci polskiego show-biznesu. Jednym z nich miał zostać także Łukasz Litewka, który zmarł w tragicznym wypadku drogowym w czwartek. Organizatorzy postanowili połączyć wydarzenie z marszem ku jego pamięci.
Udało nam się porozmawiać z Mają Ostaszewską o nastrojach podczas przemarszu. Brak posła jest odczuwalny na każdym kroku.
Maja Ostaszewska o Łukaszu Litewce. Wzruszające wyznanie
Maja Ostaszewska od lat angażuje się w walkę o prawa zwierząt. Obserwowała także działalność Łukasza Litewki, który stał się autentyczną zmianą w polskim Sejmie. Choć aktorka nie poznała posła osobiście, również przeżywa żałobie z powodu jego tragicznego wypadku.
Był niezwykle dobrym człowiekiem. To co robił dla zwierząt, dla chorych dzieci było niezwykłe. Jego bezinteresowność, otwartość i szczerość, którą czuło się w każdej akcji, którą podejmował i w każdej wypowiedzi. Osobiście go nie poznałam, ale bardzo go podziwiałam. To jest cios dla całego środowiska ludzi walczących o prawa zwierząt. […] Jest nam bardzo smutno z powodu tej tragicznej śmierci. To wstrząsające – wyznała nam.
Łukasz Litewka został wielokrotnie wspominany podczas marszu. Jego historia nadal wyciska łzy z oczu, ale sympatycy wierzą, że przekazał cegiełkę dobra, którą inni będą powielać w jego imieniu.
Całą rozmowę z Mają Ostaszewską zobaczysz poniżej:


