Były “Paskowy” TVP Info ujawnia szokujące kulisy pracy! “Coraz więcej osób leczy się psychiatrycznie”

Rządy PiS należą już do przeszłości, a nieoczekiwana zmiana partii rządzącej wywołała prawdziwy popłoch w stacji TVP, którą dotychczas Prawo i Sprawiedliwość traktowało jak swoją własną tubę propagandową i narzędzie do niszczenia opozycji. Oczy Polaków zwróciły się w stronę dziennikarzy Telewizji Polskiej, którym zaczęła grozić nagła utrata pracy:

Siedzimy pozamykani i załamani w swoich pokojach. Nie pokazujemy się i liczymy na cud i to, że zostawią nas w spokoju. Z drugiej strony mamy świadomość, że raczej już pozamiatane i atmosfera jest jak na Titanicu – relacjonował jeden z pracowników stacji.

Jak donosił portal Press.pl, czystki w pierwszej kolejności miały objąć “Wiadomości” i TVP Info. Jedną z pierwszych osób, które rozstały się ze stacją była Danuta Holecka, dotychczas uznawana za wizytówkę i twarz TVP.

Wielu internautów domagało się również zwolnienia lub ukarania “paskowych”, czyli ludzi odpowiedzialnych za umieszczanie na ekranie pełnych jadu i pogardy haseł nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. Wśród haseł znajdywały się perełki takie jak “Tusk atakuje polską suwerenność”, “Lewicowy faszyzm niszczy Polskę”, “Polska opozycja przeciwko Polsce”, “Politycy Platformy odpowiedzialni za śmierć dziecka”, “Barbarzyńcy znów próbowali zakłócić modlitwę za ofiary katastrofy” i wiele innych rewelacji.

Artur Orzech przerwał milczenie! Ujawnił kulisy swojego zwolnienia w TVP

Były “paskowy” TVP Info zabiera głos. Zdradza szokujące kulisy pracy w stacji

Teraz głos zabrał były “paskowy” z TVP Info – Bartosz Gonzalez. W rozmowie z Wirtualną Polską zdradził, że nie miał wpływu na to jakie “paski” (a właściwie “belki” jak uściślił) pojawiają się na antenie:

Paski pełnią rolę informacyjną, belki publicystyczną. Pamiętam, że kiedy zmarł Stefan Bratkowski, nestor dziennikarstwa, pytałem, czy dać informację na pasek. Wydawca dnia nie pozwolił. Ci, którzy krytykowali TVP i partię, nie mogli zaistnieć na antenie. Podobnie było z Oscarem dla Skolimowskiego. Raczej pisaliśmy “Polski film z szansą na Oscara”, nie wymieniając nazwiska reżysera, który był niechętny PiS.

Zapytany o swoje “ulubione” belki, wymienił:

Tę dotyczącą “Sylwestra Marzeń” w TVP, – Że była najlepsza na świecie. To było tak głupie, że po tym, jak kilka razy pojawiło się na ekranie, sama dyrekcja kazała to skasować. Wśród moich “pasków” był też: “Trump wygrał”, mimo że wszystkie inne telewizje pokazywały, że wygrał Biden. Takie było polecenie od dyrektora i trzymałem to na antenie do odwołania. Trudno, polecenie to polecenie. Wszystko, co się ukazuje na antenie na belce, musi mieć akceptację, również zdjęcie belki z anteny musi być na polecenie.

Okazuje się też, że nie stosowanie się do poleceń dyrekcji i zmienianie belek oraz pasków na własną rękę mogło skończyć się dotkliwą karą:

Nie można tam zmienić nawet przecinka, nie można zrobić żadnej adiustacji. Czasem zdarzały się nawet błędy stylistyczne czy wręcz ortograficzne. Tak. Przepisywaliśmy tak, jak nam podawali. Musieliśmy. Każda zmiana, zwłaszcza taka, która się nie spodobała, mogła się skończyć karą. Pierwsza to zawieszenie. W terminologii telewizyjnej oznacza to pozbawienie dyżurów. Czas trwania takiej kary jest całkowicie dowolny: może to trwać jeden dzień, może trwać rok. A sens tego działania jest taki, że w czasie zawieszenia nie zarabia się pieniędzy. Bo przecież nikt tam nie pracuje na etacie. Brak dyżurów oznacza brak wynagrodzenia. Druga często stosowana kara to tzw. dyżur za złotówkę. Polega to na tym, że jeśli na dyżurze, który czasem mógł trwać nawet i dwanaście godzin, coś się dyrekcji nie spodobało, wyceniała go na minimalną kwotę. Czyli w praktyce pracuje się za darmo – wyjaśnił.

Ostatecznie Gonzalez stracił pracę przez konflikt z “koleżanką prezesa” Małgorzatą Raczyńską:

Ona była w telewizji na zupełnie innych prawach. Wiadomo, “koleżanka prezesa”, nikt nie odważył się więc jej przeciwstawiać. […] Dostawaliśmy do nich bardzo długie belki z cytatami z poszczególnych wypowiedzi. Protestowaliśmy, nie było szans, żeby takie długie zdania zmieścić na ekranie. Napisałem w tej sprawie kilka maili do dyrekcji. I to była kropla, która przelała czarę. Rozwiązali ze mną umowę. Nie musieli mnie nawet zwalniać, bo nie miałem przecież etatu.

Były pracownik TVP zdradził coś jeszcze – choć stacja uchodziła za tubę propagandową PiS-u, a jej pracownicy za wspierających partię, okazuje się, że w kuluarach żarty z PiS-u były na porządku dziennym. Był to jedyny sposób dla wielu pracowników, by nie wykończyć się psychicznie:

To może zabrzmieć zaskakująco, ale w kuluarach TVP na porządku dziennym są żarty z PiS-u, kpiny z dyrekcji. Musi być jakiś wentyl, bo ludzie tam wymiękają. Coraz więcej osób leczy się psychiatrycznie. Cynizm ma swoje granice.

Na koniec dodał, że nie wierzy w reformę Telewizji Polskiej:

Wydaje mi się, że to jest już taki moment, że TVP Info nie da się zreformować. Nie da się zbudować niczego nowego, mając na pokładzie balast w postaci ludzi, którzy tam wciąż pracują. Zwłaszcza dziś, po bezprecedensowym włączeniu się w bieżącą politykę, bo przecież czym innym był protest w obronie TVP, zorganizowany przez samych ludzi z TVP? Publiczne medium protestujące przeciwko demokratycznie wybranej władzy? To jest absurd i niewyobrażalne naruszenie wszystkich zasad. To miejsce trzeba wyczyścić do piwnic i zbudować kompletnie od nowa.

Pracownicy TVP mają żal do Danuty Holeckiej? Nikt nie chce występować w „Wiadomościach”

pasekkozak

 

 
0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze