Od kilku tygodni fani Deynn i Daniela Majewskiego zastanawiają się, czy para jest jeszcze nadal. Internauci szukają kolejnych dowodów na to, że przechodzą kryzys. Pojawiają się też komentarze, że influencerzy robią to dla rozgłosu i zasięgów.

Deynn spędzi święta bez Majewskiego? Dom dekorowała sama! (ZDJĘCIA)

Marita Surma i Daniel Majewski przechodzą kryzys 

Wszystkie te doniesienia wychodzą z ich publikacji w mediach społecznościowych. Marita od pewnego czasu spędza czas sama w domu, a nawet ostatnio sama zabrała się za dekorowanie domu na święta. Z kolei Majewski wynajął nowe mieszkanie, spotyka się z innymi inluencerami na mieście i udaje, że bawi się świetnie.

Deynn ostatnio też zorganizowała na swoim profilu instagramowym Q&A i nie brakowało tam pytań o sferę związkową. Jeden z fanów zapytał wprost, czy to wszystko robią obecnie dla zasięgów. Influencerka odpowiedziała:

No weź! Nie po***ało mnie. Nie potrzebuję zasięgów. Nie pcham się nigdzie. To, co się dzieje, to życie! Mi też się może ono sp***dzielić, co nie?– pisze Deynn.

Deynn i Majewski UDAWALI, że się rozstali na potrzeby promocji?

Teraz Marita Surma po kilku tygodniach spekulacji odniosła się do wszystkich plotek. Opublikowała na InstaStories obszerny wpis, w którym potwierdza, że przechodzi kryzys z Danielem Majewskim:

Na wstępie chciałabym przypomnieć, że my też jesteśmy tylko ludźmi. Wiem, że dla wielu Instagram to bajkowe życie, że osoby z Instagrama nie mają problemów i myśli się, że ich życie usłane jest różami, no ale nie. Wszystko to, co dzieje się między nami, absolutnie nie jest ustawką czy graniem pod zasięgi. Znacie nas i wiecie, że to nasz czuły i najważniejszy element życia, który czasami po prostu zgubi jakieś części. Musimy je znaleźć i z instrukcją spróbować poukładać i udoskonalić na przyszłość — zaczęła.

Deynn i Majewski podniecają się prywatnym lotem: „OMG! Zaraz spełniam marzenia”

Przyznaje, że zaczęli chodzić na terapię, aby ratować małżeństwo:

Obecnie, od kilku tygodni, a w sumie już i miesięcy przechodzimy mega ciężki czas. Nie wyobrażacie sobie, co dzieje się w głowach każdego dnia. Dzieje się tak dużo, że zdecydowaliśmy się na terapię, bo sami nie potrafimy tego ogarnąć – tłumaczy.

Na koniec zaczęła bronić Daniela Majewskiego:Teraz najważniejsze: na początku niczego nie prostowałam, bo myślałam, że te plotki i teorie jak zawsze potrwają chwilę. Gdy widzę, jakie wiadomości czy komentarze (…) piszecie o Danielu, to muszę zareagować… i nie będę na to pozwalać. Nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością, bo nie próbowalibyśmy niczego nawet wtedy naprawiać”.