Ewa Krawczyk o PIERWSZYM spotkaniu z mężem. “Był żonaty i tyle ode mnie starszy”
Od wczoraj polskie media żyją wiadomością o śmierci Krzysztofa Krawczyka. Uwielbiany wokalista odszedł w wieku 74 lat. Zmagał się z covid-19, jednak kilka dni przed śmiercią poczuł się lepiej i opuścił szpital.
Krzysztof Krawczyk NIE ŻYJE. Miał 74 lata
Krzysztof Krawczyk – żony
Życie piosenkarza było równie barwne co jego najlepsze przeboje. Muzyk był trzykrotnie żonaty i jak sam przyznał, nie zawsze był wiernym partnerem. Jego podejście do życia zmieniła żona Ewa, dzięki której znów stał się wierzącym człowiekiem.
Ewa Krawczyk w 2014 roku udzieliła wywiadu serwisowi onet.pl, w którym opowiedziała Agnieszce Grozie, jak rozpoczęła się jej znajomość z legendą polskiej piosenki. Para poznała się w Chicago.
Krzysztof Krawczyk był legendą polskiej muzyki. Miał syna i trzy adoptowane córki
Ja 22, on 36. Pojechałam do mamy do Chicago. Jakimś cudem dostałam wizę. Był stan wojenny, nie można było wyjeżdżać, ale że mam w życiu mnóstwo szczęścia, pomyślałam, że przynajmniej spróbuję. Pojechałam do ambasady i udało się.
Na Krzysztofa Krawczyka trafiła, pracując w barze.
Po dwóch tygodniach stwierdziłam, że mam dość siedzenia i poprosiłam mamę, żeby załatwiła mi pracę. A ponieważ jej przyjaciółką była właścicielka bardzo popularnego w tamtych czasach w Chicago lokalu nocnego pod tytułem “Cisza Leśna”, zaczęłam pracować za barem. Wszyscy polscy artyści, którzy wyjeżdżali na “tournee po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie” w rzeczywistości grali właśnie tam. Gdy pracowałam, to był między innymi zespół No To Co, Jurek Połomski, Tadeusz Drozda, no i Krzysztof Krawczyk.
Znajomość rozpoczęła się niewinnie.
Krzysztof Krawczyk ogłasza KONIEC KARIERY. „Finiszując w biegu mojego życia”
Spodobałam mu się. Krzysztof mieszkał u perkusisty, w tym samym budynku co ja z mamą, która nie chciała, żebym sama wracała nad ranem z pracy. Poprosiła więc perkusistę, by odprowadzał mnie do domu. Jeśli nie mógł, zastępował go Krzysztof. Ja tego odprowadzania nie pamiętam, szłam z przodu, byle szybciej do domu i ciepłego łóżka, tylko czasem oglądałam się, czy on gdzieś tam za mną wciąż jest.
Na początku w ogóle nie byłam nim zainteresowana. Był żonaty i tyle ode mnie starszy. Jako młoda dziewczyna nie wyobrażałam sobie, że mogę mieć o trzynaście lat starszego mężczyznę. Z mojej strony nie była to więc miłość od pierwszego wejrzenia – zwierzyła się.


SK: , , , , , , ,
fot. Palicki/AKPA

Zwykla szmata i prostaczka<to wszystko.