Tak wyglądało życie Adrianny Biedrzyńskiej. Los nie był dla niej łaskawy
Zostawiona przez partnera tuż po porodzie, oskarżona o oszustwo i walka z okropną chorobą.
Adrianna Biedrzyńska nie od razu chciała zostać aktorką: najpierw myślała o zostaniu skrzypaczką albo lekarką.
Ostatecznie zgłosiła się do łódzkiej filmówki, gdzie bez trudu się dostała.
Po szkole filmowej dostawała się do znakomitych produkcji m.in. “Lepiej być piękną i bogatą”, “Dekalog IV”, “Mała matura”, czy “Ucieczka” za którą dostała nagrodę na gdańskim festiwalu Młode Kino Polskie.
W tym czasie była zakochana w koledze ze studiów, Macieju Robakiewiczu, z którym doczekała się córeczki Michaliny. Niestety tuż po porodzie, partner zostawił ją dla innej.
Następnie związała się z Marcinem Miazgą, który na początku wyręczał ją w niemal wszystkich codziennych obowiązkach i zajmował się córką, Michaliną.
Niestety u szczytu sławy, w 2003 roku wszystko runęło…
Tomasz Stockinger oskarżył Adriannę Biedrzyńską i jej męża o oszustwo, którzy według niego mieli wyłudzać od znajomych pieniądze.
Tomasz Stockinger w 2003 roku żalił się w mediach, że zainwestował u męża aktorki, Marcina Miazgi wszystkie oszczędności (200 tys. zł).
Podobno to Biedrzyńska namawiała go do tego, mówiąc, że jej mąż zarabia wielkie pieniądze dzięki znajomości z geniuszem giełdowym Andrzejem Haraburdą.
Aktorka odpierała zarzuty. Na konferencji prasowej w hotelu Marriott tłumaczyła, że sama z mężem została oszukana przez Haraburdę.
Niedługo po konferencji, aktorka oświadczyła, że rozwodzi się z mężem, ponieważ nie była świadoma przekrętów męża.
Kilka lat później o Biedrzyńskiej znów zrobiło się głośno, tym razem to ona została ofiarą.
Andrzej G., który podawał się za organizatora konkursu recytatorskiego zamknął aktorkę w domku letniskowym, aby uwaga… spędzić z nią 50. urodzin.
Po siedmiu godzinach wypuścił gwiazdę do domu.
Na początku nikt nie chciał uwierzyć Biedrzyńskiej, aż policja faktycznie zatrzymała sprawcę porwania.
Z kolei kilka lat temu zdiagnozowano u niej guza mózgu.
W czerwcu ubiegłego roku z okazji Światowego Dnia Guza Mózgu opowiedziała o swojej chorobie:
“Jestem przykładem osoby, która na własne życzenie, stresem i depresją wygenerowała ten straszny gen”.
Aktorce na szczęście udało się pokonać straszną chorobę:
“Wygrałam z tym intruzem, który zadomowił się w mojej głowie, wygrałam dzięki mądrym, cudownym ludziom. We wrześniu minie siedem lat, kiedy to profesor Mirosław Ząbek, wspaniały neurochirurg, usunął tego nieproszonego gościa, a mój mąż Sebastian czuwał przy mnie tyle miesięcy, lat…” – pisała na swoim Instagramie.
Adrianna Biedrzyńska dziś kończy 60 lat: od 2017 roku jest żoną, Sebastiana Błaszczaka i spełnia się jako aktorka m.in. w serialu “Barwy Szczęścia”.
Obecnie jej życie można śledzić na Instagramie aktorki @adrianna_biedrzynska.
Ciekawe czy kasę oddała. Tak naciągać przyjaciół! Wstyd!
Ładnie wygląda, ale moralne zero, baganuaka Miazdze naiwniakow
FAJNIEJSZA I SYMPATYCZNIEJSZA NIZ TA CALA TROJANOWSKA-ZERO MORALNE.ZRESZTA MIAZGA MA JUZ NOWA MLODKE-NIE TO STARE PUDLO PODAJ CEGLE
lubię ją