Mieszkańcy warszawskiego osiedla oburzeni serialem Netfliksa. “Taka łatka “speluny” jest tylko w głowie ludzi”
Niedawno Netflix wypuścił hitowy serial „Aniela”. Produkcja odniosła wielki sukces do tego stopnia, że dostrzegli ją nawet widzowie spoza Polski. W serialu, poza tytułową bohaterką, główną rolę odegrało jedno z warszawskich osiedli, które jak twierdzą niektórzy mieszańcy, zostało przedstawione negatywnie i w sposób mijający się z rzeczywistością.
Warszawski Przyczółek Grochowski znów zagrał slumsy. Mieszkańcy nie są zadowoleni
„Aniela” to polski serial w reżyserii Jakuba Piątka i Kuby Czekaja ze scenariuszem Pawła Demirskiego. Produkcja niedługo po premierze na platformie Netflix, zaczęła odnosić niebywałe sukcesy. Jak podaje serwis FlixPatrol „Aniela” znalazła się w TOP 10 nie tylko w Polsce, ale także takich państwach jak: Ukraina, Czechy, Słowacja oraz Węgry. Poza tym serial stał się popularny w innych krajach, a w szczególności w Ameryce Południowej. W główną rolę tytułowej „Anieli” wcieliła się ikona polskiego aktorstwa, czyli Małgorzata Kożuchowska.
To tu w szkole nagrywali serial „Aniela”! Teraz uczniowie mają do aktorki PROPOZYCJĘ (WIDEO)
To właśnie na warszawskim osiedlu Przyczółek Grochowski, położonym na Pradze Południe rozgrywają się kluczowe wątki akcji w serialu “Aniela”. To tutaj trafia tytułowa bohaterka, która próbuje wyrwać się z osiedla przedstawionego jako slumsy i bieda.
“Ja p******ę! Ludzie! Czy wy musicie być tacy stereotypowi w tej patologii?” – krzyczy serialowa Aniela, w jednej ze scen Netflixa.
Jak się okazuje, mieszkańcy tamtejszego osiedla mają podzielone zdanie co do produkcji. Jedni cieszą się, że ich okolica została przedstawiona na wielkim ekranie, inni zaś są oburzeni, że ich miejsce zamieszkania zostało pokazane negatywnie, jako zapomniane peryferie.
Moim zdaniem to kwestia mentalności. Jedni się cieszą, inni wstydzą. A przecież nie ma powodu! Fakt, trochę niesprawiedliwie pokazali w produkcji osiedle, ale gdzieś musieli kręcić. A chyba trudno o bardziej nietypowe miejsce w Warszawie – zaczęła opowiadać rozmówczyni “Onetu”, która pracuje na wspomnianym osiedlu.
Modernistyczne budownictwo na Przyczółku Grochowskim z czasów PRL-u, które pojawiło się w serialu, bez wątpienia należy do kultowych miejsc na mapie miasta. Warto dodać, że to najdłuższy blok w Warszawie, który wije się przez 1,5 kilometra, a początki tzw. “Pekina” sięgają lat 60. i 70. Rozmówczyni wspomnianego serwisu twierdzi, że mimo stereotypów, jakie przyświecają temu miejscu, jest to normalne osiedle.
Jedni to ludzie biedniejsi, starsi, często samotni. Tacy co w tym wielkim bloku spędzili całe życie. Zanim się wprowadzili, latami czekali na przydział mieszkania. Drudzy — głównie młode małżeństwa z dziećmi. Codziennie widać, jak ktoś się wprowadza, zaczyna remont, wnosi meble. Tutaj place zabaw są pełne, do przedszkola blisko, okolica cicha, zielona i w sumie bezpieczna. To młodzi chcą tu mieszkać. Ja myślę, że taka łatka “speluny” jest tylko w głowie ludzi, co tego miejsca na oczy nie widzieli – dodała Pani Patrycja w rozmowie z “Onetem”.
I choć Przyczółek Grochowski stał się łakomym kąskiem dla wielu producentów filmowych, którzy przedstawiali tę część jako ubogą czy pataologiczną, to mieszkańcy mimo wszystko bronią swojego.
Tu nie ma żadnych slumsów, tylko normalna dzielnica. Ja bym jej za żadne skarby nie zostawiła – stwierdziła z oburzeniem inna mieszkanka w rozmowie z “Onetem”.
Ten serial to jest fikcja. Jak ktos jest glupi i nie rozumie to trudno.
Uśmiałam sie,świetny serial.