Nie żyje “Dyzio” z Ziarna. Jego historia zaskakuje: stracił wiarę i odszedł od Kościoła
Tworzył niegdyś dziecięcą twarz katolickiej telewizji. Był Dyziem, którego znały miliony. Jego życie potoczyło się jednak zupełnie innym torem. Po latach wyznał, dlaczego rozczarował się Kościołem. Jego szokującą historię przerwała niespodziewana śmierć.
Nagła śmierć Rafała Kołsuta
Dla całego pokolenia był symbolem dziecięcej wiary. Dyzio z „Ziarna” to postać, którą przez ponad dekadę grał Rafał Kołsut. Jego uśmiechnięta twarz na ekranie TVP kojarzyła się z dobrem i ciepłem. Lecz za tą telewizyjną fasadą kryła się zupełnie inna, bolesna opowieść. Historia młodego człowieka, który stracił wiarę, rozczarowany hipokryzją i spotkaniem z samym papieżem. Teraz, w wieku 33 lat, niespodziewanie odszedł 4 grudnia 2025 roku.
Dyzio, ikona dzieciństwa, jako dorosły mężczyzna opowiadał o swoim rozczarowaniu i dystansie do instytucji, której był przez lata twarzą. Jego życie to gotowy scenariusz na film o utracie złudzeń, ale też o poszukiwaniu własnej drogi w świecie komiksów i dubbingu. A jego nagłe odejście pozostawia po sobie nie tylko żal, ale i szereg pytań.
Od twarzy “Ziarna” do wyznania ateisty
Rafał Kołsut dołączył do “Ziarna” jako siedmiolatek i pozostał w programie aż do matury. Jednak w 2021 roku, w rozmowie z podcastem “Podcastex”, wyznał, że to właśnie doświadczenia z planu ukształtowały jego krytyczny stosunek do Kościoła:
Rzeczywiście występowanie w programie przyczyniło się do mojej radykalizacji wobec Kościoła – mówił.
Zderzenie nienagannego wizerunku księży przed kamerą z ich prawdziwym zachowaniem poza nią było dla młodego chłopaka szokiem. To właśnie tam zobaczył hipokryzję, która podkopała fundamenty jego wiary.
Audiencja u Jana Pawła II w 2004 roku
Kluczowym, traumatycznym momentem, który Kołsut opisał, była audiencja u Jana Pawła II w 2004 roku: “Doświadczenie traumatyczne dla młodego katolika” – ocenił. Dla niego papież był postacią niemal mityczną, “kimś większym od człowieka”. Spotkanie to okazało się bolesnym rozczarowaniem.
Papież automatycznie błogosławił przychodzących do niego ludzi i nie było z nim żadnego kontaktu – wspominał.
To poczucie dystansu i automatyzmu zniszczyło ostatni bastion, wiarę w instytucję Kościoła jako całość.
W swojej opowieści Kołsut wspomniał także o osobach, które uważał za autorytety. Jednym z nich był biskup Antoni Długosz, znany z piosenki “Chrześcijanin Tańczy”. Po latach hierarcha ten został oskarżony o tuszowanie przypadków pedofilii w Kościele. Kolejny autorytet runął, potęgując rozczarowanie i poczucie, że za religijną fasadą kryje się system pełen zakłamania.
Odejście z “Ziarna” i dalsze losy
W 2008 roku, tuż przed maturą, Rafał Kołsut podjął decyzję o ostatecznym zerwaniu z programem, który go ukształtował. Jak wyjaśnił:
Uznałem, że firmowanie twarzą programu, który ma jednak dosyć mocną funkcję moralizatorsko-propagującą Kościół katolicki, z którym zaczynało mi być już mocno nie po drodze, nie jest tym, z czym chciałem, żeby mnie kojarzono.
Po odejściu z “Ziarna” Kołsut zbudował życie z dala od religijnej telewizji. Ukończył Uniwersytet Jagielloński, zdobył tytuł doktora i pracował jako literaturoznawca oraz historyk komiksu. Był cenionym recenzentem, scenarzystą komiksowym, organizatorem Krakowskiego Festiwalu Komiksu. Jako aktor dubbingowy użyczył głosu m.in. Justinowi w “Czarodziejach z Waverly Place” oraz zagrał w nowej wersji filmu “Szatan z siódmej klasy”. Jego pasja i wiedza zyskały uznanie w środowisku.
Niespodziewana śmierć i tajemniczy wpis
Rafał Kołsut zmarł 4 grudnia 2025 roku. Przyczyna śmierci 33-latka nie została podana. Informację o jego odejściu przekazał przyjaciel, Rafał Szłapa, podkreślając ogromną stratę dla polskiego środowiska komiksowego. Kilka godzin przed śmiercią na profilu Kołsuta na Facebooku pojawił się wymowny wpis: “Przepraszam”, a zdjęcie profilowe zmieniono na czarne.
Śmierć Rafała Kołsuta to koniec historii pełnej sprzeczności. Jego nagłe odejście pozostawia poczucie niedokończonej opowieści i głębokiego smutku.
Szkoda kołdry człowieka!