Patrycja Sołtysik miesiąc temu miała dramatyczny wypadek. Teraz zainwestowali w “bezpieczną kapsułę”
Patrycja Sołtysik, to żona znanego dziennikarza Andrzeja Sołtysika. Miesiąc temu wraz ze swoją rodziną uległa poważnemu wypadkowi samochodowemu. Teraz kobieta sięgnęła pamięcią wstecz do tego dramatycznego zdarzenia i opowiedziała, jak się teraz czuje.
Żona Andrzeja Sołtysika i jej rodzina uległa straszliwemu wypadkowi! Ledwo uszli z życiem (WIDEO)
Patrycja Sołtysik wspomina wypadek samochodowy i mówi o swoim stanie
Patrycja Sołtysik zyskała popularność za sprawą swojego 20 lat starszego męża, Andrzeja Sołtysika, który jest znanym i lubianym dziennikarzem. Para od 2015 roku jest małżeństwem, a międzyczasie doczekali się dwóch pociech: Stasia i Antosi.
Patrycja Sołtysik świętuje 6 miesięcy córeczki. Pokazała urocze rodzinne kadry. Pozują na boso
Miesiąc temu w życiu Patrycji doszło do dramatycznego wypadku samochodowego. Kobieta i jej rodzina ledwo uszli z życiem, na szczęście nikomu nic się poważnego nie stało. Wszystko działo się na drodze ekspresowej S6 w okolicach Kołobrzegu, kiedy to Patrycja podróżowała z rodziną i nagle z niewyjaśnionych przyczyn ich podróż przerwała kobieta jadąca pod prąd.
Teraz Sołtyisk zdobyła się na szczery wpis w sieci, gdzie wspomina tamten moment. Kobieta wyznała, że do dziś dochodzi do siebie i walczy z traumą.
Miesiąc od dnia, w którym poznałam okrutny smak uczucia i świadomości jak życie jest kruche, jak w kilka sekund może wszystko się zmienić, skończyć… Nie dzielę życia na przed i po wypadku, ale wiem, że z tym wypadkiem już zawsze będę żyć. Na razie wracamy ( z różnym skutkiem) do normalności, do życia. Jednocześnie sięgnęliśmy po fachową pomoc, bo tym razem żadna mniejsza lub większa głowa nie ma mocy poradzić sobie z traumą sama – zaczęła Sołtysik na Instagramie.
Patrycja wyznała, że odebrała już swój samochód z wypadku i z jednej strony widok pojazdu przyprawia ją o dreszcze, a z drugiej strony jak sama mówiła, to dzięki wielkości i marce samochodu są cali. Przy okazji Sołtyisk wyznała, że jest wieloletnią klientką swojej firmy pojazdu, a nawet ambasadorką.
Zmierzyłam się w ciągu tego miesiąca z różnymi rzeczami i stanami. Zobaczyłam już po wypadku mój samochód sprowadzony do Krakowa i nadal „czuję nogi z waty” na wspomnienie o tym spotkaniu … z drugiej strony zobaczyłam tony maszyny, bezpieczniej kapsuły, która mimo wyrwanego koła i zerwanych hamulców … nas uratowała🤍 – dodała Patrycja.
