Sandra Kubicka wylądowała na SOR-ze w Tajlandii. “To jest jak jakiś niesmaczny żart”
Sandra Kubicka od ponad tygodnia bawi się na tajlandzkich wakacjach z całą rodziną. Celebrytka regularnie dzieli się w sieci rajskimi widokami oraz tym, co udało im się zwiedzić. Niestety beztroski czas przerwała kilkudniowa wizyta w szpitalu, o czym poinformowała na swoim Instagramie. Będąc na tamtejszym SOR-ze, modelka przeżyła duży szok.
Sandra Kubicka wylądowała w szpitalu na wakacjach
Sandra Kubicka obecnie przebywa na tajlandzkiej wyspie Koh Samui, która była jej wymarzonym kierunkiem. Influencerka nie ukrywa zachwytu, że udało się jej tutaj przyjechać dodatkowo ze swoimi najbliższymi. W tej podróży towarzyszy jej mąż Alek Baron, syn Leoś oraz babcia. Niestety wakacyjną sielankę przerwał pobyt w szpitalu, o którym opowiedziała na swoim Instastories. Kubicka doznała szoku, jak funkcjonują tamtejsze szpitale i porównała je do naszych placówek.
Szpitale w Tajlandii to inny wymiar, serio, ale tak pozytywny. Tak się cholernie bałam, ale gdy zadzwoniliśmy do naszego lekarza w Polsce, on sam powiedział: “W Tajlandii mają niesamowitą służbę zdrowia, nie musicie się bać”. “I serio, moje doświadczenie z SOR-em tu a SOR-em w Polsce, to jest jak jakiś niesmaczny żart. Płacę dziesiątki tysięcy ZUS-u, a gdy przychodzi co do czego, to muszę płacić za prywatną opiekę. A tu? Nie dość, że luksusy, to przyjęli w 3 minuty i od razu wzięli się do działania – napisała Kubicka na Instastories.
Dzieciństwo Sandry Kubickiej nie należało do łatwych. Była wychowywana przez babcię.
Celebrytka zwróciła się także do internautów i powiedziała, że gdyby ktoś musiał jechać do szpitala w Tajlandii, a dokładnie na Koh Samui, to absolutnie nie ma się czego obawiać. Dodatkowo opowiedziała o tym jak jej cała rodzina została tam przyjęta.
Spędziliśmy 4 dni w tajskim szpitalu całą rodziną, bo nie chcieliśmy się rozdzielać i aby ktoś został sam. W Polsce nie ma nawet mowy o tym, aby cała rodzina spała w jednej sali, gdy jedna osoba choruje. A tu? Najpierw na SOR dostaliśmy pokój z 2 łóżkami, a potem, jak nas przerzucili na oddział, to dostaliśmy 3 łóżka i prywatną łazienkę. Powtarzałam non stop na głos, że nie wierzę w to normalnie – dodała.
Kubicka, choć początkowo miała w planie zwiedzić kilka wysp, stwierdziła, że ze względu na synka odpuści sobie takie szaleństwo. Podczas rezerwacji uznała, że skupi się na dobrym dostępie do opieki medycznej i dużym, porządnym szpitalu w okolicy, który finalnie okazał się być potrzebny. Co prawda, nie zdradziła powodu pobytu w szpitalu, jednak jak sama napisała, przeżyła bardzo trudne chwile.
Dlatego zostaliśmy tutaj 2 tygodnie i szczęście w nieszczęściu faktycznie potrzebny był szpital. Wszystko już jest ok, wracamy do Polski, ale mam niedosyt Koh Samui, bo pierwszy tydzień to był dla mnie horror, potem chill w naszym domku, bo za dużo nie mogliśmy robić, no i tak naprawdę dzisiaj dopiero zwiedziliśmy wyspę, dzień przed wylotem. Chcę bardzo tu wrócić – wyznała.



Bezmyślni nieodpowiedzialni ludzie. Małe dziecko wozić po świecie na takie wyspy takj klimat i flora i fauna. Nie myśli o dobrodtanie dziecka tyko ja bo chce . Okropne młode bezmyślne osoby a niech płacą zdrowiem tylko swoim a nie biednych nic nie rozumiejących dzieci.
W wiekszosci Nasi lekarze to celebryckie oszołomu dla których liczy sie tylko kada aa niedobro pacjenta
To co pokazuje pani Kubicka to najpewniej prywatna kliniką.
Leczyłam sie w Tajlandii kilka razy i korzystałam z publicznych placówek, które wyglądają na tych wyspach bardzo, że tak to grzecznosciowo ujmę, skromnie.
Prywatne kliniki żądają ogromnych pieniędzy za byle usługę, bo wiedza , że turysta ma ubezpieczenie i ceny w kosmos windują. Np za czyszczenie ucha w prywatnej klinice na Koh tao 7 lat temu zapłaciłam 600pln w przeliczeniu na złotówki.
Na Koh Samui jest fantastyczny stomatolog, drogi jak w Polsce, ale jakość usługi nieporównywalnie lepsza.Dentysci są tam fantastyczni.
Pani Kubicka nie wglebia sie w temat opieki zdrowotnej w Tajlandii, bo i po co. Nie ma pojecia jak lecza sie przecietni Tajowie, jej to nie dotyczy. Bogata europejska celebrytka zaplacila i ma. Nie zdaje sobie sprawy, ze w RP jakosc uslug tez zalezy od znajomosci (NFZ) i kasy (prywatne opieka medyczna). 🫤