To był hit, który zna cała Polska. Wojciech Gąssowski wcale nie chciał go śpiewać
Piosenka „Zielone wzgórza nad Soliną”, która do dziś pozostaje jednym z największych przebojów Wojciecha Gąssowskiego, mogła nigdy nie wybrzmieć w jego wykonaniu. Trudno w to uwierzyć, biorąc pod uwagę, jak silnie utwór zapisał się w historii polskiej muzyki. Początki tej historii jednak wcale nie były oczywiste.
Kim jest Wojciech Gąssowski?
Wojciech Antoni Gąssowski (ur. 1943) to polski piosenkarz, gitarzysta i kompozytor, legenda polskiej sceny muzycznej. Jest jedną z rozpoznawalnych postaci polskiej muzyki rozrywkowej, szczególnie popularnej w latach 60. i 70. Karierę muzyczną rozpoczął jako wokalista zespołu Czerwono-Czarni, a później występował także z grupą ABC. Największą popularność zdobył jako solista, wykonując utwory utrzymane w stylistyce pop, rock and rolla oraz muzyki tanecznej.
Do jego najbardziej znanych utworów należą m.in. „Gdzie się podziały tamte prywatki” czy „Zielone wzgórza nad Soliną”, Party”, czy „Love Me Tender”. Jego twórczość jest kojarzona z nostalgicznym klimatem dawnych lat i do dziś cieszy się popularnością wśród słuchaczy różnych pokoleń.
Zobacz więcej: Zatrzęsienie gwiazd na benefisie Wojciecha Gąssowskiego. Jurksztowicz, Jeżowska, Jaworowicz, Kurowska
Historia piosenki „Zielone wzgórza nad Soliną”
Okazuje się, że utwór “Zielone wzgórza nad Soliną”, dzięki któremu Wojciech Gąsowski odniósł wielki sukces, niewiele brakowało, by nigdy nie ujrzał światła dziennego w jego wykonaniu. Przypomnijmy, że piosenka zadebiutowała w 1967 roku, niedługo po tym, jak artysta rozstał się z zespołem Czerwono-Czarni i rozpoczął nowy etap kariery z grupą Tajfuny.
Historia tego utworu zaczęła się od Czesława Grudzińskiego, cenionego pedagoga i twórcy muzyki poważnej, którego melodia stała się punktem wyjścia dla całej kompozycji. Jej potencjał dostrzegł jego dawny uczeń, Andrzej Korzyński, który podjął się przygotowania aranżacji. Do projektu dołączył także Janusz Kondratowicz, tworząc słowa, które idealnie współgrały z muzyką. Na końcu pozostało już tylko wybrać wykonawcę, aż wybór padł w końcu na Wojciecha Gąssowskiego.
Przyszedł do mnie któregoś dnia i lekko zakłopotany pokazuje kawałek melodii, mówiąc, że wydaje mu się ładny i że może mi się nada. Lubiłem i szanowałem profesora, więc posłuchałem, a że i coś było w tej kompozycji, powiedziałem, że postaram się tak to zaaranżować, żeby powstał z tego cały kawałek. […] Czuję się ojcem chrzestnym tej piosenki” – mówił Korzyński w rozmowie z “Angorą”.
Początkowo Wojciech Gąssowski nie był skłonny zaśpiewać utworu, z którego dziś jest bardzo znany i trzeba było go namawiać do podjęcia współpracy. Ostatecznie jednak trudno było mu odmówić.
Niech Korzonek nie opowiada, że mnie namówił do zaśpiewania. […] Jeszcze zanim usłyszałem piosenkę, poinformował nas, że skomponował ją jego profesor. Już to zabrzmiało fatalnie. Cośmy się nagimnastykowali, żeby się wykręcić – mówił Gąssowski w jednym w wywiadów.
Zobacz więcej: Legendy wkroczyły na scenę w Sopocie i uratowały Top Sopot Festival: “To są gwiazdy!”
Utwór, który osiągnął wielki sukces
Choć Wojciech Gąssowski początkowo podchodził do wykonania „Zielonych wzgórz nad Soliną” z pewnym dystansem, szybko okazało się, że utwór ma ogromny potencjał. Piosenka błyskawicznie zdobyła sympatię słuchaczy i dwukrotnie została wyróżniona tytułem Radiowej Piosenki Miesiąca, by wkrótce sięgnąć także po miano Radiowej Piosenki Roku.
Jej popularność otworzyła mu także drogę na scenę festiwalu w Opolu, co tylko umocniło jej pozycję na polskiej scenie muzycznej. Sukces utworu przyniósł artyście także wyróżnienie – tytuł Honorowego Obywatela Soliny. Dziś „Zielone wzgórza nad Soliną” uchodzą za jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli muzyki czasów PRL-u i są dowodem na to, że największe przeboje często rodzą się w najmniej oczywisty sposób.
Zobacz więcej: On Air Music Awards 2026. Relacja z wydarzenia część 2




