Barbara Bursztynowicz od 50 lat jest żoną Jacka Bursztynowicza: “Trafiłam na człowieka, który jest emocjonalnie stabilny”
Kim jest mąż aktorki?
Barbara Bursztynowicz dla wielu znana jako Elżunia z „Klanu”. Mimo ogromnej popularności, prywatne życie aktorki jest mało znane. Para rzadko udziela wspólnych wywiadów, czy razem pozuje na łamach magazynów kobiecych.
Oto historia miłosna Barbary Bursztynowicz i Jacka Bursztynowicza.
Bursztynowicz jest z mężem od 1976 roku. Poznała Jacka Bursztynowicza, na studiach w warszawskiej PWST – ona była na pierwszym roku, on na trzecim.
Ich pierwsze spotkanie było romantyczne i nieco dramatyczne: Barbara spóźniła się na randkę o dwie godziny, a Jacek cierpliwie na nią czekał. Ich uczucie napotkało przeszkodę w postaci adoratora Basi, z którym Jacek rywalizował lub, jak relacjonowała aktorka, “wygrał ją w pojedynku na argumenty”. Obaj wypili butelkę koniaku, lecz to Jacek, jak żartował, „został zwycięzcą na polu bitwy”,
„Jacek pięknie grał jazz, miał burzę włosów à la Jimy Hendrix i skórzaną kurtkę, która, jak się później okazało, wcale nie była ze skóry, tylko ze skaju. Do tego była pożyczona” – mówiła aktorka w Dzień Dobry TVN.
Przede wszystkim podczas tego ciężkiego momentu w życiu, aktorka zrozumiała, że Jacek Bursztynowicz, to świetny kandydat na męża.
Po powrocie z Leningradu Barbara ciężko zachorowała na nerki. Jacek czekał na nią na dworcu, zawiózł ją do szpitala i nie odstępował na krok. Kiedy aktorka wróciła do zdrowia, postanowił się jej oświadczyć.
Barbara szybko wprowadziła się do narzeczonego.
“Trafiłam na człowieka, który jest emocjonalnie stabilny i zawsze był mi wierny. Jacek daje mi zawsze poczucie bezpieczeństwa” – stwierdziła aktorka po latach w rozmowie z “Tiną”.
Para pobrała się w 1976 roku. Ślubu miał udzielić im ks. Jan Twardowski, legenda polskiej poezji i duchowny.
Natomiast pobranie się dla nich nie było takie łatwe. Ksiądz z rodzinnej parafii aktorki w Bielsku-Białej odmówił wydania zgody na ślub, ponieważ stwierdził, że biorą go tylko “dla efektu”. Dopiero po wielu prośbach wydał zgodę:
“Ksiądz w mojej parafii w Bielsku-Białej, skąd pochodzę, nie chciał nam dać pozwolenia na ślub, twierdząc, że artyści biorą go tylko po to, by mieć efektowną ceremonię” – opowiadała.
Po ślubie zamieszkali u matki Jacka, Jadwigi Lachetówny – wybitnej śpiewaczki. Po latach aktorka wyznała: “To nigdy nie jest dobre rozwiązanie. Młodzi powinni być osobno, ale jakoś przetrwaliśmy”.
5 lat po ślubie powitali na świecie córkę, Małgorzatę.
Para żyje ze sobą od blisko 50 lat i ani razu media nie rozpisywały się o ich kryzysie.
W rozmowie z Plejadą para przyznała, że zdarzają im się kłotnie, ale walczą o swoje małżeństwo:
“Jesteśmy z tego pokolenia, które walczy z kryzysami, a nie poddaje i rozwodzi przy pierwszych problemach” – mówił Jacek Bursztynowicz.
“To cud, że dwie indywidualności, takie jak my, potrafią się do siebie dopasować, uzupełniać się, że umieją razem przezwyciężać trudności i cieszą się nawzajem ze swoich sukcesów” – dodała aktorka.
Jak każde też małżeństwo przechodzili ciężkie chwile , które były świetnym testem na ich relacje:
„Mamy za sobą też bardzo ciężkie próby. Wiedzieliśmy, że mamy tylko siebie, na szczęście przetrwaliśmy. Cały czas też się siebie uczymy, swoich wad. Wiemy, że nie ma ideałów i z tych niedoskonałości staramy się śmiać i żartować. Najważniejsze jest, żeby mieć do siebie szacunek i akceptować swoją odmienność” – tłumaczyła Bursztynowicz w rozmowie z Dzień Dobry TVN.
Barbara i Jacek łączą wspólne zainteresowania kulturalne. Przez wiele lat wspólnie występowali w lirycznym kabarecie bistro „Na Francuskiej”, a także chodzą na spektakle i do muzeów. Basia mówi o mężu: „Jacek jest nadzwyczajnym rozmówcą, inteligentnym, z którym można pogadać na różne tematy”.
Jacek Bursztynowicz nigdy nie miał głównej roli w “tasiemcu”, jak żona, dlatego też nie zdobył takiej popularności.
Grał w takich produkcjach, jak: “Plebania”, “Klan”, “Ojciec Mateusz”, czy “Ranczo”.
Natomiast jest znakomitym aktorem teatralnym i dubbingowym. Podłożył głos w filach: “Logan: Wolverine”, czy “Diuna”.