Kinga Rusin sprzedaje swój warszawski apartament. Cena? Zwala z nóg
Odkąd w sierpniu 2020 roku Kinga Rusin zdecydowała się pożegnać z pracą prowadzącej „Dzień dobry TVN”, w jej życiu wiele się zmieniło. Zresztą patrząc na Instagram prezenterki, zdecydowanie na lepsze – no chyba, że ktoś bardzo nie lubi podróży. 50-cio latka większość część roku spędza bowiem na zagranicznych wojażach. Gdzie podróżuje gwiazda? Nierzadko do dalekich i egzotycznych zakątków. Nic więc dziwnego, że aktualnie „obywatelka świata” zdecydowała się sprzedać jedną ze swoich warszawskich nieruchomości.
Kinga Rusin wypoczywa w Grecji i grzmi: „PiS znów zrobił ludziom wodę z mózgu”
Kinga Rusin sprzedaje apartament na Mokotowie
Kinga Rusin jest właścicielką kilku nieruchomości, w tym luksusowych domów w Wilanowie i Konstancinie. Niemniej, być może już niedługo, pozbędzie się jednego aktu własności. Mowa o apartamencie na warszawskim Dolnym Mokotowie. Mieszkanie to dziennikarka kupiła w 2009 roku za dwa i pół miliona złotych. Dlaczego Rusin nie chce już dłużej trzymać tego lokum? Jak zdradza w jednym z wywiadów, chce wraz z partnerem zacząć inwestować pieniądze za granicą. Jak zaznacza, mieszkanie wciąż bardzo lubi i pożegna się z nim z ogromnym żalem.
Co wiemy o tej nieruchomości? Apartament liczy 188 metrów kwadratowych i posiada dwa poziomy. Ma też sześć pokoi i trzy sypialnie. W mieszkaniu znalazło się też miejsce dla kominka, a także imponującej biblioteczki. Nie brakuje w nim również designerskich dodatków. Za ile można nabyć ten „kawałek” luksusu? 5 milionów złotych…
W takich luksusach Kinga Rusin spędza czas w Afryce
Myślicie, że znajdzie się kupiec?


Po prostu jej zazdroscicie. Wyglada pieknie i ma kase.
To nie jest jej partner życiowy, tylko do interesów. Przyjaźnią się i tyle. Kinga nie jest w jego typie, on woli chłopców.
Taka to pożyje bogata
Kinia chce być bliżej Adele
Życie, które wiedzie jest dla mnie przerażające. Zupełna pustka. A na widoku publicznym podstarzała celebrytka, która nie wie co ma jeszcze zrobić lub pokazać aby o niej pisali. To musi prowadzić do głębokiej depresji i kasa nic tu nie pomoże.
no coz pewnie poznala nowe slowo – ostracyzm, czego mozna bylo sie spodziewac
A nie zostawi mieszkania jednej z córek żeby mogły potem narzekać jak to jest ciężko mając znanych i nadzianych rodziców i jak to pracowały na każdy metr tej chaty?
Nie lubię jej