Kto by przypuszczał, że pomiędzy tymi Paniami wyniknie taka awantura. Dzisiaj Weronika Rosati postanowiła skomentować kolejny wpis Kingi Rusin na jej temat: „Do „oczekującej na pozew” Pani Rusin. Miałam nadzieję, że poprzedni wpis to efekt emocji, nieprzemyślany impuls. Że chwilowe zaćmienie. Że kobieta – kobiecie nie zrobiłaby czegoś takiego celowo. Że popieranie postulatów Strajków Kobiet, „nigdy nie będziesz szła sama” to nie puste gesty (..) Jednak chodzi o prowokację. Celową strategię, polegającą na publicznym obrzuceniu błotem, by uruchomić lawiny hejtu. Prowokację do medialnego (na razie?) linczu” – napisała Rosati.

Drama Kinga Rusin – Weronika Rosati

Weronika Rosati nie odpuściła. Odpowiada dziennikarce

Kinga Rusin kilka godzin później opublikowała kolejny wywód. Tłumaczy, że w jej życiu najwięcej złego doświadczyła od kobiet, a najwięcej dobrego też od kobiet.  Podkreśla, że jeśli ktoś ją atakuje, nie patrzy na płeć.

Czy przez to, że kobiety wbijały mi często przysłowiowe sztylety straciłam wiarę w feminizm? Nie! Ale daleka jestem od wywieszania na sztandarach haseł o „kobiecej solidarności” czy „siostrzeństwie”. Czy jako kobieta, matka córek wspierająca na wiele sposobów inne kobiety, mam jednocześnie przymykać oko, gdy to właśnie jakaś kobieta mnie atakuje i to publicznie? Nadstawiać policzek? Niedoczekanie. Jeżeli ktoś mnie atakuje, nie patrzę na płeć. Siła kobiety polega na tym, że nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać, nie da się ustawić w jakichś schematach społecznych czy środowiskowych oczekiwań, będzie walczyć o to, w co wierzy i o swoje dobre imię – pisze Rusin.

Kinga Rusin znów atakuje Weronikę Rosati: „Widzę, że udaje ofiarę”

Uważa, że feministyczna wybiórczość nie pozwalająca kobiecie konfrontować się z kobietą, a jedynie z mężczyzną jest tak samo ograniczająca i zniewalająca jak każda inna opresja. Zapewnia, że „nie da się teraz wsadzić w jakąś płciową poprawność”.

Każda kobieta ma też wrogów-kobiety i spotyka się z wrogim działaniem innych kobiet. Zdarza się to wszędzie: w pracy, wśród znajomych czy w showbiznesie, na oczach wszystkich. Wtedy trzeba walczyć o swoje, bez pardonu. PS. Gdzie było siostrzeństwo, Karolina, Paulina, Weronika, gdy mnie linczowano w zeszłym roku (nie mówię o śmieszkowaniu), wylewano na mnie hektolitry hejtu i pomyj, gdy kłamano, że jest jakiś światowy skandal (tylko w Polsce pisano takie brednie), gdy wszyscy z lubością łykali te bzdury jak pelikany, bo mogli się na mnie wyżywać do woli?  Weronika, zapewne też w duchu siostrzeństwa, z poczuciem holiłudzkiej wyższości, nawiązała do tego w wywiadzie dwa dni temu, sprytnie posługując się insynuacjami, chociaż wielokrotnie (wspólnie z prawnikami) tłumaczyłam, że narusza to moje dobra osobiste. I ona mi będzie mówić o hejcie? I ona mi będzie teraz wywlekać hasło „nigdy nie będziesz szła sama” (przywłaszczając je sobie zresztą od Strajku Kobiet, choć w żadnym stopniu nie dotyczy ono jej sytuacji). Kto sieje wiatr, zbiera burz – zakończyła dziennikarka.

Karolina Korwin Piotrowska i Paulina Młynarska stanęły po stronie Weroniki Rosati. „Grubo poniżej”

Weronika Rosati w białej sukience, fot. Forum

Weronika Rosati/fot. FORUM

Kinga Rusin i Piotr Kraśko

Kinga Rusin, Piotr Kraśko, fot. AKPA/AKPA