“Wszyscy moi partnerzy nie dożyli do pięćdziesiątki” – historia nieszczęśliwych miłości Marzeny Kipiel-Sztuki
"Nie tracę nadziei, że pewnego dnia miłość przyjdzie do mnie nieoczekiwanie" - mówiła.
Marzena Kipiel-Sztuka dała się poznać jako Halinka w serialu “Świat według Kiepskich”, za którą pokochały ją miliony widzów. Niestety zabawna rola żony Ferdka Kiepskiego w komediowym sitcomie miała niewiele wspólnego z prawdziwym życiem aktorki, której los zdecydowanie nie oszczędzał – pochowała aż czterech partnerów, nie doczekała się dzieci i zmarła samotnie.
Jej pierwszą miłością był młody, uzdolniony muzyk, którego poznała będąc uczennicą szkoły średniej. Niestety, chłopak złamał jej serce i nakryła go na zdradzie:
“Nie chciałam opowiadać o Tomku, kiedy jeszcze żył. To była moja pierwsza, wielka miłość z czasów szkolnych, kiedy w Legnicy chodziłam do Technikum Budowlanego. On uczył się w zawodówce na murarza, ale miał też ukończoną szkołę muzyczną i był niezwykle utalentowanym i zdolnym chłopakiem. (…) Niestety, Tomek, dzięki któremu pokochałam jazz i bluesa, dość często grywał na dancingach. Któregoś razu pojechaliśmy do Karpacza, gdzie miał zarobić mnóstwo pieniędzy. Nocowaliśmy w hotelu i to właśnie w naszym pokoju nakryłam go ze striptizerką z knajpy, w której grał. To był dla mnie niewyobrażalny szok! “Spakowałam plecak, wyjechałam jeszcze tego samego dnia i tak skończyła się ta miłość. Nigdy nie wybaczyłam mu tej zdrady, choć już po rozstaniu nasze relacje były dobre, kumpelskie. Rudy, bo taką nosił ksywę, do końca swoich dni żałował tego, co zrobił” – wspominała w rozmowie z “Faktem”.
Koniec pierwszego związku zapoczątkował passę nieszczęść, jakie spadły na aktorkę. Tuż przed trzydziestką straciła obydwoje rodziców. By ich uhonorować, zdecydowała się zatrzymać pierwszy człon swojego rodzinnego nazwiska:
“Moi rodzice wcześnie zmarli. I to nie pod kołami samochodu, ale przegrywając walkę z ciężkimi chorobami. Tata tuż przed sześćdziesiątką, a mama zaraz po. Ja byłam wtedy przed trzydziestką i jeszcze nie grałam w “Kiepskich”. Nie mieli szansy zobaczyć mnie na ekranie. Dlatego też dołożyłam sobie do nazwiska moje nazwisko de domo, czyli Kipiel” – mówiła w wywiadzie dla Plejady.
Pierwszym mężem aktorki został Konrad Sztuka – producent filmowy i reżyser. Para spędziła ze sobą 10 lat życia nim podjęli decyzję o rozstaniu. Aktorka przyznała, że jednym z powodów rozpadu małżeństwa był jej pracoholizm:
“Byłam zafascynowana pracą. Teatr był dla mnie najważniejszy. Nie umiałam też zdecydować się na dziecko. Jak wielu artystów za bardzo skupiałam się na sobie” – opowiadała w rozmowie z “Na Żywo”.
Jej pierwszy mąż zmarł na raka w 2005 roku.
Kolejną miłością w życiu Marzeny okazał się być operator filmowy Mariusz Piesiewicz, którego poznała na planie serialu “Świat według Kiepskich”. Ich romans wywołał jednak niemały skandal, ponieważ mężczyzna miał wówczas żonę i dzieci. W ich burzliwej relacji nie brakowało rozstań i powrotów. Ostatecznie mężczyzna zdecydował się zostawić dla niej rodzinę. Gdy medialna burza ucichła, a para wreszcie mogła cieszyć się swoim związkiem, doszło do tragedii: w 2005 roku 44-letni Mariusz Piesiewicz dostał wylewu w trakcie pracy. “Umarł na moich oczach” – wspominała później aktorka.
Po śmierci Piesiewicza, Marzena związała się z Przemysławem Buksakowskim i po raz drugi stanęła przed ołtarzem. Para planowała wspólne życie, jednak na drodze stanęło im uzależnienie od alkoholu mężczyzny. Aktorka wielokrotnie próbowała zakończyć związek, jednak ostatecznie zawsze wracała do męża. Ostatecznie, po dwóch latach, małżeństwo zakończyła śmierć Buksakowskiego, który zmarł na niewydolność krążeniowo-oddechową.
“Jego śmierć zdarzyła się, gdy jako małżeństwo zaczęliśmy wychodzić na prostą. Kiedy miało być tak pięknie” – opowiadała później.
Po śmierci drugiego męża Marzena Kipiel-Sztuka całkowicie się załamała. Dopiero terapia i wsparcie bliskich pomogły jej wyjść z cięzkiej depresji:
“Trochę trwało, zanim odzyskałam równowagę po śmierci Przemka. Nie obeszło się bez terapii, psychiatry, pobytu w ośrodku, ale wiem, że bez ludzi z mojego otoczenia, którzy cały czas byli przy mnie i wspierali mnie, nigdy nie wyszłabym z depresji” – zwierzyła się w jednym z programów telewizyjnych.
W rozmowie z “Faktem” ujawniła, że dopiero po pięciu latach udało jej się stanąć na nogi. W mediach coraz częściej pojawiały się bolesne dla aktorki plotki, jakoby ciążyła nad nią klątwa lub fatum, które powodowało śmierć najbliższych w jej życiu osób. Ona starała się jednak tak na to nie patrzeć:
“Swoich związków nie odbieram w kategoriach niefartu, pecha, czy złego losu. Tak się ułożyło, że wszyscy moi partnerzy, a było ich czterech, nie dożyli do pięćdziesiątki” – mówiła dla “Faktu”.
Marzena do samego końca wierzyła, że jeszcze spotka miłość na całe życie:
“Nie tracę nadziei, że pewnego dnia miłość przyjdzie do mnie nieoczekiwanie” – przyznała w rozmowie z „Na Żywo”.
Niestety, nie udało jej się dożyć tego dnia. Aktorka zmarła samotnie 9 czerwca 2024 roku po długiej walce z chorobą.
♥️❤❤️❤️❤️