Zobaczył jej zdjęcie w internecie i przepadł. Ona prawie dała mu kosza. Historia miłości Wojtka Szczęsnego i Mariny Łuczenko
"Kiedy cię zobaczyłem, nie mogłem oddychać, zatkało mnie po prostu".
Marina Łuczenko urodziła się 3 lipca 1989 roku w ukraińskim mieście Winnica, które należało wówczas do Związku Radzieckiego. W wieku 2 lat przyjechała z rodzicami do Polski, gdzie ukończyła szkołę muzyczną I stopnia. Swoją karierę rozpoczęła dzięki zajęciu trzeciego miejsca w konkursie “New Wave”. Następnie wydała trzy popularne albumy i wystąpiła w serialu “39 i pół”.
Wojciech Szczęsny przyszedł na świat 18 kwietnia 1990 roku w Warszawie jako syn Macieja Szczęsnego – byłego bramkarza Polonii Warszawa i Wisły Kraków. W wieku 14 lat rozpoczął karierę sportową zaczynając od Agrykoli i Legii Warszawa, następnie w 2006 roku przechodząc do klubu Arsenal Londyn, z którym po osiągnieciu pełnoletności podpisał konktrakt.
Wojtek po raz pierwszy ujrzał Marinę na zdjęciu w internecie i natychmiast zakochał się w niej bez pamięci. I choć dzieliły ich tysiące kilometrów (ona przebywała wówczas w Ameryce, on w Londynie) postanowił zdobyć jej numer telefonu i umówić się na randkę:
“Zobaczyłem w internecie zdjęcie Mariny. Okropnie mi się spodobała, zastanawiałem się, jak zdobyć jej numer telefonu. Jakoś mi się to udało. Trochę jednak musiałem o nią powalczyć. Nie ukrywam tego” – mówił później w wywiadzie dla “Vivy”.
Szybko okazało się, że to on musi zabiegać o względy piosenkarki, która była bardzo ostrożna przy nowym adoratorze:
“Wojtek pierwszy zadzwonił – to on mnie znalazł i zabiegał o kontakt, mieszkałam wtedy w Ameryce” – wyznała.
Gdy w końcu udało mu się zdobyć numer do swojego obiektu westchnień okazało się, że Marina nie miała pojęcia o jego istnieniu i nie rozpoznała w nim znanego piłkarza:
“Nigdy nie obejrzałam żadnego meczu, nie interesowałam się sportem. Mieszkałam w Stanach od pół roku, negocjowałam kontrakt z menedżerem. Kiedy przyjechałam na chwilę do Warszawy zobaczyć się z rodziną i przyjaciółmi, zauważyłam w polskiej komórce trzy nieodebrane połączenia z tego samego numeru. Wydzwaniał do mnie “jakiś Wojtek Szczęsny”. “Czy to TEN Wojtek Szczęsny?” — pytały moje koleżanki. “Jaki Wojtek?”. “No, ten sportowiec, bramkarz”. Dopiero kiedy wyszukałam go w internecie, przypomniałam sobie, że kojarzę Wojtka z programu Kuby Wojewódzkiego, w którym gościem był Kamil Bednarek, muzyk” — wyznała wokalistka.
Ostatecznie para umówiła się na kolację. Marina przyleciała wówczas do Warszawy na dwa tygodnie, Wojtek miał miesiąc wakacji. Piłkarz wymyślił sprytny pretekst, by spotkać się z piosenkarką:
“Nie od razu zaproponował mi randkę. Zadzwonił, prosząc o pomoc w pewnej sprawie” – mówiła Marina, a Wojtek dodał:
“Kiedy zadzwoniłem do Mariny, mówiąc, że zapraszam ją na kolację, to wszystko obgadamy, zgodziła się. Wprawdzie w tej sprawie mi nie pomogła, ale na kolację przyszła. Jestem dość nieśmiały w pierwszych kontaktach. Domyślałem się, że Marina ze swoją urodą ma wielu adoratorów i gdybym zaproponował jej randkę bez wyższego celu, odłożyłaby pewnie słuchawkę”.
W późniejszym wywiadzie Marina podkreślała, że była bardzo ostrożna w kontaktach z Wojtkiem i nie od razu dała się ponieść uczuciu. Obawiała się typowej dla piłkarzy “kochliwości”:
“Pomyślałam: Piłkarz? Pewnie ma mnóstwo dziewczyn i chce tylko odhaczyć, że był na randce z Mariną. Miałam więc dystans do tej znajomości (…) Wiedziałam, że dobrze zarabia i pewnie myśli: Mogę mieć wszystko. I każdą. A ja nigdy nie chciałam być jedną z wielu”.
Szybko okazało się, że Wojtek jest zupełnie inną osobą:
“Okazało się, że jest zupełnie inny, niż można byłoby się spodziewać. Ujęło mnie w nim przede wszystkim to, że jest taki normalny i ma w sobie tyle ciepła, dobroci, romantyzmu i szacunku dla ludzi, a pieniądze go nie zdeprawowały”.
Sam Wojtek zapewniał, że od początku chciał pokazać Marinie prawdziwego siebie, a nie “piłkarza z dużą ilością pieniędzy”:
“Myślę, że mam zdecydowanie więcej do zaoferowania kobiecie niż pieniądze, dlatego chciałem pokazać Marinie prawdziwego siebie i szczerze otworzyć się przed nią. Już po pierwszych kilku spotkaniach czułem, że nadajemy na tej samej fali, że to fajna, wartościowa dziewczyna. Pomyślałem: Niech pozna mnie lepiej i wtedy zobaczymy, jak to się dalej rozwinie”.
Swoje pierwsze spotkanie z Mariną wspomina do dziś. Piosenkarka całkowicie zawróciła mu w głowie, a na żywo okazała się jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach:
“Kiedy cię zobaczyłem, nie mogłem oddychać, zatkało mnie po prostu. Byłaś nawet ładniejsza niż na zdjęciach (…) Ja przed każdą randką miałem drżączkę, bo tak mi na tobie zależało” — wspominał po latach.
Mimo to, nie było mu łatwo zdobyć serca swojej wybranki, która wciąż pozostawała nieufna i bała się zaangażować:
“Na początku dałam mu zielone światło, ale potem się przestraszyłam, że wszystko dzieje się za szybko. (…) Krok do przodu i dwa do tyłu. Ale Wojtek nie odpuszczał, zaskakiwał, robił masę drobnych niespodzianek, którymi pokazywał, że mnie uważnie słucha i małymi kroczkami zdobywał moje serce. W pewnym momencie poczułam się przy nim sobą w stu procentach. Pozwoliłam mu poznać wszystkie moje słabości i obawy. Faceci zazwyczaj myśleli, że jestem niedostępna, pewna siebie, arogancka i zarozumiała. To była moja forma obrony, bo jestem bardzo wrażliwa, łatwo mnie zranić. Nie chciałam jednak przed nikim się tak otwierać i trzymałam dystans. Niedawno Wojtek żartobliwie powiedział: “Oswoiłem dzikie zwierzątko”. Przy nim nie boję się pokazywać swoich słabości.”
Gdy Wojtek i Marina zaczęli randkować na poważnie, ich związkiem natychmiast zainteresowały się media. Para długo jednak nie komentowała swojego życia prywatnego, nie potwierdzając ani nie dementując krążących plotek. Oficjalne potwierdzenie związku nastąpiło w 2013 roku, gdy sieć obiegły wspólne zdjęcia pary z festiwalu muzycznego Opener w Gdyni.
Po dwóch latach związku Wojtek oświadczył się Marinie. Zdecydował się na ten krok w trakcie imprezy urodzinowej piosenkarki z okazji 26. urodzin. Choć Marina od razu zgodziła się zostać jego żoną, piłkarz wyznał, że był to jeden z najbardziej stresujących dni w jego życiu:
“Okropnie się bałem zadać jej to pytanie, chociaż byłem pewien, że się zgodzi. Ale mimo wszystko nogi mi drżały. To była jedna z najbardziej stresujących sytuacji w moim życiu (…) Kiedyś Marina mi powiedziała: “Jeśli kiedykolwiek zdecydujesz się oświadczyć, to nie zapomnij tego nagrać, żebym mogła pokazać to nagranie rodzicom i przyjaciółkom”. Pomyślałem sobie wtedy, że zrobię to przy jej rodzinie i przyjaciołach”.
Szczęsny podarował swojej ukochanej pierścionek od Tiffany’ego za blisko 60 tysięcy złotych.
Marina z miłości do Wojtka zdecydowała się nawet wyjechać z Londynu i razem z nim przenieść się do Włoch, gdy piłkarz dostał propozycję zmiany klubu.
Para pobrała się w 2016 roku w tajemnicy przed mediami. Ślub odbył się w Grecji. Marina Łuczenko miała na sobie suknię projektu Miry i Lihi Zwillinger za około 10 tysięcy dolarów. Z kolei Wojciech Szczęsny postawił na białą smokingową marynarkę i czarne spodnie. Wszyscy goście mieli na sobie ubrania w odcieniach bieli i beżu. Na ceremonii pojawiła się między innymi Anna Lewandowska, a na weselu zaśpiewał znany brytyjski artysta James Arthur. Było to kameralne przyjęcie dla najbliższych i przyjaciół pary, na którym pojawiło się 50 gości. Po ślubie Marina przyjęła nazwisko męża i od tamtej pory tytułuje się jako Marina Łuczenko-Szczęsna.
30 czerwca 2018 roku para powitała na świecie swoje pierwsze dziecko – syna Liama. Tak jak wcześniej ślub, tak również i ciąża Mariny do samego końca była trzymana w tajemnicy.
“Chciałabym Wam z radością oznajmić, że 30.06.18 r. przywitaliśmy na świecie naszego cudownego synka. Liam jest już z nami w domku i ma się dobrze” – pisała wokalistka kilka dni po narodzinach chłopca.
Choć Liam pojawia się w social mediach Mariny i Wojtka, para mocno chroni prywatność chłopca i nie pokazuje jego twarzy.
W jednym z wywiadów Marina zdradziła, że początkowo miała zaplanowane dla chłopca inne imię:
“Liam do 6. miesiąca w brzuszku nazywał się Noah, ponieważ »Notebook« to mój ukochany film, a tam główny bohater (Ryan Gosling) miał tak na imię. Kiedy tak mówiliśmy do brzuszka, zaczęliśmy mieć problem z odmianą w języku polskim. Wojtek zaproponował imię Liam i mi się bardzo spodobało… (bardzo lubię też aktora Liama Neesona). Chciałam, żeby to było imię międzynarodowe i wymawiane tak samo w każdym języku. Z moim imieniem np. nigdy nie ma problemu, ale np. Wojtka nazywają za granicą Łojtek”.
Dziś mały Liam rośnie jak na drożdżach i próbuje iść w ślady swojego taty. Chłopiec uwielbia piłke nożną, a Marina w miarę możliwości zabiera go na mecze Wojtka, gdzie sama chętnie mu kibicuje. Cała rodzina na co dzień mieszka w Turynie, jednak mają też nieruchomości w Polsce i Hiszpanii.
Teraz para podzieliła się kolejną radosną nowiną w mediach społecznościowych – okazuje się, że Marina i Wojtek spodziewają się drugiego dziecka.
“Czekamy na Ciebie” – napisali pod rodzinną fotką, na której zapozowali w trójkę z Liamem przytulającym się do ciążowego brzuszka mamy.
BARDZO FAJNA PARA Z NICH , PODLI I ZAZDROŚNI LUDZIE BĘDĄ ZAWSZE IM UBLIŻAĆ , SZCZEGÓLNIE MARINIE , BO PIĘKNA , NATURALNA I OBOJE TWORZĄ PIĘKNY ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI ,MAJĄ SYNA ,TERAZ OCZEKUJĄ NA DRUGIEGO POTOMKA , ŻYCZĘ WAM DUŻO RADOŚCI , SZCZĘŚCIA ,ZDROWIA NA CAŁE ŻYCIE NIE PRZEJMUJCIE SIĘ OPINIAMI ZLYCH LUDZI .
Wiedziałam że dużo zarabia haha , wygoglowalam go haha
prawie dala mi kosza.. ale wrzucila mnie na beben (google) i zobaczyla ile mam tygodniowki …. wiec sie we mnie zakochala 😀
Okropnie mi się spodobała? Raczej bardzo mi się spodobała:)
A co ona na do roboty,żeby się z nim nie przeprowadzać????