Kto odpadł w „Tańcu z Gwiazdami”? Czułości na ekranie jej nie pomogły…
Siódmy odcinek „Tańca z Gwiazdami” przejdzie do historii jako jeden z najbardziej emocjonujących w tej edycji. Uczestnicy mierzyli się z włoską muzyką, a poziom był tak wysoki, że trudno było wskazać faworytów. Gdy prowadzący ogłosili, kto żegna się z programem, w studiu zapadła cisza.
Zillmann i Lesar naprawdę TO zrobiły?! Widzowie przecierali oczy ze zdumienia
W 7. odcinku „Tańca z Gwiazdami” padł zaskakujący werdykt! Fani nie dowierzają, kto odpadł!
To był wieczór pełen pasji, śródziemnomorskiego temperamentu i zaskoczeń. W 7. odcinku „Tańca z Gwiazdami” uczestnicy zaprezentowali choreografie do włoskich hitów- od romantycznych ballad po energetyczne rytmy rodem z Rzymu.
Na parkiecie pojawiło się siedem par:
-
Maurycy Popiel i Sara Janicka
-
Wiktoria Gorodecka i Kamil Kuroczko
-
Marcin Rogacewicz i Agnieszka Kaczorowska
-
Barbara Bursztynowicz i Michał Kassin
-
Mikołaj „Bagi” Bagiński i Magdalena Tarnowska
-
Katarzyna Zillmann i Janja Lesar
-
Tomasz Karolak i Izabela Skierska
Każda z nich dała z siebie wszystko, ale to właśnie Zillmann i Lesar skradły show, prezentując zmysłową rumbę, której finał poruszył całą publiczność. Ich występ zakończył się spontanicznym pocałunkiem, a jurorzy nagrodzili go czterdziestką – maksymalną liczbą punktów.
Z kolei Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz przyznali, że był to dla nich emocjonalny rollercoaster, bo tańczyli współczesny taniec po raz pierwszy.
Maciej Musiał powraca do „Tańca z Gwiazdami”. Nie uwierzycie, w jakiej roli!
Niestety, nie wszyscy mieli powody do radości. Widzowie po raz kolejny zadecydowali, że jedna z par musi opuścić show, a nazwisko, które padło, zaskoczyło nie tylko publiczność, ale i samych uczestników.
Po dzisiejszym odcinku z programem żegna się Marcin Rogacewicz i Agnieszka Kaczorowska.
Tancerka w mowie pożegnalnej przyznała, że cieszy się z możliwości powrotu do domu i ucieczki przed hejtem, który spotkał ich podczas występu w programie. Zaapelowała także do wszystkich aby byli dla siebie życzliwi i mili, ponieważ nigdy nie wiadomo, jak to jest być w skórze drugiej osoby. Na koniec publicznie wyznała miłość Rogacewiczowi: ,,Kocham Cię skarbie”.
Bardzo ci dziękuje za twoją odwagę. Za naszą odwagę, że zdecydowaliśmy się wejść do programu prywatnie, co było cholernie trudne (…). Tańczysz lepiej, niż niejedna osoba tutaj, z czego jestem bardzo dumna. Bardzo się cieszę, że możemy wrócić do domu i schować się wreszcie przed całym tym hejtem, którego doświadczyliśmy, który bardzo bolał. Ludzie bądźcie dla siebie dobrzy, życzliwi, mówcie dobrze nie źle o innych zwłaszcza, że nie macie o nas zielonego pojęcia.
Aktor z kolei podziękował krótko Agnieszce, za to, że nauczyła go w programie tańczyć. Oboje nie kryli łez.
Spodziewaliście się takiego werdyktu?


Wiktoria Gorodecka i Kamil Kuroczko
Marcin Rogacewicz i Agnieszka Kaczorowska
Barbara Bursztynowicz i Michał Kassin
Mikołaj „Bagi” Bagiński i Magdalena Tarnowska
Katarzyna Zillmann i Janja Lesar
Tomasz Karolak i Izabela Skierska
Każda z nich dała z siebie wszystko, ale to właśnie Zillmann i Lesar skradły show, prezentując zmysłową rumbę, której finał poruszył całą publiczność. Ich występ zakończył się spontanicznym pocałunkiem, a jurorzy nagrodzili go czterdziestką – maksymalną liczbą punktów.
Z kolei Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz przyznali, że był to dla nich emocjonalny rollercoaster, bo tańczyli współczesny taniec po raz pierwszy.
Maciej Musiał powraca do „Tańca z Gwiazdami”. Nie uwierzycie, w jakiej roli!
Niestety, nie wszyscy mieli powody do radości. Widzowie po raz kolejny zadecydowali, że jedna z par musi opuścić show, a nazwisko, które padło, zaskoczyło nie tylko publiczność, ale i samych uczestników.
Po dzisiejszym odcinku z programem żegna się Marcin Rogacewicz i Agnieszka Kaczorowska.
Tancerka w mowie pożegnalnej przyznała, że cieszy się z możliwości powrotu do domu i ucieczki przed hejtem, który spotkał ich podczas występu w programie. Zaapelowała także do wszystkich aby byli dla siebie życzliwi i mili, ponieważ nigdy nie wiadomo, jak to jest być w skórze drugiej osoby. Na koniec publicznie wyznała miłość Rogacewiczowi: ,,Kocham Cię skarbie”.
Bardzo ci dziękuje za twoją odwagę. Za naszą odwagę, że zdecydowaliśmy się wejść do programu prywatnie, co było cholernie trudne (…). Tańczysz lepiej, niż niejedna osoba tutaj, z czego jestem bardzo dumna. Bardzo się cieszę, że możemy wrócić do domu i schować się wreszcie przed całym tym hejtem, którego doświadczyliśmy, który bardzo bolał. Ludzie bądźcie dla siebie dobrzy, życzliwi, mówcie dobrze nie źle o innych zwłaszcza, że nie macie o nas zielonego pojęcia.
Aktor z kolei podziękował krótko Agnieszce, za to, że nauczyła go w programie tańczyć. Oboje nie kryli łez.
Spodziewaliście się takiego werdyktu?



Odpadnięcie Marcina i Agnieszki to niezłe zaskoczenie choć, gdy zobaczyłam noty to coś przeczuwałam. Typowałam ich może nawet na finał, a przynajmniej na półfinał. Najwidoczniej w ich współczesnym było za dużo podnoszeń a za mało płynnych przejść po parkiecie. Choć koncepcja tańca naprawdę ciekawa. Szkoda ich. Tak jak poprzednio Mai i Alberta. No ale zarówno w przypadku Mai Bohosiewicz, jak i Michała Czerneckiego, który ostatecznie nie przystąpił do rywalizacji, kontuzje okazały się silniejsze. No cóż, zdrowie najważniejsze. Niemniej liczę, że przy tej jubileuszowej edycji w finale będzie jak dawniej czyli każda para indywidualnie w swoim ulubionym tańcu. Byłaby to szansa dla Mai i Alberta na zatańczenie choć wtedy tego planowanego współczesnego. A co do odc. 7 to był to odcinek włoski, a jakoś mało włoski. Muzyka naprawdę ok dobrana, ale stroje mogły zdecydowanie bardziej nawiązywać do włoskiego stylu. Najbardziej włoski w charakterze był taniec Maurycego i Sary. I tak jak on wyglądał nawet po włosku, tak strój Sary nawet nie leżał obok tego co włoskie. Do foxtrota też nie pasował niestety, ani krojem ani kolorami. Był to włoski odcinek, a włoski mistrz parkietu Stefano Terrazzino tylko na widowni. Aż wstyd. Choć na ten jeden odcinek mógł decyzją produkcji wrócić jako kostiumograf i stworzyć mocno włoskie stroje na ten odc. Nie mówiąc już o tym, że nie do końca zasadna była obecność Maćka Musiała podczas maratonu. Czy naprawdę nie można się było trzymać jednego kierunku na ten odc.? Jak po włosku to po włosku i np. maraton italo disco i Stefano jako piąty juror. Zresztą po otrzymaniu przez Stefano zasłużonej Telekamery jako juror ttbz, ktoś w komentarzu zasugerował, że to Stefano powinien być w jury tzg, a Tomasz Wygoda w ttbz. Taka zamiana ma sens, bo Tomasz jako człowiek teatru pasowałby ze swoim podejściem do ttbz. A Stef jako juror tzg wniósłby więcej konkretnych, merytorycznych wypowiedzi o tańcu i więcej wymagań w kwestii techniki i tanecznych nie akrobatycznych choreografii. Może wreszcie tzg dostałby Telekamerę jako pr. rozrywkowy. Aż dziwne, że przy takim stażu na antenie nie ma ani jednej. Nawet teraz na jubileusz, jakiejś specjalnej. W tym 7 odc. pomysł z potańcówką do muzyki retro jako taki był ok., bo i stroje tam już lepsze, ale czemu nie zrobić całego takiego odc. zamiast wciskać to na siłę do tego włoskiego. Pomieszanie z poplątaniem, jakby produkcja myślała, że im więcej tym lepiej. A tymczasem mniej znaczy więcej co udowodnił choćby odc. 6. Zresztą lepsze były dawniejsze maratony rock and rolla, bo to był konkretny styl tańca z jakimiś wymogami. A nie jak tu, faktyczna potańcówka bez ładu i składu. I jak to ocenić? Do tego właśnie zmiana zasad oceny maratonu. Zawsze było od 1 do 7 pkt. A teraz tylko dla trzech ostatnich par. Tak jakby chciano “usadzić” mocniejsze tanecznie pary, a wywindować ulubieńców jury oraz tych słabszych. Wyglądało to w tym 7. odc. niemal na jakiś, o zgrozo, wyreżyserowany plan.
Odpadnięcie Marcina i Agnieszki to niezłe zaskoczenie choć, gdy zobaczyłam noty to coś przeczuwałam. Typowałam ich może nawet na finał, a przynajmniej na półfinał. Najwidoczniej w ich współczesnym było za dużo podnoszeń a za mało płynnych przejść po parkiecie. Choć koncepcja tańca naprawdę ciekawa. Szkoda ich. Tak jak poprzednio Mai i Alberta. No ale zarówno w przypadku Mai Bohosiewicz, jak i Michała Czerneckiego, który ostatecznie nie przystąpił do rywalizacji, kontuzje okazały się silniejsze. No cóż, zdrowie najważniejsze. Niemniej liczę, że przy tej jubileuszowej edycji w finale będzie jak dawniej czyli każda para indywidualnie w swoim ulubionym tańcu. Byłaby to szansa dla Mai i Alberta na zatańczenie choć wtedy tego planowanego współczesnego. A co do odc. 7 to był to odcinek włoski, a jakoś mało włoski. Muzyka naprawdę ok dobrana, ale stroje mogły zdecydowanie bardziej nawiązywać do włoskiego stylu. Najbardziej włoski w charakterze był taniec Maurycego i Sary. I tak jak on wyglądał nawet po włosku, tak strój Sary nawet nie leżał obok tego co włoskie. Do foxtrota też nie pasował niestety, ani krojem ani kolorami. Był to włoski odcinek, a włoski mistrz parkietu Stefano Terrazzino tylko na widowni. Aż wstyd. Choć na ten jeden odcinek mógł decyzją produkcji wrócić jako kostiumograf i stworzyć mocno włoskie stroje na ten odc. Nie mówiąc już o tym, że nie do końca zasadna była obecność Maćka Musiała podczas maratonu. Czy naprawdę nie można się było trzymać jednego kierunku na ten odc.? Jak po włosku to po włosku i np. maraton italo disco i Stefano jako piąty juror. Zresztą po otrzymaniu przez Stefano zasłużonej Telekamery jako juror ttbz, ktoś w komentarzu zasugerował, że to Stefano powinien być w jury tzg, a Tomasz Wygoda w ttbz. Taka zamiana ma sens, bo Tomasz jako człowiek teatru pasowałby ze swoim podejściem do ttbz. A Stef jako juror tzg wniósłby więcej konkretnych, merytorycznych wypowiedzi o tańcu i więcej wymagań w kwestii techniki i tanecznych nie akrobatycznych choreografii. Może wreszcie tzg dostałby Telekamerę jako pr. rozrywkowy. Aż dziwne, że przy takim stażu na antenie nie ma ani jednej. Nawet teraz na jubileusz, jakiejś specjalnej. W tym 7 odc. pomysł z potańcówką do muzyki retro jako taki był ok., bo i stroje tam już lepsze, ale czemu nie zrobić całego takiego odc. zamiast wciskać to na siłę do tego włoskiego. Pomieszanie z poplątaniem, jakby produkcja myślała, że im więcej tym lepiej. A tymczasem mniej znaczy więcej co udowodnił choćby odc. 6. Zresztą lepsze były dawniejsze maratony rock and rolla, bo to był konkretny styl tańca z jakimiś wymogami. A nie jak tu, faktyczna potańcówka bez ładu i składu. I jak to ocenić? Do tego właśnie zmiana zasad oceny maratonu. Zawsze było od 1 do 7 pkt. A teraz tylko dla trzech ostatnich par. Tak jakby chciano “usadzić” mocniejsze tanecznie pary, a wywindować ulubieńców jury oraz tych słabszych. Wyglądało to w tym 7. odc. niemal na jakiś, o zgrozo, wyreżyserowany plan.
Nareszcie Rogacewicz odpadł… ! Wstyd oglądać ludzi, którzy bez
przerwy liżą się na wizji i ogląda to cała Polska…! Albo to jest program rozrywkowy albo erotyczny… Jak są tacy jurni to niech się liżą w domu a nie na wizji… Ludzie, którzy mają dzieci, przysięgali kiedyś drugiej osobie …. a teraz tak się zachowują… nie mają kultury i obycia…
Hańba nie będę już tego oglądać Kaczorowska wspaniałą tancerka to jest oszustwo
Zgadzam sie z opinia ze Agnieszka i Marcin to najlepsza para tej edycji,Agnieszka ma racje ze Marcin tanczl lepiej niz babcia i inne osoby,Tak jak tanczy babcia to i ja potrafie,a moze nawet lepiej po kilku treningach,Zeby nie partner babci to Ona nieraz by lezala na parkiecie.Koniec z ogladaniem tej ustawianej edycji.Oczywiscie trzeba umiec przegrac jak powiedzial juror,ale to nie byla przegrana tylko pchanie przez jurorow niektorych osob.HANBA!!!
Pani Agnieszka i pan Marcin to najlepiej tańcząca para tej edycji.Szkoda
juz nie bede ogladal TZG to sterowane odpadniecie najlepszej pary to hanba kaczorowska byla gwiazda ponadprzecietna i Rogacewicz tez . Ciejawe uile bedzie popoddobnych wpisow
Będzie czas na mizganie w domu
Stacja Polsat nie powinna dopuszczać takiej prywaty
Przestaję oglądać ten program. W dotychczasowych odcinkach odpadali najlepsi. Wygląda na ustawkę. W żaden sposób nie mogę tego zrozumieć. Program schodzi widocznie na psy. Jurorzy nie mają oczu? Widzowie nie powinni decydować. Żenada.
Obrzydliwe zachowanie.
Wreszcie
i dobrze