Kacper Blonsky w czasie domowej kwarantanny postanowił przycisnąć Stuarta, aby wytłumaczył fanom, dlaczego nie ma go w „Team x”. Oznaczył nawet wszystkich z ekipy, aby oni też zabrali głos w tej sprawie. Natomiast cała ekipa, w tym jego dziewczyna Julia Kostera powiedzieli, że nie chcą mieszać się w jego sprawy i są teraz poważniejsze problemy, jak pandemia koronawirusa.

Konflikt w Domu X

To on teraz rządzi Internetem. Kacper Blonsky POTWIERDZIŁ związek z Julią Kosterą!

Wtedy Blonsky wybuchł. Zarzucił Dubielowi, że jak był w tarapatach po wyjeździe do Kenii, to wszyscy stali za jego murem, a teraz o wszystkim zapomniał… Przypominamy, że Marcin Dubiel zaśmiał się z rasistowskiego żartu kolegi o czarnoskórym koledze i wrzucił jeszcze to na swoje Instastory. Po tym został na miesiąc odsunięty z projektu.

Dubiela mocno rozzłościły słowa Kacpra i postanowił wyjawić kilka gorzkich słów:

 

Po tym Blonsky nagrał live’a, na którym tłumaczy, dlaczego nie ma go w „Team X” i jak zachowuje się poza kamerami Stuart: „Pamietam jak to wszystko doceniałeś i to najbardziej mnie boli, pamietam jak bardzo się w to zaangażowaliśmy. Niestety pamiętam też moment, gdy zaczęło się to wszystko psuć. Pamiętam jak zauważyłem, że jednak czymś się różnimy, pamietam, jak ci czegoś odmówiłem, bo było to po prostu sprzeczne ze mną. Pamiętam jak w ciągu chwili potrafiłeś zapomnieć o tym wszystkim i powiedzieć mi „kim ty k…wa jesteś, żeby tak do mnie mówić” – powiedział Kacper.

Cała wypowiedź Kacpra Blonsky’ego TUTAJ.

Marcin Dubiel o Team X

Marcin Dubiel ociepla swój wizerunek! Fani YouTubera podzielili się na dwa obozy

Od Stuarta Burtona nadal nie doczekaliśmy się wyjaśnień. Z kolei dzisiaj sam Marcin Dubiel postanowił napisać, co się dzieje z ekipą. Przyznał, że wszystko zaczęło się psuć po jego wyjeździe do Kenii.

To będzie ciężki post, ale w obliczu wszystkich wydarzeń ostatnich dwóch dni czuję się zobowiązany poruszyć ten temat. Zamysł projektu Team X zrodził się 28 marca 2019. Pamiętam jak jechaliśmy ze Stuartem samochodem do Wrocławia i krzyczeliśmy z radości, kształtując przy tym idealną wizję czegoś, co miało stać się naszym internetowym „dziedzictwem” – pisze.
Przyznaje, że dla jednych jest internetowym śmieszkiem, dla jednych pajacem, a dla jeszcze innych idolem. Stwierdza, że jest to trochę niewdzięczna rola i żałuję, że 99% jego hejterów nigdy nie pozna go prywatnie, bo może wtedy zmieniliby o nim zdanie.
W ciągu ostatnich pięciu lat doświadczyłem całkiem sporo. Popełniłem masę błędów, ale żadnego z nich nie żałuję. Te błędy sprawiły, że jestem tym kim jestem. Stuarta poznałem w 2015. Jedną z cech, które nas łączą jest analiza. Od zawsze śledzimy trendy i staramy się do nich dostosować. Pewnie dlatego obserwując możliwości ekipy chcieliśmy stworzyć coś swojego. Chcieliśmy znaleźć charakterystyczne postacie, które będą wyróżniały się na polskiej scenie gwiazd internetowych. Tak trafiliśmy na Lexy, Julię, Xaviera i Kacpra – tłumaczy.
Podkreśla, że całym sercem wierzył w potencjał Teamu w takim składzie, ale niestety nie przewidzieli tego, że jeśli każdy będzie chciał się wyróżniać, to może to zgubić i tak się stało.
Pamiętam nasze pierwsze nagrywki w energylandii, jeszcze przed startem. Pamiętam jak się cieszyliśmy, jak dobrze bawiliśmy się w tym gronie i jak szczęśliwi wracaliśmy do domu. W listopadzie, po paru miesiącach, to nie było już to samo. Ja wróciłem podłamany z Afryki, Stuart wylądował w szpitalu, a reszta mimowolnie została sama ze sobą nie wiedząc co dalej. To był początek końca oryginalnego składu – wyjawił Marcin.
Zdradził, że też mieli w planach przeprowadzić się do Stanów Zjednoczonych i robić wyjątkowe rzeczy. Przypominamy, że ekipa Friza parę dni temu przeprowadziła się na miesiąc do Loa Angeles.
Co się stało z tą ideą? Umarła razem z moją przerwą w Teamie i odejściem Kacpra. Kacper – miałeś swoje powody żeby chcieć odejść, ale nie musiałeś tego robić. Każdy miał swoje powody. Każdemu coś czasem nie pasowało, ale jakoś cała reszta została. Stary, sam powiedziałeś na story, że myślałeś, że jesteśmy Teamem. Co z tą ideą? Wiem, że ty nie zmieniasz zdania, ale tu dalej jest dla Ciebie miejsce – zaznaczył Marcin.
Ocenia, że z perspektywy czasu można było to poskładać do kupy i żałuje, że nie udało im się do tego doprowadzić, bo polubił każdą z tych osób.
Włożyłem w Was dużo serca i każdemu zawsze będę życzył jak najlepiej, niezależnie od tego w jaką stronę pójdziecie @kacperblonsky @lexychaplin @juliakostera @stuuburton @thehighboss. Chciałbym, żebyśmy żyli ze sobą w spokoju. Poświęciliśmy sobie parę długich miesięcy, więc miejmy szacunek do tego ile razem osiągnęliśmy. Peace – zakończył Dubiel.

View this post on Instagram

To będzie ciężki post, ale w obliczu wszystkich wydarzeń ostatnich dwóch dni czuję się zobowiązany poruszyć ten temat. Zamysł projektu Team X zrodził się 28 marca 2019. Pamiętam jak jechaliśmy ze Stuartem samochodem do Wrocławia i krzyczeliśmy z radości, kształtując przu tym idealną wizję czegoś, co miało stać się naszym internetowym „dziedzictwem”. Teraz coś o mnie – dla jednych jestem internetowym śmieszkiem, dla jednych pajacem, a dla jeszcze innych idolem. Jest to trochę niewdzięczna rola. Żałuję, że 99% moich hejterów nigdy nie pozna mnie prywatnie – może wtedy zmieniliby o mnie zdanie. W ciągu ostatnich pięciu lat doświadczyłem całkiem sporo. Popełniłem masę błędów, ale żadnego z nich nie żałuję. Te błędy sprawiły, że jestem tym kim jestem. Stuarta poznałem w 2015. Jedną z cech, które nas łączą jest analiza. Od zawsze śledzimy trendy i staramy się do nich dostosować. Pewnie dlatego obserwując możliwości ekipy chcieliśmy stworzyć coś swojego. Chcieliśmy znaleźć charakterystyczne postacie, które będą wyróźniały się na polskiej scenie gwiazd internetowych. Tak trafiliśmy na Lexy, Julię, Xaviera i Kacpra. Dziewczyny poznałem dopiero w trakcie tworzenia projektu, Xaviera znałem odkąd był jeszcze mniejszym chłopczykiem, a Kacpra już parę lat. Całym sercem wierzyłem w potencjał Teamu w takim składzie. Niestety nie przewidzieliśmy tego, że jeśli każdy będzie chciał się wyróżniać, to może nas to zgubić. Tak trochę się stało. Pamiętam nasze pierwsze nagrywki w energylandii, jeszcze przed startem. Pamiętam jak się cieszyliśmy, jak dobrze bawiliśmy się w tym gronie i jak szczęśliwi wracaliśmy do domu. W listopadzie, po paru miesiącach, to nie było już to samo. Ja wróciłem podłamany z Afryki, Stuart wylądował w szpitalu, a reszta mimowolnie została sama ze sobą nie wiedząc co dalej. To był początek końca oryginalnego składu. Szkoda, bo też rok temu wyobrażaliśmy sobie, że przeniesiemy się do Stanów i będziemy razem robili wyjątkowe rzeczy. Co się stało z tą ideą? Umarła razem z moją przerwą w Teamie i odejściem Kacpra. Kacper – miałeś swoje powody żeby chcieć odejść, ale nie musiałeś tego robić. Każdy miał swoje powody. Kontynuacja w komentarzu ⬇️

A post shared by Marcin Dubiel (@marcindubiel) on